IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lourmarin, obrzeża miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 39
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Lourmarin, obrzeża miasta   Pią Lut 19, 2016 11:08 am



Więcej ładnych widoków:
 

Lourmarin to niewielkie miasteczko w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, oddalone o około 50 kilometrów od zapewne znanego wszystkim Awinionu. Zalicza się wraz z Roussillon i Gordes od czołówki najpiękniejszych miejscowości w całej Francji. Klimat tworzy atmosferę idealną do wypoczynku, mimo to miasteczko nie zostało jeszcze skażone turystyką na skalę masową. I całe szczęście! Do malowniczych krajobrazów doliczmy kościoły – zarówno katolickie, jak i protestanckie – oraz górujący nad miastem zamek (dwuczęściowy, stara część z XV wieku – Chateu Vieux i nowsza, renesansowa – Chateu Neuf). Ważniejszymi postaciami związanymi z miastem są Henri Bosco i Albert Camus, pisarze.




Francis naprawdę nie planował wypoczynku akurat tutaj. Jego oficjalnym wyborem był Awinion, miasto będące sporym centrum kulturowym i turystycznym. Jednak brak wolnych miejsc w ulubionym hotelu okazał się wystarczającym powodem do zmiany planów. Z wolnego nie zamierzał rezygnować, w żadnym wypadku. Jeśli Francis czegoś chciał, dostawał to. Pierwszym jego skojarzeniem z terenami, na których się znajdował było właśnie Lourmarin. Nie potrzebował czasu na zastanowienie, decyzję podjął spontanicznie. Takim oto mało oryginalnym sposobem znalazł się właśnie we wcześniej wspomnianym miasteczku.
Miało swój urok jak każde. Najbardziej interesujące były krajobrazy. Mimo obecnej pory, która ze sobą zabierała znaczną część zieleni, były niezwykłe i wręcz prosiły o uwiecznienie na kartkach szkicownika. Istniało zatem prawdopodobieństwo, że później znajdą się na płótnie, być może nie jednym. W drugi dzień pobytu, podczas spaceru obrzeżami miasteczka, Francis stwierdził, że lepszych kolei losu nie było. Cisza i spokój, przeciwieństwo stolicy, w której rezydował przez większość czasu. Każdy czasem potrzebuje chwili wytchnienia, a gdzie byłoby mu lepiej niż tutaj? Aczkolwiek była jedna rzecz, na którą mógł narzekać – brak towarzystwa. Nie pomyślał o tym, by kogoś, nawet siłą, spróbować wyciągnąć ze sobą na krótki odpoczynek.
Przeglądanie szkicownika podczas spaceru nie okazało się dobrym pomysłem. Z drugiej strony jednak był dosyć zdziwiony, gdy na kogoś wpadł. Trasy przy samych obrzeżach nie były często uczęszczane, ludność preferowała zabudowane centrum. W pierwszym odruchu odsunął się, bo ocenić, czy nie stało się coś poważniejszego. Miał nieodparte wrażenie, że skądś znał jegomościa stojącego przed sobą.
– Przepraszam – rzucił pierwsze lepsze, co przyszło mu do głowy i nie rozmijało się z etykietą dobrego wychowania. Nie da się ukryć, że było to przeprosiny bardzo okrojone, wręcz prowizoryczne, ale taki był urok Francisa, niespecjalnie potrafił przyznawać się do winy. Wbrew pozorom to on zatracił się we własnym świecie. Choć z drugiej strony, wszystko dla sztuki. – Nic ci się… Nic się panu nie stało? – Cały czas próbował przypomnieć sobie, kim jest mężczyzna. Znał go, na pewno, ale najwidoczniej nie był tak istotną figurą, by o nim pamiętać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Sob Lut 20, 2016 10:54 am

Johann potrzebował odetchnąć od pracy, nawału obowiązków i może nadmiaru emocji jak na tak krótki okres czasu. Z wszystkich rozwiązań, jakie przyszły mu do głowy wybrał podróż - nieznana przestrzeń i nowe okoliczności, z którymi trzeba było się zmierzyć skutecznie odciągały uwagę od problemów, zmieniały patrzenie na wiele spraw i w końcu skłaniały do refleksji. Nie szukał długo, kiedy zupełnie przypadkiem, w jednej z księgarń, wpadł mu w ręce przewodnik po Prowansji. Nasunęło mu to najpierw wspomnienie o bardach, a potem o artystach tworzących w tamtejszych miasteczkach. Czuł jednocześnie potrzebę, aby tworzyć i blokadę, przed tworzeniem w tym miejscu. Tak mu się przynajmniej wydawało, że chodziło o Drezno. Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje - z tą myślą otworzył książkę na przypadkowej stronie i zobaczył nazwę "Lourmarin". Informacje o tym, że nie ma tam tłumów turystów nawet w sezonie przeważyły sprawę. Nie minęła doba, kiedy był już w drodze.

Dotarł na miejsce wieczorem, zmęczony podróżą, odpuścił więc pierwsze zapoznanie się z miastem, ograniczając się do hotelu. Przyznać musiał, że mieli naprawdę wygodne łóżka i dobre jedzenie. Następnego dnia wyszedł dosyć wcześnie i o ile miasto było przyjemne, o tyle widoki poza nim zachwycające. Nie mógł ich nie uwiecznić. Stanął na nieuczęszczanej ścieżce (nawet śladów na śniegu nie było) i zaczął szkicować. I skończyłby szczęśliwie, gdyby ktoś na niego nie wpadł. Johann wystraszył się nie na żarty. Wiedział, że kiedy tworzy, potrafi stracić kontakt ze światem, ale czy nie można było go wyrywać z twórczego szaleństwa w nieco przyjemniejszy sposób? Spojrzał zirytowany na tę osobę i szybko to uczucie zmieniło się w zdziwienie i konsternację. Co robił Francja w tak mało popularnym miejscu? A może to jednak nie on?
- Nie, dziękuję za troskę. Czy my się znamy? - odpowiedział uprzejmie, nie chciało mu się wdawać w niepotrzebne kłótnie, był już tym zmęczony.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 39
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Sob Lut 20, 2016 1:50 pm

Jeśli o hotel chodzi, Francis wybrał znany już sobie Le Moulin de Lourmarin. Gama najróżniejszych odcieni brązu, wnętrza niektórych pomieszczeń stylizowane miejscami na wyjątkowo wyrafinowane jaskinie – lub zniszczone starością wnętrza – i wszechobecne rośliny nadawały niezwykłej atmosfery. Widok z wyżej położonych okien można by opisywać najróżniejszymi wariacjami, a tak naprawdę wystarczy określić go mianem pięknego. Restauracja serwowała zarówno klasyki, jak i bardziej wymyślne dania. Prawdziwa harmonia łącząca nowoczesność z przeszłością. Nagrodzona czterema gwiazdkami, co mówiło samo za siebie.
Kolejną rzeczą, którą zrobił po upewnieniu się, że nic nie stało się nieszczęśnikowi, a może raczej szczęściarzowi, na którego wpadł, było uważne obejrzenie własnego szkicownika. Wszystko wyglądało w porządku, po pobieżnym przekartkowaniu nie zauważył żadnych zadarć czy zagięć. Możliwe, że twarda okładka okazała się zbawienna. Albo po prostu miał fart. Nietrudno się domyślić, że nie byłby zachwycony, gdyby coś stało się jego tworom „własnej produkcji”, nazywając rzecz dosadnie.
Dopiero teraz zauważył, że jego towarzysza również przywiodła tutaj chęć uwiecznienia krajobrazów na kartkach – dostrzegł w jego dłoniach coś, co mogło być szkicownikiem, bo na pewno nie książką. Wcześniej zamierzał odejść po ponownym „przepraszam”, teraz opcja, że Francis pójdzie dalej, zniknęła. Jeśli Francja się czymś zainteresował, nie odpuszczał łatwo. Nawet jeśli miałby przy tym męczyć swoim towarzystwem kogoś, kto sobie tego nie życzy.
– Mam nieodparte wrażenie, że tak, Johann. – Teraz naprawdę strzelał w ciemno, ale mężczyzna bardzo przypominał mu Saksonię, z którym miał okazję się spotkać dość dawno temu. Nie było okazji. – Aczkolwiek może to tylko pomyłka – dodał szybko, przyciskając szkicownik do siebie.
Jeśli mężczyzna faktycznie był tym, za kogo go wziął, wspólne spędzenie czasu nie będzie złą wizją. Saksonia kojarzył mu się w miarę pozytywnie, chociaż bliżej mu było do neutralności.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Sob Lut 20, 2016 10:12 pm

Dopiero ruch zwrócił uwagę Johanna na trzymany przez mężczyznę przedmiot, który niewątpliwie był szkicownikiem. Wzbudziło to jego ciekawość, wymiana doświadczeń artystycznych nigdy nie była bezowocna, nawet jeśli opierała się na całkowitym przeciwieństwie poglądów. Już chciał zajrzeć, kiedy nie do końca nieznajomy nazwał go po imieniu. Saksonia spojrzał na niego z uniesionymi brwiami, sytuacja stawała się coraz bardziej abstrakcyjna.
- Francis? Co robisz w tak mało popularnym miejscu? - wypalił, także w głosie nie kryjąc zaskoczenia.
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 39
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Pon Lut 22, 2016 5:49 pm

Sam również raz jeszcze spojrzał na swój szkicownik, widząc, że mężczyzna również mu się przygląda. Wychodziło na to, że trafił swój na swego. Francis już mógł zacząć układać sobie pytania dotyczące wszelakiej sztuki, jakimi mógłby go zasypać. Priorytetem było obejrzenie jego twórczości, żeby ocenić, w jaką gałąź brnąć przy dalszej rozmowie. Chętnie porównałby też cudzą kreskę ze swoją własną. By ostatecznie stwierdzić, że jego jest znacznie lepsza, ale to już naprawdę nieistotny szczegół.
Swoją drogą, dobrze, że Francis wypalił z odpowiedzią i te nie zdążył sięgnąć po najcenniejszą rzecz, jaką Francja tu ze sobą przyniósł. Nie spotkałoby się to z przychylną reakcją. Francis, gdy się złościł, był po prostu męczący i uciążliwy. Dla niektórych był taki już za sprawą swoich humorków i, po prostu, osobowości.
Skiną twierdząco głową, gdy usłyszał swoje imię.
– Johann! – powtórzył, uśmiechając się szeroko.
W pierwszym odruchu nieco rozłożył ramiona, by nieszczęśnika uściskać. Po tak długim okresie bez spotkań trudno było pamiętać o dobrych manierach, racjonalizm schodził na dalszy plan, a w grę wkraczała bardziej emocjonalna strona. Przynajmniej na krótką chwilę. Jednak ostatecznie wyciągnął w jego kierunku rękę. Nie pamiętał, jak bardzo Saksonia – będący przecież krwi germańskiej – był wylewny w okazywaniu uczuć.
– Miło cię widzieć. Wiesz, tak naprawdę nie tutaj miałem się znaleźć – zaczął, ale przerwał na krótką chwilę, by wymyślić jakiś ładnie brzmiące uzasadnienie. – Ale zmuszony byłem do nagłej zmiany planów. A przecież tu nie ma na co narzekać, spójrz tylko! – Ściskając w jednej ręce szkicownik, obrócił się wokół własnej osi.
Czyli faktycznie nie będzie miał powodów do marszczenia swojego idealnego nosa. Perspektywa spędzenia czasu z Saksonią była obiecująca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Pią Mar 11, 2016 10:34 pm

A więc to jednak on... Zdziwił się i to mocno, ale z drugiej strony dlaczego nie? Przynajmniej mile spędzą czas. Uścisnął wyciągniętą dłoń i w odpowiedzi na powstrzymane serdeczności lekko przytulił Francisa.
- Tak - uśmiechnął się - każdemu się przyda odrobina spokoju. Na ile tutaj zostajesz?
Powrót do góry Go down
Francja

avatar

Imię i nazwisko : Francis Bonnefoy
Liczba postów : 39
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   Sob Kwi 16, 2016 5:02 pm

Tak, zdecydowanie ciężko było ukryć fakt bycia Francją, przynajmniej w mniemaniu Francisa. Uważał, że jest na tyle rozpoznawalny, iż niemożliwe jest zapomnienie o nim lub, co gorsza, pomylenie go z kimś, tudzież nierozpoznanie. Ale zważywszy, że potrafili się dogadywać, a przy tym mieli kilka cech wspólnych, mógł łaskawie przymknąć na to oko. Spotkanie po długim okresie nieutrzymywania ze sobą kontaktu było niezwykle miłe, a biorąc pod uwagę otoczenie, aż chciało się spędzić ten czas z kimś, a nie samotnie. Kimś, kto, chociaż w minimalnym stopniu, cię rozumie. Każdy ma taką potrzebę.
Zaśmiał się krótko, ale radośnie, gdy Johann jednak podchwycił serdeczny gest, jakim miało być przytulenie. Puścił wówczas jego dłoń i również, lekko oraz z wyczuciem, objął go na moment. Warto zaznaczyć, że lubił wszelkiego rodzaju przytulanki i czułostki, również w tym czysto przyjacielskim sensie.
Gdy już się odsunął, na powrót ujął szkicownik w obie ręce, a przy tym dłużej zastanowił się nad odpowiedzią.
– Zgodzę się, wszyscy potrzebujemy odrobiny wytchnienia. A najlepiej wypoczywa się w spokojnych okolicach, takich, jak ta! – Dla zaakcentowania słów, w nieco teatralnym zrywie, rozejrzał się wokół, uśmiechając się radośnie, gdy podziwiał krajobraz. – Właściwie… Nie wiem. Zawsze mogę przedłużyć sobie wolne. – Nie wyjdzie mu to na korzyść, wręcz przeciwnie, ale i nikt nie wyśle za nim listu gończego, by wrócił do stolicy w trybie natychmiastowym. Nie dostanie też zakazu na kolejne tego typu ucieczki od męczącej rzeczywistości. – Zobaczę. A ty? Ile już tu jesteś? Na ile planujesz jeszcze zostać? Ach, właśnie, najważniejsze! Jak ci się tutaj podoba?
Fakt, nieco zasypał go pytaniami, ale było po prostu zadowolony z towarzystwa. No i Johann raczej nie powinien mu mieć tego za złe.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lourmarin, obrzeża miasta   

Powrót do góry Go down
 
Lourmarin, obrzeża miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Dom Yui Takumi i Agavaen Brockway - Obrzeże Tokio
» Ruiny miasta Ilion
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Zaułek na obrzeżach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Świat :: Europa :: Francja-
Skocz do: