IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Jak urządzić przyjęcie...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Jak urządzić przyjęcie...   Czw Lut 18, 2016 6:14 pm


Marina Bay Sands jest największym i najbardziej reprezentatywnym hotelem. I żeby tylko hotelem. Znalazła się tu jeszcze galeria handlowa z biegnącym po środku kanałem wodnym, muzeum sztuki, kasyno, a trzy wieże hotelowe zakończone są pokładem, na którym wybudowano jeden z najpiękniejszych i najbardziej znanych basenów na świecie (taksówkarze lubią żartować, że pokład to tak naprawdę gigantyczna arka przygotowana na wypadek potopu). Ma pięć gwiazdek, świetną restaurację i przecudowne widoki. I mniej przecudowne koszty za noc w pokoju. Ale jeśli kogoś stać, to warto.

Francis o koszty nie musiał się martwić, bo Aria tak nafukała na dyrekcję, sprzątaczki, kelnerów i resztę obsługi, że nawet nie marzyli poprosić o napiwki. Zresztą, mało kto chciał zadzierać z Arią, gdy wchodziła w tryb "organizator".
Gdyby to była mniejsza firma, bądź mniej znacząca transakcja, wyznaczyłaby kogoś odpowiedniego do całego przedsięwzięcia, od czasu do czasu taktownie pojawiając się na niektórych spotkaniach. Kiedy jednak chodziło o tak poważne pieniądze, musiała się zaangażować w to osobiście, aby mieć pewność, że nikt niczego nie schrzani, a nawet gdyby tak, to że jej uda się to naprawić. Ludzka pamięć bywała zawodna i Aria jej nie ufała.
Problem zaczął się w momencie, gdy uświadomiła sobie, że nie ma bladego pojęcia, jak zasadniczo robi się przyjęcia na modłę francuską. Fakt, chciała dodać temu nieco orientalnego charakteru, ale nie znała francuskiej etykiety, kwestię języka pomijając (za coś płaciła tym tłumaczom). Dlatego zadzwoniła do jedynej znanej jej osoby, która w tej sytuacji mogła być najbardziej pomocna - a kto lepiej wie o organizacji francuskich przyjęć niż Francja we własnej osobie. Dlatego jak tylko Francis odebrał słuchawkę, Aria zasypiała go potokiem argumentów, od darmowego pobytu, zwiedzania i zakupów począwszy do towarzyszenia jej na bankiecie. Co ciekawe, Francis się zgodził (miała podejrzenie, że nie usłyszał jej przez tempo jej mowy i nie wiedział, na co się zgodził).
Jutro miał odbyć się bankiet, a Aria nie do końca wiedziała, w co najpierw włożyć ręce, ale to całkiem normalne od rana. Wystarczyło jej kilka chwil, coby się rozkręcić, ale póki co musiała ochrzanić sekretarkę za złą kopię, dać znać kwiaciarni o kolorze wstążek na lilie i zarezerwować stolik w restauracji. Szybkim krokiem zmierzała do pokoju Francisa - umówiła się z nim na zwiedzanie po śniadaniu, dała mu więc czas na przygotowanie się i teraz szła, coby powiedzieć, że samochód już podstawili. Z rozpędu skręciła, zanim pomyślała, coby może otworzyć drzwi (albo przynajmniej zapukać) i weszła prosto na elegancki kawałek drewna oddzielający pokój od korytarza. Złapała się zaraz za czoło ręką, w której nie trzymała telefonu i rzuciła cicho dość solidną wiązankę po chińsku. Gratulujemy.
Zaraz też weszła do pokoju, nadal się krzywiąc mimo wszystko.
-Ni hao - przywitała Francisa i wyskoczyła z monologiem, nie czekając na jego odpowiedź -Samochód już podjechał, ale nie musisz się śpieszyć, w końcu jedziemy sami. Dokładny plan mogę Ci przedstawić teraz albo później, nie martw się kolacją ani obiadem, zjemy na mieście. Dzisiaj większość osób zwiedza, nie mam więc żadnych spotkań, nie zniknę w połowie dnia, nie musisz się o to martwić - dopiero teraz zamknęła się i pozwoliła mu mówić.

Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 37
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Pią Lut 19, 2016 9:10 am

Z blisko dziewięciu tysięcy firm Unii Europejskiej, które obecne były w Singapurze, francuskie prosperowały całkiem nieźle. Podmioty mogły liczyć na wszechstronne wsparcie ze strony państwa, a marka narodowa z całą pewnością nie była mało rozpoznawalna. Francisowi przemknęło gdzieś „coś” o jakimś większym sukcesie, czy czymś w ten deseń. Owe „coś” najpewniej skończyłoby na stosie informacji bezużytecznych i nieprzydatnych, gdyby nie chodziło o jedną z większych firm. Zatem przez dłuższy czas przeplatało się gdzieś pomiędzy sprawami europejskimi oraz sporadycznymi przerwami na przyjemności.
W ostateczności Francisowi i tak na pewno by to umknęło, w końcu to nie pierwsza i nie ostatnia tego typu sytuacja. Jednak wszystko zmienił niespodziewany telefon, który przerwał, jakże istotną, przerwę na kawę. Częściowo rozumiał Arię. No, może nie ją, a fakt, że zaangażowała się w organizację bankietu. W końcu należy przypieczętować sukces, zacieśnić więzi międzyludzkie, pokazać, że firma docenia zaangażowanie pracowników i nie zapominać przy tym o kwestiach estetyki. Ciężko stwierdzić fakt, czy Azjatka zdawała sobie sprawę, że wykazanie zainteresowania czymś, co jest francuskie, działa na Francisa jak magnes. Toteż już słuchając litanii mającej go przekonać do przyjazdu, zastanawiał się, jakie rzeczy powinien ze sobą zabrać. Nie przerywał monologu Arii, dopóki ta sama nie skończyła, a po radosnym wyrażeniu aprobaty dla jej pomysłu, również zaszczycił ją nieznoszącej sprzeciwu mową. Która zaczęła się od dekorowania stołów i zaproszeń, a skończyła na zarysowaniu lakieru samochodu na Place de l’Étoile, ale to już nieistotne szczegóły.
Francis po przyjeździe nie miał na co narzekać, nawet jakby bardzo chciał. Pięciogwiazdkowy hotel z masą atrakcji, wyśmienitym jedzeniem i urokliwą we wszystkich aspektach obsługą zapewne nie dla jednego był spełnieniem marzeń. Dobrze wiedział, że dzisiaj wybiera się po śniadaniu wraz z Arią na zwiedzanie, żeby jakoś umilić sobie pobyt. Kobieta jednak chyba zapomniała lub być może nie wiedziała o pewnej typowej dla Francuzów cesze. Pomijając niechęć i nieumiejętność ustawiania się w kolejki – spóźniają się na umówione spotkania. Statystycznie o czysto francuski kwadrans. Toteż łatwo wywnioskować, że Francis nie był jeszcze gotowy, gdy do jego pokoju wmaszerowała Aria.
Widok, jaki zastała, nie był zły, a niesmacznym mógł zostać uznany jedynie przez wyjątkowo czepliwe jednostki. Francja w spodniach, niezasznurowanych butach, w zadumie wpatrujący się w cztery koszule trzymane w dłoniach, nie mogąc się zdecydować, która najlepiej będzie pasować. Zaskoczony od razu odwrócił wzrok w stronę drzwi wejściowych. Aria, podobnie jak przy rozmowie telefonicznej, od razu zaczęła od czysto informacyjnych rzeczy. Chyba jeszcze nie wiedziała, że przy Francisie bardzo ciężko trzymać się jakiegokolwiek planu. Aczkolwiek należał jej się plus za brak zawstydzenia, który najpewniej byłby pierwszą naturalną reakcją każdej innej osoby, która by tu weszła. Spokojnie czekał, aż skończy.
Bonjour. – Gwoli formalności, które chyba były nieodłącznym elementem Arii. – Myślisz, że lepsze będą odcienie niebieskiego czy zieleni? – spytał, pomijając tematy poruszone przed chwilą. Dobranie koszuli na razie stanowiło priorytet. Oui, oui, nawet nie zamierzam się śpieszyć, wszystko w swoim czasie. – A rytuał „francuskiego kwadransa” zostanie spełniony. – Ach, ale po co nam plan? Wszystkiego nie da się zaplanować. – Samo trzymanie się planu było dla Francisa czymś niesamowicie sztywnym i zabijającym kreatywność oraz spontaniczność.
Resztę zagadnień pominął, aczkolwiek uśmiechnął się na wzmiankę o tym, że Aria nie ulotni mu się w którymś momencie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Nie Lut 21, 2016 9:08 am

Musiała przyznać, że nie pamiętała o każdej firmie i o każdym miejscu, w którym jej kraj inwestował. Kiedy Singapur odzyskał niepodległość (lub został wyrzucony z Federacji Malezji, punkt widzenia znaczy tutaj dużo), wszyscy załamywali się nad przyszłością kraju, który do zaoferowania nie miał nic. Wojsko wtedy było pod całkowitą Malezji, Brytyjczycy wycofali się z kraju, likwidując miejsce pracy dla sporej części społeczeństwa, a ludzie w Singapurze nie mieli pewności, czy dostaną w ogóle wodę pitną. Kraj jednak nie tylko stanął na nogi, ale zaczął ostrzyć sobie zęby na inwestycje w innych państwach. Kiedyś więc, gdy przybywało nowego partnera handlowego, od razu zapamiętywała firmę, kraj pochodzenia, rodzaj umowy i inne szczegóły – obecnie przy tej ilości było to dla niej nie możliwe. Fakt, wszystko było ważnym elementem, aczkolwiek obecnie większość firm była tylko bardzo ważnymi cyferkami.
Ze zrozumieniem Azjatów w codziennych sytuacjach mógł być problem. Co prawda rozmawiając z obcokrajowcami starali się oni dopasować do tempa i głośności ich rozmówców, kiedy jednak rozkręcali się, mówili coraz szybciej i coraz głośniej. Ogólnie Azjaci uwielbiali wszystkie miejsca, gdzie coś się działo i w których było słychać, że coś się dzieje – bez hałasu nie ma imprezy. Oczywiście na oficjalnych przyjęciach była odpowiednia atmosfera, nikt przecież nie chciał nikogo wypłoszyć. Orkiestra się nawet jakaś znalazła, którą kilka miesięcy wcześniej przeszkalano co do utworów z konkretnego kraju. W końcu połowa sukcesów w biznesie nie zależy od rozmowy, ale od odpowiedniej prezentacji – chińscy biznesmeni czuli się bardzo komfortowo w Signapurze między innymi dlatego, że tutaj mogli porozumiewać się w swoim języku. Co prawda, jakie znaczenie dla sprawy, dla której ściągała Francisa, miał lakier na samochodzie to nie wiedziała, ale zanotowała to też, na wszelki wypadek.
Widoku się nie czepiała – no cóż, widziała przecież już nagich mężczyzn, a Francis w połowie był ubrany. No i było na co popatrzeć (chyba raczej powinna robić zdjęcia), więc tym bardziej nie narzekała. Poklikała jeszcze na telefonie, chowając go zaraz, aby spojrzeć na dwie koszule.
-Niebieski-stwierdziła natychmiast, wyjmując jeszcze lusterko, coby sprawdzić, jak trzymał się makijaż. Sama ubrała dość elegancką, czerwoną bluzkę, dobierając do tego kremową spódnicę, odsłaniającą nogi na tyle, na ile trzeba no i czarne buty na lekkim obcasie.
-Nie martw się, to nie plan na trzydzieści punktów. Aczkolwiek po prostu do restauracji musimy iść na konkretną godzinę, resztę można sobie poprzestawiać – lubiła mieć plan, ba, MUSIAŁA mieć plan. Ale jeśli Francis będzie grzeczny, to pójdzie na ustępstwa.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 37
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Pią Mar 04, 2016 4:55 pm

Czasy się zmieniają, aczkolwiek na pewno śledziła uważnie liczbę owych cyferek, skoro były bardzo ważne. Strategiczne położenie, sprawne zarządzanie, stabilność polityczna i korzystne warunki dla rozwoju biznesu sprzyjały napływowi zagranicznych inwestycji. Rankingi, starsze i nowsze, mówiły same za siebie. Przy tym inwestujący zapewnioną mają dużą ochronę, niewielkie podatki, a przede wszystkim silny sektor finansowy z łatwym dostępem do kredytów. Można uznać, że właśnie dlatego sporo firm otwiera tam swoje centra regionalne – umożliwia to spokojne śledzenie przemian w Azji i zarządzanie wszelakimi operacjami na sąsiednich rynkach. Zatem cyferki nie bez powodu są „bardzo ważne”.
Jak widać, nie było tak źle, skoro dało się zrozumieć wszystko. Albo Francisowi udało się przynajmniej wyłapać kluczowe pojęcia, z których można na szybko było stworzyć prowizoryczną wypowiedź zawierającą zamierzony przez rozmówczynię przekaz. Dziwniejszym by było, gdyby Aria nie miała problemów z rozdzieleniem informacji zawartych we francuskim paplaniu na użyteczne i zbędne. To była ciężka kwestia, jeśli brać pod uwagę priorytety, więc nawet błahostka typu zdarty lakier mogła okazać się istotna. Najpewniej właśnie taka była, bo Francja napomniał coś o brytyjskich rejestracjach i tym, że „oni nigdy nie nauczą się jeździć po prawej”. Można było sobie wizualizować zmarszczenie idealnego nosa, bo prychnięcie było akurat znakomicie słyszalne.
W kwestii bankietów na modłę francuską… Nie będzie niczym dziwnym fakt, że prym wiodło jedzenie, sposób jego podawania i wszystko, co się z tym wiąże. Francuzi wynieśli przecież konsumpcję do rangi rytuału, toteż jeśli chciało się organizować coś w ich stylu, trzeba było zwrócić również uwagę na obsługę kelnerską. Ozdoby też były ważne, wypadało zawiesić oko na czymś, co mieściło się w kategorii „piękne”. Właściwie to zdążył powiedzieć jej znacznie więcej, gdyż tempo wypowiedzi Francisa również nie należało do najwolniejszych.
Wypada w tym miejscu zaznaczyć, że nie obraziłby się za kilka fotografii – dyskretnych lub nie. Ktoś taki jak on uznałby to zapewne za komplement sporej wagi.
– Masz rację, lepiej podkreśla kolor moich oczu. – Pozostałe koszule zostały z wyczuciem rzucone na łóżko, a właściwa chwilę później już przylegała do francuskiego ciała.
Oczywiście będzie jeszcze musiał wszystkie poskładać i schować, bo jego poczucie estetyki nie pozwoliłoby zostawić ich tak przed wyjściem.
– Muszę też przyznać, że pasuje ci czerwony, prezentujesz się w nim zjawiskowo – stwierdził, zerkając na nią od czasu do czasu. Nie potrzebował dużo czasu, żeby stwierdzić, co mu się podoba, a co nie. – Plany lubią się zmieniać, wiesz? – A szczególnie, jeśli jest się z Francisem. – Ale brzmi obiecująco, przewidziałaś jakieś szczególne atrakcje? – spytał, siadając na skraju łóżka, by zasznurować buty.
Wszystko zależy od tego, jak Aria rozumiała słowo „grzeczność”. Można powiedzieć, że Francja był taki, dopóki nie miał okazji się „rozkręcić” lub spędzało się z nim mało czasu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Nie Mar 13, 2016 9:01 pm

Kiedyś Aria była nikim dla świata – a jak człowiek przez wiele wieków żyje w czyimś cieniu, zaczyna uczyć się obserwować i dostrzegać. Tak więc wykorzystywała obecnie zmysł obserwacji, który świetnie sprawdzał się przy śledzeniu ostatnich nowości i ciekawych rzeczy na rynku. Singapur, poza oczywistym faktem stawiania na biznes, stawiała też na to, co może nie było widoczne na pierwszy rzut oka, ale też stanowiło solidny fundament – rozbudowywano nie tylko infrastrukturę, ale też starano się zapewnić biznesmenom miejsce do życia i miejsce dla ich rodzin. Stawiano na edukację, by móc kształcić specjalistów. Fakt faktem, woleli mimo wszystko własnych ludzi. Ale zawsze jest coś za coś.
Problematycznie nie było, albo Francis miał wprawę. Albo oba na raz, to też było możliwe. No cóż, zawsze mógł poprosić o powtórzenie czy coś. Wtedy na pewno Aria by zwolniła, bo jak już raz odpowiedziała, to niejaki stres pewnie by zszedł. A ona wolała zapisać wszystko podczas rozmowy i dopiero później rozdzielać to na kategorie „ważne” i „do kosza”. Lepiej tego nie robić podczas konwersacji, bo wtedy może się coś pomylić, a od takiej pomyłki wiele może zależeć. Kwestię lakieru nie skomentowała – i to wcale nie dlatego, że sama miała ruch lewostronny.
Z jedzeniem nie będzie problemu. Głównie dlatego, że to jest to, co w Singapurze kochano najbardziej (przebijało nawet zakupy, to już coś świadczy!). Ludzie tutaj kochali jeść i choć może nie zrobili z tego rytuału, to przystosowanie się do takowych nie sprawiało dla nich problemów. W sumie mało co stanowiła dla nich problem przy tej ilości pieniędzy. Wystarczyło, by Francis poinformował, co trzeba zrobić, a to będzie zrobione. Nasz klient, nasz pan.
Aria pozwoliła sobie przysiąść na łóżku, zerkając bez krępacji, jak Francis się ubiera. Oczywiście uważała, coby nie usiąść na żadnej koszuli, za to wyciągnęła lekko nogi, odchylając głowę do tyłu.
- Czarujący jak zawsze – uśmiechnęła się szeroko. Dla Francisa komplementy mogły być chlebem powszednim, dla niej jednak nadal była to rzadkość. Po pierwsze dlatego, że jej kultura na to nie stawiała, po drugie dlatego, że sama nie zabiegała o takowe. Więc w sumie każdy był powodem do uśmiechu.
-Tak, ale to niespodzianka- a co, myślicie, że tak od razu zdradzi wszystko? A grzecznością było dla niej poszanowanie innych i zasad miejsca, w którym człowiek się znalazł.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 37
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Sob Kwi 16, 2016 4:48 pm

Ciężko powiedzieć czy Francis zmienił się przez te wszystkie wieki. Owszem, obserwował, widział wiele, równie wiele doświadczał, ale naprawdę trudno określić stopień, w jakim stosował zdobyte doświadczenie. Były takie dziedziny, takie aspekty, których po prostu nie dało się zmienić. Właściwie problem wychodził od kwestii „czy chcę się zmienić”. Francis niespecjalnie chciał. Bo przecież był sobą, był świetny, perfekcyjny i niespecjalnie interesowało go cudze zdanie w tej kwestii. Jego osoba zawsze stała na pierwszym miejscu i zapewne na jakimś piedestale. Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, by znakomicie bawił się, wytykając nie raz innym, co robią źle i od razu podsuwać swoje – jedyne i słuszne – sposoby na wykonanie danej czynności. Ale to nic nowego, że spokojnie można określić go mianem hipokryty.
Zdecydowanie bardziej przekonująca jest wersja mówiąca, że to nie było problematyczne, a Francis miał wprawę. To postawi go w znacznie lepszym świetle, bo pokaże, że jednak nie jest aż tak wielkim ignorantem, na jakiego czasami pozuje. Swoją drogą, on nie stresował się przy żadnych konwersacjach. Stawiał na naturalność, a przede wszystkim swoje możliwości. Uważał, że może całkiem spoko. I może faktycznie lepiej, że pominęła kwestię lakieru. Konwersacja mogłaby się nieplanowanie przedłużyć, biorąc pod uwagę fakt, że Francis po prostu uwielbia mówić. A najbardziej o czymś, co w jakimś stopniu dotyczy jego samego.
A zatem spokojnie uda im się wszystko ogarnąć, używając najprostszego określenia. Z drugiej strony, zawsze można było postawić jedzenie i zakupy na dwóch osobnych szalach, które w ostateczności znalazłyby się na równi. Francis by nie pogardził, kwestie jedzenia i wszelakich nowinek ze świata mody – w co zaliczało się również kupno tego, co mu się podoba – były dla niego bardzo ważne. Ale taki podział też nie jest zły.
Gdy zapiął koszulę i odpowiednio ją na sobie ułożył, również przysiadł na łóżku, ale z drugiej strony, by w spokoju zasznurować buty. Gdy i ta czynność została zakończona, odwrócił się, by zerknąć na Arię.
– Nie można trzymać tak przyjemnej prawdy tylko dla siebie, moja droga. – Francja mało kiedy tracił rezon w tych kwestiach, o ile coś takiego w ogóle miało miejsce. Tak jak każdy lubił słuchać komplementów, ale i ich nie szczędził, szczególnie jeśli chodzi o płeć przeciwną. I jeśli sprawa faktycznie tak wyglądała, Aria podczas pobytu Francisa najpewniej zapadnie się w miękki stosik słodkich słówek. – Och, zatem nie dociekam. Lubię niespodzianki – stwierdził z uśmiechem, zabierając się za składanie pozostałych koszul. – Jak sądzisz, darować sobie dzisiaj krawat?
Tak, kwestia ubioru jeszcze nie została zakończona. Tak, była niezwykle ważna. Tak, będzie się jeszcze ciągnęła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jak urządzić przyjęcie...   Wto Maj 03, 2016 11:16 pm

Czy Aria chciała się zmieniać? To trudno stwierdzić. Z jednej strony, kto może pokochać życie wiecznej sprzątaczki i kury domowej, w momencie gdy reprezentujesz państwo? Lecz pozostała jeszcze druga strona medalu – zmiany, które nastąpiły w ostatnim półwieczu były tak szybkie i drastyczne, jak otworzenie starej rany, by zagoiła się poprawnie. Nic przyjemnego, było sporo płaczu, narzekań, pracy krew, znój, pot i łzy, ale jakoś wyszli na prostą.
Trudno jednak było się dziwić, że w czasach obecnych o swojej przeszłości nie mówiła za bardzo otwarcie (tym bardziej, że część przeszłości związana była z Malezją, co, nie przymierzając, zawsze stawało jej ością w gardle ile razy rzeczonego osobnika spotykała. Czasem żałowała, że nacje nie umierają). Teraz uważała, że w końcu doszła do perfekcji - mogła rządzić, kupować co chciała, a że płaciła za to dniami wypełnionymi pracą...niewielka to cena za taką wolność.
Aria uwielbiała mówić, najczęściej jednak jej rozmowy dotyczyły pracy albo zakupów, jedzenia czy obecnej sytuacji w Singapurze. Nieprzygotowany na to rozmówca mógł się nudzić, co i tak nie przeszkodziłoby Arii w zalaniu go potokiem słów. A co do lakieru do samochodu, to sama potrafiła zrobić awanturę, widząc chociaż rysę w jakimś drobnym punkcie (przecież ona dbała o samochód lepiej, niż dbałaby o dziecko, gdyby je miała. Znaczy, nie będzie mieć dzieci i dlatego mogła dbać). Gdyby nie skupienie na bankiecie, zapewne sama zaczęłaby roztrząsać temat.
W czasie, gdy Francis sznurował buty, Aria ostrożnie pochyliła się, aby poprawić nieco rajstopy, uważając, by nie zahaczyć o nie paznokciami
-Tak mówisz? Więc muszę przyznać, że do twarzy ci w tej koszuli - cóż, mile połechtać ego Francisa na pewno nie zaszkodzi.
-Lepiej daruj, będzie ci wygodniej - skomentowała jeszcze kwestię krawata, przyglądając się swoim butom. Chyba dobrze je wyczyściła.
Powrót do góry Go down
 
Jak urządzić przyjęcie...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dom Nolana Keane
» Izba przyjęć
» Magiczny Urząd Stanu Cywilnego Ministerstwa Magii
» Izba przyjęć
» Centrum Affara - Magiczne urządzenia & instrumenty

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Świat :: Azja :: Singapur-
Skocz do: