IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
naczelny gej!Słowacja

avatar

Imię i nazwisko : Artem Matiej Radičov
Skąd : Z probówki.
Liczba postów : 72
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.   Pon Mar 14, 2016 2:40 am

Slovenskà Republika

[You must be registered and logged in to see this image.]


[You must be registered and logged in to see this image.]Państwo:

Republika Słowacka; Słowacja
Powierzchnia: 49 035 km²
Ustrój: republika parlamentarna
Stolica: Bratysława (daw. Preszburg)


[You must be registered and logged in to see this image.] Imię i nazwisko:

Artem Matiej Radičov


[You must be registered and logged in to see this image.] Data urodzin:

1 stycznia (1993 - aksamitna rewolucja, kolejny podział Czechosłowacji na dwa odrębne państwa)
Wygląda na 18 lat. Co najwyżej.


[You must be registered and logged in to see this image.] Wygląd:

Kiedy spojrzysz na tę szczupłą, drobną istotę, zaczniesz się początkowo zastanawiać, czy aby nie jest ona zrobiona z porcelany. Ma się wrażenie, że jasną, delikatną twarzyczkę o dziewczęcych rysach można uszkodzić i skruszyć jednym nieostrożnym dotknięciem. Nieśmiały uśmiech zbłąkany na niej; lekko zadarty, pokryty trudnymi do spostrzeżenia piegami nos; duże oczy o tęczówkach w wyjątkowo soczystym zielonym kolorze - wszystko to sprawia, że Artema raczej trudno skojarzyć z mężnym wojakiem ze słabością do alkoholu. Głowę jego wieńczą krótkie włosy w barwie piaskowego blondu - pedantycznie zadbane i uporządkowane, nie licząc jednego niesfornego loczka nad lewym uchem, zawijającego się dumnie w różne strony, najwyraźniej w zależności od własnej zachcianki. Nieważne w jaki sposób Artemka próbował się go pozbyć - kosmyk zawsze powracał, więc ostatecznie chłopak poszedł na ugodę i pozwolił tworowi bytować w spokoju na swoim czerepie. Jest to bardzo ciekawy drobiazg w aparycji młodzieńca, nadający mu jeszcze więcej uroku osobistego. Zwieńczeniem jego wyjątkowo kobiecej prezencji są kolczyki oraz naszyjnik wykonane z drobnych czarnych pereł.

Nie wyróżnia się wzrostem, choć z zachodnioeuropejskiej słowiańskiej trójcy jest najniższy - jednak mimo zawartego powyżej, niebezpiecznie pochodzącego pod gender rysopisu nie wpadł jeszcze na pomysł chodzenia w szpilkach. Miast tego jego codziennym obuwiem miały zaszczyt zostać glany, które dodają mu kilka punktów do bycia męskim i w których paraduje regularnie i z nieustającą miłością do nich. Innym charakterystycznym elementem jego ubioru są koszule, do których ma ogromną słabość (nawet sam je prasuje, a to dola nielekka). Jeśli jesteś dość spostrzegawczy, zauważysz, że często ma na sobie stroje kolorystycznie nawiązujące do jego flagi.


[You must be registered and logged in to see this image.] Charakter:

Ładnie komponuje się z wyglądem. Jeśli uznasz, że bardziej zniewieściałym niż Polska być nie można - spójrz na Słowację i zastanów się jeszcze raz.

Jest wyjątkowo uległy - przywykł do życia pod cudzym butem i odgrywania roli przydupasa, ma kłopoty z asertywnością i wyrażeniem własnej opinii. Jednocześnie odznacza się nieprzeciętnym patriotyzmem i miłością do niepodległości; mimo iż istotnie przywykł, wciąż nie lubi podlegać innym - a zdarzało się to wielokroć. Nie jest specjalnie pamiętliwy i nie kwapi się do nieustannego wypominania każdemu wszystek zła, które mu wyrządzono (oczekuje przy tym, by każdy bezwzględnie wymazał z pamięci wszystek zło, które on wyrządził jemu), a choć oczywiście gdzieś w pamięci pozostaje wspomnienie dawnych, ciemnych czasów, Artem zdaje się być zupełnie  odporny na magię życiowego doświadczenia i wciąż raz za razem powtarza te same błędy, dziwiąc się później i nieśmiało, nieudolnie buntując przeciw konsekwencjom.

Jest naiwny. Idzie to w pechowej parze z wyżej wspomnianą niekonsekwencją, wskutek czego Artemka często jest wciągany w bardziej lub mniej komfortowe sytuacje. Łatwo go namówić do wszelakiego rodzaju współpracy, jeśli się zna podstawy podstaw manipulacji. Warto się pofatygować, bo Słowacja szybko okazuje się być dobrym i lojalnym mięsem armatnim sojusznikiem. Co nie zmienia faktu, że jest słaby i nie trzeba posiadać wybitnej siły, by go powalić i znokautować (takie z niego delikatne stworzonko). Zwłaszcza że Słowak nie tyle nie umie, co nie lubi i boi się używać siły. W przeciwieństwie jednak do Czech, w chwili zagrożenia nie wywiesza natychmiast białej flagi; miast tego nie szczędzi starań, by z agresorem pertraktować, kolaborować i wyciągnąć z sytuacji jak najwięcej korzyści własnych. Mamy tu zatem personę drobną, niepozorną, a jednocześnie wyjątkowo złośliwą, chytrą i gotową uszkodzić nawet najbliższą osobę, jeśli tylko dostanie w zamian coś fajnego.

Ale nie oceniaj go źle! Ma też wiele zalet. Niełatwo znaleźć tak uczynną i życzliwą osobę jak Artem. Jest otwarty, ale nie gadatliwy - rzadko sam z siebie rozpoczyna rozmowę, jest raczej spokojnym, ba, może nawet trochę przesadnie spokojnym człowiekiem, za to gdy podejmiesz bliski mu temat, czeka cię długa i przyjemna konwersacja bogata w wiele uwag i spostrzeżeń, obok których większość ludzi przechodzi obojętnie. Ma w sobie coś z artysty, łatwo się zachwyca, a nade wszystko uwielbia naturę, doliny, góry, zwierzęta. Jest wrażliwą istotą i potrafi dostrzec piękno właściwie wszędzie. Charakteryzuje go jednak także zamkniętość i niedostępność w przypadku gdy ktoś próbuje mu udowodnić prawdziwość własnego zdania. Artem panicznie boi się wpływów innych, stąd też często trwa przy swoim, uparty jak ten ruski cep.

Poza skłonnościami do pakowania się w kłopoty Artema charakteryzują też zadatkami na wybitną kurę domową: lubi biegać po domu z odkurzaczem, pucować powierzchnie płaskie ścierką, prać  i prasować wysłużone koszule. Taka słowacka wersja perfekcyjnej pani domu. Jednak jego wadą fabryczną jest brak umiejętności kucharskich, które poziomem nie wykraczają poza przygotowanie knedliczków (szczęście w nieszczęściu jest takie, iż poziom talentu kucharskiego jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu zdolności saperskich - i tak oto Artem potrafi (mniej lub bardziej zamierzenie) wysadzić kuchnię w powietrze za pomocą wszystkich dostępnych w kuchni przedmiotów, poczynając od mikrofali, poprzez płyn do mycia naczyń, na wykałaczkach kończąc). Jest dość nieporadny także w paru innych dziedzinach, jako że wychował się przede wszystkim w siostrzanych ramionach, gdzie praktycznie nie miał prawa głosu i wszystko odbywało się bez jego udziału (a nawet gdy to były raczej węgierskie szpony aniżeli czeskie łapki, to i tak jego praca ograniczała się głównie do "ja tu tylko sprzątam").


[You must be registered and logged in to see this image.]
Stosunki:

C Z E C H Y [You must be registered and logged in to see this image.]
Artem – jak każdy szanujący się Słowak - nienawidzi, gdy bierze się go za Czecha. Dość gwałtownie reaguje również na sugestię, jakoby mówił w języku zachodniej siostry. Choć istotnie te narody łączy wiele, także i podobieństwo języków, Artem źle znosi tego typu sytuacje. Wszakże tyle się namęczył, by stać się niepodległy - dlaczego więc nikt jego wysiłków nie docenia? Nie próbuj sprawdzać jego reakcji na pytanie: "Ej, ty jesteś z Czech, nie?", jeśli nie chcesz skończyć z połamanymi palcami. Takie sceny sprawiają, że biedaczyna jeszcze bardziej oddala się (w każdym razie mentalnie) od siostry. Nic dziwnego, wszakże lata traktowania Słowaków jako Czechów niższego sortu, usilne próby zacierania ich odrębności narodowej, a niekiedy nawet jawna agresja odcisnęły na relacjach czechosłowackich piętno, które nie zniknęło po aksamitnej rewolucji. W latach 90-tych sypały się gęsto i namiętnie obelżywe określenia – niczym wyjątkowym było nazywanie Słowaków głupimi. Tu i ówdzie lepiej wyrażano się o Romach aniżeli o słowiańskich braciach. Słowak dla Czecha to pijanica i nierób, na którego w czasie wspólnego państwa Czesi pracowali, których wyrwali spod węgierskiego panowania i których z trudem cywilizowali. Niewdzięczni Słowacy nigdy starszym braciom Czechom za to nie podziękowali. Słowaków w zasadzie - zarówno według niektórych Czechów, jak i wielu Węgrów - ciężko w ogóle nazwać narodem. "Słowacy to Madziarzy, którzy kiepsko nauczyli się polskiego" - głosi dowcip.
Ale wiecie, co jest idealnym narzędziem zjednoczenia tej dwójki? Piwo! Tak, dokładnie, to takie słowo - klucz dla obojga Słowian. Czechosłowacki święty Graal, rozwiązanie każdej niesnaski. Zgodnie z polskim stereotypem naczelni piwopijcy to Czesi. A teraz proszę się na moment skupić: Czesi mają nieco inne zdanie na ten temat, bowiem według nich największą słabość do tego trunku mają... Słowacy. Zgodnie z czeskim powiedzeniem, Słowacy rzadko kiedy trzeźwieją. Patrząc na Artema, trudno uznać go za rasowego alkoholika, ale wierzcie mi – ta dwójka niejeden kufel wspólnie opróżniła. Słowik może się też pochwalić mocniejszą głową niż Czeszka, którą to zazwyczaj musi wlec po ziemi do łóżka, kanapy czy jakiegokolwiek innego w miarę wygodnego miejsca (zbytni z niego troskliwy miś, by ją zostawił tam, gdzie akurat padła), jako że najczęściej to on dłużej utrzymuje się na nogach. Choć Artem nie znosi, gdy siostra próbuje nim dyrygować i zmuszać do usługiwania jej jak za starych czasów, w chwilach, gdy po raz kolejny musi obserwować ją pijaną i kiwającą się żałośnie na wszystkie strony świata, budzi się w nim macierzyński instynkt i gotów jest zaopiekować się nią, odeskortować w bezpieczne miejsce i nawet przyniesie jej soczku, gdy następnego dnia dopada ją bezlitosny jak radziecka armia kac.
Zdarza im się pokłócić, a wtedy lepiej nie być w pobliżu, albowiem mogą polecieć nie tylko mało kulturalne słówka, ale i kufle, a w ostateczności nawet Artem (to długa historia długiej kłótni, kochani). O co się kłócą? Ach, o wszystko, jak przystało na stare małżeństwo! A bo to Czeszka wlazła do domu w butach i nasyfiła, a bo to Słowik wbił na chatę siostrze i z tytułu wiosennych porządków wywalił na śmietnik pół jej mieszkania, częstym tematem jest również kwestia ateizmu siostrzyczki i cotygodniowe namiętne namowy wspólnego wypadu do kościoła... Mnogo tego, mnogo! Po dziś dzień zdarza im się stanąć w słowne szranki, gdy padnie temat biednego Krecika albo Sąsiadów, o prawa autorskie do których te dwa kraje nadal się gryzą (ale tylko po kostkach i tak, by inni nie widzieli, albowiem wszystko zostaje w rodzinie). Słowikowi zdarzyło się też raz czy dwa wypomnieć siostrze tchórzostwo podczas II wojny światowej, ale dość szybko zorientował się, że lepiej nie poruszać tego tematu, jeśli nie planuje skończyć marnie.

R O S JA [You must be registered and logged in to see this image.]
Wielki, zawsze patrzący i wszystko słyszący brat. Trudno doszukiwać się w Unii Europejskiej kraju bardziej prorosyjskiego niż Słowacja; także w kwestii uzależnienia od Rosji (niewątpliwie nie ma to żadnego związku z podlizywaniem się prorosyjskością) Słowacy z dziada pradziada wiodą bezsprzecznie Krym prym. Łatwo się domyślić, że najbardziej pożądanym przez młodszą z republik surowcem jest gaz (a także części zamienne do myśliwców MiG - 29 oraz system obrony  przeciwlotniczej.). Gaz: stan skupienia materii, w którym atomy (molekuły) poruszają się swobodnie i nie są wzajemnie powiązane siłami przyciągania; nie ma własnego kształtu i objętości. Trochę metanu, etanu, propanu i butanu na dokładkę. Brzmi to niepozornie, a jednak ów surowiec posiada doprawdy magiczne moce: sprawia, że Artem tańczy tak, jak mu Wania zagra, udając przy tym pokornie, że jest fajnie i jemu się tak podoba. Około 40 procent gazu importowanego z Rosji płynie przez Ukrainę na Słowację. Po wyłączeniu dostaw gazu na Ukrainę, ta mała republika będzie głównym odbiorcą rosyjskiego surowca i beneficjentem.
Wyróżnia się na tle innych lojalnych sojuszników europejskich także tym, że obecny premier tego kraju, były komunista Robert Fico wprost deklaruje, iż bliska współpraca z Rosją to jego priorytet. Fico jest przeciwny karaniu Kremla. Nie zamierza także - zgodnie z zaleceniami NATO - wzmacniać systemu obronnego.
Słowacja zręcznie, choć raczej nie po dżentelmeńsku, balansuje między współpracą z UE i kooperacją z Rosją. Służy to obronie własnych interesów, których prezydent słowacki obiecał bronić do ostatniego tchu. Oficjalnie brzmi to całkiem porządnie i logicznie, ale wszyscy dobrze wiemy, że chodzi – zawsze i wszędzie – o gaz. No i o ochronę własnej dupy.
Poza tym Słowik ma jakiś dziwny fetysz Rosji, ale o tym cicho – sza. : |

W Ę G R Y[You must be registered and logged in to see this image.]
Prędzej czy później musieliśmy dojść do tego punktu; miejmy to już za sobą.
Słowacy patrzą na Węgrów tak samo jak Polacy na Rosjan. Stosunki miedzy tą dwójką, na które rzutuje między innymi sytuacja mniejszości węgierskiej na Słowacji, należą do najgorszych wśród krajów Unii Europejskiej; często określane są najbardziej skomplikowanymi w Europie Środkowej. Wpływają one negatywnie na wizerunek obu państw na arenie międzynarodowej. „W listopadzie 1995 roku parlament Słowacji przyjął ustawę językową nadającą słowackiemu status jedynego języka urzędowego. Krok ten wzbudził natychmiastowy protest rządu węgierskiego, a także innych państw europejskich. Rząd Meciara zaproponował nawet w 1997 roku rozwiązanie problemu mniejszości metodą przesiedleń, co wywołało jeszcze większe oburzenie na Węgrzech i doprowadziło do zapaści w stosunkach dwustronnych, co z kolei przełożyło się na opóźnienie integracji Słowacji ze strukturami euroatlantyckimi.” Oczywiście nie wszyscy garną się do kontynuowania tradycji wzajemnej nienawiści i znajdują się także tacy, którzy dążą do pojednania między narodami. Wzajemna niechęć nie przeszkadza tej uroczej dwójce w prowadzeniu projektów technicznych, głównie na granicy (niewątpliwie przy tej okazji pilnują swoich terenów i próbuje ukradkiem podebrać ich trochę temu drugiemu) – choć również i one okazują się często powodami sporów.
Jeśli się zagłębić w dane natury demograficznej, można spostrzec, jak wielu jest tu Węgrów. Niektórzy stwierdzają żartobliwie, że Bratysława to miasto Madziarów, a Słowacy spadli tam do kategorii mniejszości narodowej (co, o zgrozo, nie jest dalekie prawdy, gdy spojrzy się w statystyki). Co poradzić – południowi Ugrofinowie (swoją drogą – skąd Ugrofinowie w środku Europy?!) pchali się na te tereny od zawsze, skrupulatnie dążąc do całkowitego ich zagarnięcia. Udawało się im to zresztą po wielokroć, choć – na szczęście, inaczej nie byłoby tej KP! – jak do tej pory wciąż nie na stałe. Jednakże długie, długie lata Artem musiał przeżyć pod węgierskim obcasem, a były to lata złe i opływające w smutek, halucynacje i śmierć z niedożywienia. Madziarka konsekwentnie dążyła do zatarcia wszystkich śladów istnienia słowackiej myśli patriotycznej, świadomości narodowej i samej Słowacji, nie powinno więc dziwić, iż musiał minąć doprawdy szmat czasu i porządny kawał historii musiał zostać spisany w księgach, by stosunki między nimi uległy jakiejkolwiek poprawie. A czy uległy w ogóle…?
Węgry to jedna z nielicznych person, do których Artemka po dziś dzień żywi głęboką urazę i zdecydowanie obustronną niechęć. Z nieopisywalnym zachwytem przyglądałby się, jak płonie wszystko, co choć trochę madziarskie (a że w gęstych płomieniach stanęłaby wówczas także Bratysława… to już inna sprawa). Niestety, płonne to marzenia, jako że Artem zbytnio lęka się legendarnej Patelni, by podejść dostatecznie blisko i zarzucić choćby zapałką.
Niezbitym dowodem na to, iż miłością raczej oni do siebie nie pałają, jest niewątpliwie fakt, iż ku chwale niepodległości (Niepodległości? To chyba coś nie wyszło…) Słowak przy pierwszej okazji zgodził się stworzyć wspólne państwo ze swą czeską siostrą, z którą – czy też pod butem której – nie żyło mu się wszak jakoś specjalnie lepiej. Z dwojga złego… z Czeszką można przynajmniej piwo pić. I nie ma Patelni. I NIE UBIERA GO W SUKIENKI... Chyba. Kto tam wie czeskie fetysze.
Nawiasem mówiąc, zna doskonale węgierski,  do czego się oczywiście nie przyznaje, choć zdarza mu się czasem namiętnie zakląć w tym szatańskim języku. To przykra pozostałość po wspomnianych wyżej staraniach Madziarki, by Słowaka zdeptać, przemielić i przerobić na część swojej działki.


A U S T RI A [You must be registered and logged in to see this image.]
Oficjalnie Słowik prowadzi się wedle zasady mówiącej, że „przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem”, jednakże w rzeczywistości stosuje się on do niej tylko wtedy, gdy ma na to ochotę i gdy jest mu to na rękę. Podskakiwanie krajowi, którego znacznie masywniejsze tereny czają się tuż przy granicy, gotowe pochłonąć Słowację w całości, jest pomysłem na tyle głupim, że nawet Artem postanowił tego nie robić. Uznał natomiast, iż najlepiej będzie, jeśli przy każdym spotkaniu z Roderichem będzie posyłał mu przyjazny uśmiech i ciepłe niczym świeże halušky słowa powitania. Tak jakby Austriak nigdy w ciągu całego swego żywota nie wypowiedział nawet słowa „Węgry”. A że niby byli małżeństwem? Łojej, jakoś to Artemce umknęło, kto by się taką pierdołą przejmował. Każdy popełnia życiowe błędy, ten ożenek Słowik jest w stanie mu wybaczyć. I tak jest fajny. I nie będzie kradł nam terenów, prawda? Prawda?

S Ł O W E N I A[You must be registered and logged in to see this image.]
Znasz to uczucie, gdy babcia zwraca się do ciebie, używając imienia kuzyna? Lub gdy ktoś myli cię z inną osobą, z którą jedyne, co cię łączy, to podobnie brzmiące imiona? Okropne, prawda? Nie powinno więc dziwić, że Słowacja nie pała sympatią do Słowenii, źródła wspomnianych wyżej problemów z tożsamością. Na nazwanie go Słoweńcem Artem reaguje podobnie jak na branie go za Czecha.



P O L S K A [You must be registered and logged in to see this image.]
Więcej rodzinki! Więcej szerzącej się wzajemnej nienawiści!
Pomimo niewielkiej odległości, między tymi słowiańskimi sąsiadami tłoczy się armia nieporozumień, głupawych stereotypów i gromkich ubytków w wiedzy o sobie nawzajem. Słowakowi kuzyn kojarzy się w dużej mierze z rzeczami negatywnymi, z zacofaniem i pokracznością. Wśród słowackiej braci panuje przekonanie, że Polacy nadal jeżdżą furmankami, a kto wpadnie w dziurę w drodze, ten już z niej nie wyjdzie (choć to właściwie nie rozmija się zbytnio z prawdą), i że w krainie Nowego Targu (albowiem według Słowaków właśnie tam kończy się Polska) panuje wieczny PRL i tandetne, kiepskiej jakości produkty made in China.
Kolejny kwiatek – Artem wciąż żyje w bajecznym przekonaniu, iż Polska to kraj śniegiem i białymi niedźwiadkami hasającymi po drogach płynąca. Tak naprawdę większość tego, co wie o swoim kucykowym braciszku, to mniej lub bardziej absurdalne stereotypy.
Chyba wszyscy dobrze wiemy, że Słowacja była trzecim agresorem, który u boku Trzeciej Rzeszy ruszył na Polskę. Choć wojska słowackie były raczej mięsem armatnim Hitlera, to jednak również Słowak skubnął co nieco z terenów polskich. I bynajmniej nie oddał (choć on sam uważa to za wyrównanie rachunków, jako że niegdyś role były odwrócone i to Artem utracił ziemie na korzyść Feliksa). Jest to jedna z kości niezgody między tą dwójką. Ino napomknąć cokolwiek w kwestii terytoriów, a już narty i kucyki bojowe będą w pełnej gotowości. Nie żeby wypominali sobie stare potyczki cały dzień i całą noc, ale oboje – lub, w każdym razie, z całą pewnością Artem – noszą w sobie pamięć po nich.
Ale jest coś, co jednoczy słowiańskie rodzeństwo. Coś, co sprawia, że Słowik gotów jest zapomnieć o każdej niesnasce i bić pokłony przed Feliksem. Uwaga, uwaga... Werble... Krówki! Cudowne, słodziutkie polskie ciągutki, za którymi Artem po prostu szaleje i oddałby za nie wszystko, włącznie ze swoimi terytoriami i siostrą w pakiecie.

N I E M C Y [You must be registered and logged in to see this image.]
Szacunkiem niemal służalczym zaczął traktować Niemca, gdy za szansę wyzwolenia spod czechosłowackiego małżeństwa musiał zapłacić jedynie swoją pomocą podczas wojny. Dzięki niej posiadł własne państwo i nawet nie zauważył, że aryjczyk traktuje jego wojska jak mięso armatnie. Cóż, nie zauważył do tej pory, niemniej podchodzi z większym dystansem do wszelkich słów Niemiec, odkąd na jego rozkaz wyruszyli pod ramię na Moskwę i zostali wesoło skopane przez Ivana. I teraz, dwojako do tego podchodząc, ma małego focha na Niemca za tak niedorzeczne posunięcie jak marsz na Rosję i dużego focha na siebie za to, że się zgodził. Takoż i średniego kryptofocha na czeską siostrę, która większą sympatią pała do Niemca niż do własnego brata. Ale cóż poradzić, również i Artem skrywa w serduszku odrobinę wdzięczności za czasy, gdy dzięki Ludwigowi choć przez kilka lat mógł posiadać własne, niepodległe (cóż... „niepodległe”) nikomu państwo i deptać bezkarnie Polaczków (Oczywiście nie nacieszył się tym zbyt długo, bo, jak dobrze wiemy, Rosjanie wprost uwielbiają wszystko niszczyć).


L I E C H T E N S T E I N [You must be registered and logged in to see this image.]
Krótko po II wojnie światowej Czechosłowacja skonfiskowała – według Liechtenstainu absolutnie bezprawnie - nieruchomości należące do rodziny książęcej Liechtensteinu i ponad 30 należących do innych obywateli tego kraju, uznawszy je za mienie poniemieckie. Były to przede wszystkim tereny orne, ale także zakłady przemysłowe oraz zamki, położone przeze wszystkim na terenie Moraw. Wartość zawłaszczonych terenów szacuje się na ponad 100 milionów euro, a mimo że znajdują się one dziś w obrębie granic czeskich, nie zaś słowackich, mieszkańcy Liechtensteinu nienawiścią pałają po równo do obojga słowiańskiego rodzeństwa.



[You must be registered and logged in to see this image.] A to ciekawe...!:

~W Republice Czeskiej żyje pół miliona Słowaków. To tak, jakby cała Bratysława wstała, przekroczyła morawskie rzeki i rozpłynęła się po czeskiej ziemi.

~Statystyczny Słowak w ciągu roku wlewa w siebie około 14 litrów czystego alkoholu. Przynajmniej oficjalnie.

~ Mimo wspomnianego porzekadła o rzadko kiedy trzeźwiejących Słowakach, kodeks drogowy jest tu niezwykle surowy i nie pozwala kierowcy na jakikolwiek promil powyżej absolutnego zera.

~Według jakichś bardzo niezależnych statystyk ponad 55% młodych Słowaków mieszka z rodzicami i jest to największy odsetek w Europie.

~ Około 90 procent Słowaków ma wykształcenie średnie, jest to jeden z najlepszych wyników w Europie.

~ Wynalazca spadochronu pochodził ze Słowacji.

~ Słowacja jest światowym liderem w samochodach produkowanych na jednego mieszkańca.

~ Bratysława jest jedyna stolicą, która styka się z dwoma sąsiadującymi krajami, z Węgrami od północy i Austrią od zachodu. Jest ona oddalona od Wiednia o około 60 km. Jest to najmniejsza odległość miedzy dwiema stolicami europejskimi (poza Rzymem i Watykanem).

~ Na Słowacji znajduje się najdłuższa w Europie sieć oznaczonych pieszych tras turystycznych, o łącznej długości blisko 13 000 km.

~ Jeśli myślicie, że słowacki język jest śmieszny, to musicie pamiętać, że Słowacy myślą to samo o polskim. Dla nich bardzo zabawne są m.in. słowa "szmaciarz" i "szukać". Ten drugi wyraz wywołuje śmiech, bo po słowacku to nic więcej jak… wulgarne określenie uprawiania seksu.

~ Każdy zna Janosika. Myśmy go sobie trochę na jakieś 100 lat przywłaszczyli i po dziś dzień wielu myśli, że był nasz. Słowacy o tym wiedzą, a to przewłaszczenie to błąd niewybaczalny. Chociaż sama postać to dosyć wątpliwy bohater, to Słowacy z braku wielkich wybielili go i darzą miłością. Z tego też powodu każdy artykuł, program, dyskusja itd. na temat relacji polsko - słowackich kończy się potokiem gorzkich żalów odnośnie przywłaszczenia Juraja przez Polaków. Terchova dumna jest ze swego bohatera. Dziś licznie odwiedzane jest terchowskie Muzeum Juraja Janosika. Jego nazwiskiem nazywa się także między innymi ulubiony festiwal muzyki folklorystycznej Dni Janosika (Jánošikove Dni), który corocznie odbywa się w miejscowości Terchowa. Nad miasteczkiem, na wzniesieniu na tle szczytów górskich, dumnie króluje monumentalny pomnik legendarnego bohatera Juraja Jánošíka, kapitana drużyny górskich zbójników.

~ Bardejov, nazywane najbardziej gotyckim miastem Słowacji, jest jednym z najpiękniejszych miast europejskich. W 2000 roku Bardejov i jego kolorowa, wręcz bajkowa starówka, z ratuszem niczym chatka z piernika, został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

~ Narodowe drzewo Słowacji to lipa drobnolistna. Natomiast narodowa potrawa to halušky s bryndzou (haluszki z bryndzą).

~ Po wojnie i odnowieniu Czechosłowacji pojawiły się problemy międzynarodowe Czech i Słowacji. Dotyczyły one faktu, iż Czesi nie chcieli uznać Słowaków za odrębny naród (przez tyle lat byli Czechosłowacy, to przecie skąd nagle mają być jacyś tam Słowacy, prawda?). Również i teraz oba narody łypią na siebie spode łba i każdy chciałby, żeby ten drugi stał się z nim jednością totalną.

~ I Republika Słowacka, słodka niemiecka marionetka, była pierwszym samodzielnym państwem, które deportowało dużą część swych Żydów.

~ Podczas II Wojny Światowej Bratysława uległa zniszczeniu w bardzo niewielkim stopniu. Podczas krótkich bombardowań uszkodzeniu uległy nieliczne budynki, zawalił się most (obecnie zwany starym) oraz zapaliła się pobliska rafineria naftowa. Jednak według nieszczęsnych Słowaków tragedia, jaka ich spotkała, jest porównywalna ze zniszczeniami Polski. No, inna sprawa, że PO wojnie Rosjanie rozsmarowali po ziemi całą stolicę czołgami.

~ Schody zamku w Bratysławie zostały dostosowane tak, aby Maria Teresa mogła po nich wjeżdżać koniem.

~ Słowacja jest jednym z 3 krajów na świecie, gdzie Coca-cola nie jest najpopularniejszym napojem. Ustępuje miejsca Kofoli, która została wprowadzona w latach 60-tych.

~ Sprawa oszczędności nie jest tu w wyjątkowo dobrym stanie, bo Słow nigdy nie miał czasu oszczędzać - bardziej martwiło go na przykład to, czy Rosja w przypływie nudy i braku wódki pod ręką (lub też w wyniku jej nadmiaru) nie przyjdzie do niego i nie zrobi mu ze stolicy gruzowiska, tak jak to zrobił zaraz po wojnie. Obecnie 0,4 % Słowaków żyje za mniej niż 12 złotych dziennie.

~ Zima w Słowacji to nie tylko jazda na nartach, ale także okazja do kąpieli w basenach termalnych i zwiedzania jaskiń, z których ten kraj słynie w Europie. Najczęściej odwiedzana jaskinia na Słowacji to Demanovska Jaskyna Slobody. Znajduje się ona w demanovskej dolinie w na północnym obszarze Niżnych Tatr.

~ Czy aby ta flaga nie wydaje się wam znajoma? Nie jest to żadna podpucha, będąc I Republiką Słowacką, Słowik podwinął flagę Rosyjce, najwyraźniej korzystając z tego, że on pławił się wtedy w szkarłacie, sierpach, młotach i innych gwiazdkach. Obecnie flaga posiada jeszcze godło w lewej jej części.

~ Słowacy mają bardzo ciekawe powiedzenie: Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania.

~ Malownicza drewniana wioska Čičmany u podnóża Gór Strażowskich to pierwszy na świecie rezerwat architektury ludowej.

~ Trudno znaleźć drugi kraj, który może się pochwalić taką liczbą zamków i ruin jak Słowacja. Pierwsza pisemna wzmianka o najstarszym zamku na Słowacji – Devinie pochodzi z 868 roku. Zamek Spiski, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest jednym z dziesięciu największych na świecie. Budząca grozę historia Elżbiety Batory nazywanej Krwawą Hrabiną z zamku w Czachticach obiegła cały świat. Na Słowacji znajduje się ponad 220 zamków i ruin! Mało? Do tego jeszcze 425 dworów.

~ W Słowacji znajduje się wyjątkowa Ochtyńska Jaskinia Aragonitowa. Nie występują tu stalagmity i stalaktyty, lecz osobliwe „źdźbła“ i „krzaki“ śnieżnobiałego aragonitu. Jest to wybryk natury, który poza Słowacją można zobaczyć tylko w Czechach, Meksyku i Argentynie.

~ Słowacki zegar astronomiczny w Starej Bystrzycy w regionie Kysuce jest zarazem jedynym na świecie, który wskazuje tzw. rzeczywisty czas słoneczny.

~ W Słowacji znajduje się najwyższy ołtarz na świecie. Mierzy 18,6 metra, a prace nad nim zajęły aż 10 lat.

~ W rezerwacie przyrody Klokočovské skálie w regionie Kysuce można zobaczyć olbrzymie kamienne kule porównywalne ze światowej sławy znaleziskami z Meksyku czy Kostaryki. Jest to największe znane tego typu odkrycie w Europie. Kule kryją w sobie tajemnice liczące miliony lat, bowiem po dziś dzień nie udało się wyjaśnić ich pochodzenia oraz znaczenia.

~ Mennica kremnicka to najstarsze nieprzerwanie działające przedsiębiorstwo na świecie. Monety wybija się tu od 1328 roku.

~ Kiedy mówi się, że Słowacja leży w sercu Europy, nie są to żadne przechwałki. Pod miejscowością Kremnické Bane w środkowej Słowacji, w urokliwym miejscu obok starego kościoła św. Jana Chrzciciela znajduje się wielki kamień. Właśnie w tym miejscu jest geograficzny środek Europy.

~~~~~~

~Artem potrafi się swobodnie porozumiewać w czterech językach: ojczystym, czeskim, węgierskim i niemieckim. Dość dobrze włada także rosyjskim i umie dogadać się z Austriakiem, zaś z polskiego pamięta głównie śmiesznie brzmiące słowa.

~Jedną z jego sympatii jest sztuka. Uwielbia rysować i malować, przede wszystkim mowa tu o pejzażach i scenach obyczajowych. W jego szkicowniku znajdują się też tuziny studiów koni i królików.

~Kolejnym z jego talentów jest zmysł poety. Nieodkryty, niestety. Choć łebek jego gotów jest zrodzić wybitne twory literackie, Artem nigdy nawet nie próbował podiąć się próby stworzenia czegokolwiek. Powodem tego jest głęboko zakorzenione przeświadczenie o swoim chłopskim pochodzeniu, prostactwie kulturowym i kalekim wyczuciu sztuki.

~Artem ogólnie nie lubi niczego, co stworzy i uważa to za przejaw niszowej, głębinowej, czołgającej się po samym dnie twórczości.

~Chociaż moment. Śpiewać lubi. Tak, z tym się aż tak nie kryje. Ale częściej robi to po pijaku niż na trzeźwo. Ewentualnie dla siostry, jak go ładnie poprosi.

~Hokej to sport narodowy Słowaków, stąd też Artem, na podobieństwo wschodniej fiołkowookiego braciszka, chadza sobie czasem jak gdyby nigdy nic z kijem hokejowym w ręce. Alternatywą jest tu narta.

~Swoją drogą, mimo że na co dzień Słowik cechuje się koordynacją ruchową i gracją beznogiej, spitej baletnicy zawiniętej w dywan, to gdy przyjdzie mu chwycić w dłonie narty czy kijek hokejowy, objawia się w nim refleks kobry.

~ Najłatwiej obrazić Słowaka poprzez powiedzenie, że najlepsze piwo jest z Czech. Dotyczy to także hokeja, który w obu tych krajach traktowany jest niemal jak religia.

~ Poza tym, że nie należy go samego wpuszczać do kuchni, Artem nie powinien też dostawać do rąk kierownicy. Po prostu nie. Chyba że jesteś miłośnikiem Carmageddona i nie masz nic przeciwko siania zniszczenia na ulicy.


[You must be registered and logged in to see this image.]


Ostatnio zmieniony przez Słowacja dnia Pią Kwi 22, 2016 9:42 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.   Pon Mar 14, 2016 9:00 pm

Akceptuje:3

Przepraszam jeśli czegoś nie zauważyłam, zwalam to na późną godzinę.
Powrót do góry Go down
Utah

avatar

Imię i nazwisko : Garth Wyatt Hales
Skąd : It's complicated.
Liczba postów : 149
Join date : 25/01/2016

PisanieTemat: Re: Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.   Sob Mar 19, 2016 6:55 pm

Akcept.

_________________
Shiz! What the fudge!? Get the heck out of my flippin lawn you mother father! Gosh dang it...!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.   

Powrót do góry Go down
 
Piwo, narty, góry, zew słowiańskiej natury.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Miecze z Valyriańskiej Stali
» Miecze z valyriańskiej stali
» Pub pod trzema miotłami
» Dziedziniec
» Czarodziejskie smakołyki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: