IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Panie, co pan?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Polska

avatar

Imię i nazwisko : Feliks Łukasiewicz
Skąd : Przedmurze Chrześcijaństwa
Liczba postów : 84
Join date : 06/04/2016

PisanieTemat: Panie, co pan?   Wto Kwi 12, 2016 11:07 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Imię i Nazwisko: Feliks Łukasiewicz
Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające): 11 listopada 1918 roku - odzyskanie niepodległości.
Wygląd:

Koń, jaki jest – każdy widzi, a jaki jest Polak – to już nie każdy widzi, więc trzeba opisać.
Feliks zachowuje się, jakby był wyższy niż jest i jakby był silniejszy niż jest. Szczególnie, jeśli już się ośmieli. Przemieszcza się krokiem pewnym i szybkim - ciężko za Polakiem nadążyć. Felek ma też pewną skłonność do gestykulacji, może nie takiej typowo włoskiej, ale jak facet chce łapą machnąć to nią machnie i to porządnie.
Chłopię do najwyższych nie należy i jest też chude. Twarz ma pociągłą, podbródek odrobinę spiczasty, a oczy zielone i nieco zmrużone. Ich wyraz przechodzi płynnie od lekko cwaniakowatego, przez pełne skupienie, po absolutne nierozgarnięcie. Generalnie są całkiem wyraziste. Twarz jako całokształt źle się nie prezentuje, aczkolwiek jest bardziej chłopięca niż męska. Ma swoiste właściwości gumopodobne, albowiem Feliks potrafi strzelać minami jak z karabinu maszynowego. Całokształt uzupełnia fryzura w stylu „Piast Kołodziej” - sięgające podbródka, jasne włosy.
Feliks chadza sobie w koszulach, niekiedy z jakiegoś powodu bywają różowe, czy też łososiowe, ale kto (prócz mało tolerancyjnych sąsiadów) bogatemu zabroni? Kiedy akurat Polakowi zechce się pobawić w militaria – narzuca sobie na ramiona pelerynkę, wdziewa oficerki i przebiera się w swój zielony mundur, najprawdopodobniej bazowany na tym, co nosili strzelcy podhalańscy.

Charakter:

Człowiek-bigos, zwany tez potocznie mieszanką wybuchową, a mniej potocznie „kontrastową, intrygującą osobliwością”. Osobnik, u którego ułańska fantazja osiągnęła stężenie krytyczne i wylała się uszami już dawno temu. Specjalista od spraw niemożliwych, za punkt honoru mający obalenie twierdzeń, rozpoczynających się od „nie da się…”  Polaka najlepiej motywuje działanie pod presją lub, ewentualnie, zakazanie czynienia w dany sposób. Feliks jest w ogóle trochę na bakier z głównym nurtem. Często kombinuje, trochę kręci, nie zawsze przechodzi po chodniku, gdy krócej jest przez trawnik. Sobiepan i egocentryk, targany niekiedy gwałtownymi porywami idealizmu. Docenia piękne, symboliczne gesty, a wyższość moralną okazuje poprzez dopełnianie umów, których nikt inny nie dopełnił i urządzanie kolejnych „polskich Termopil”. Sprawia wrażenie beztroskiego lekkoducha, ale pomarudzić więcej niż lubi. Mógłby wręcz narzekać na czas i w stylu dowolnym. Ma w tym niespotykaną wprawę. W stosunku do obcych przejawia niemal chorobliwą nieśmiałość. Kiedy ją przełamie jednak, zaczyna wchodzić rozmówcy na głowę. Nie krępuje się przed wyrażaniem swojego zdania, często w nosie mając poglądy innych ludzi. Jednak tym głośnym sposobem życia maskuje dość wrażliwe, czułe na krytykę wnętrze. W związku z wyznawaniem filozofii „zastaw się, a postaw się”, ma subtelne problemy z płynnością finansową. Pieniądze generalnie jakoś same przypływają mu przez palce. Feliks lubi się pokazać i wykazać, co wiąże się ze skłonnością do lekkomyślnych, gwałtownych zachowań, które równie dobrze mogą być dowodami odwagi, jak i głupoty. Prawdopodobnie najłatwiej wykończyć go, pozostawiając go samemu sobie, gdyż przejawia tendencję do pakowania się w dość ryzykowne sytuacje. Pierw robi, potem myśli, a po drodze gdzieś nabija sobie guza, na końcu rozdziera szaty i wykonuje dramatyczny gest, który dobrze wyglądałby na obrazie. Feliks reaguje błyskawicznie, ale całkiem łatwo się rozprasza. Jeśli już jednak uda się mu na czymś na dłużej skupić, to jest to w stanie rozpracować – ma smykałkę do mechanizmów. Jest mistrzem dopasowywania „na mniej więcej”, „na oko” i „o tyle, na ile”. Lubi się kłócić. Traktuje to trochę jak sport. Niekiedy posiadanie odmiennego zdania jest kwestią honorową. Bywa też cholernie zazdrosny, szczególnie o sukces, który dla Polaka zawsze stanowi jakąś niejasną przesłankę czyjejś nieuczciwości. Ponadto chłopak jest religijny tak typowo po polsku, znaczy „wierzący niepraktykujący”. Niekiedy tłumaczy koleje swojego losu interwencją siły wyższej. Lubuje się też w rozpamiętywaniu, szczególnie swoich niepowodzeń. Zdaje się, że czerpie z tego jakąś przewrotną przyjemność. Potrafi sam śmiać się z własnych przywar, lecz żarty z siebie w wydaniu kogokolwiek innego uważa za świętą obrazę. Ceni sobie wolność i jest gotów zapłacić za nią każdą cenę, pomijając zdrowy rozsądek, czy fakt, że za wszelką cenę to można przepłacić…
Jeśli spyta się go, czy jest przesądny – odpowie, że nie, a potem i tak będzie pierwszym, który odpuka w niemalowane. Jeśli spytać go, czy ma kompleksy – powie, iż oczywiście nie – później i tak będzie dramatyzował, spoglądając na ranking PKB w Europie. Będzie deklarował, że się nie denerwuje, a zacznie się emocjonować i narobi bałaganu nim pomyśli. Generalnie – człowiek-paradoks.

Relacje z innymi:

Anglia – zdrajca i Rzesza by go zjadła, gdyby nie Polacy. Wiadomo, tru storu, serio-serio. Poza tym stężenie Polaków na metr kwadratowy w Anglii jest doprawdy imponujący.

Austria – zabory, Galicja, dramat, głód, bida, druga wojna. Polacy raczej nie odróżniają specjalnie Austriaków od Niemców. Jeżdżą sobie w Alpy na narty i marudzą na lokalsów. Feliks za Roderichem specjalnie nie przepada z uwagi na uprzedzenia historyczne.

Berlin
- stara, niezbyt zażyła znajomość. Feliks o ewentualnym pokrewieństwie za wiele nie rozmyśla, nie zawsze traktuje je serio, ale jak go zapytać to się odniesie.


Białoruś
– dobrze nie jest, ale mogło być gorzej. Po rozpadzie ZSRR państwa obrały zupełnie inne drogi i ich relacje pozostawały dość chwiejne. Różnica poglądów, priorytetów i charakterów. Feliks Białorusi nie rozumie i nie bardzo próbuje zrozumieć, ale ostatnio stara się jakoś znormalizować całą relację, żeby chociaż na siebie nie warczeć

Czechy – w średniowieczu raczej rywalizowali, po pierwszej wojnie nie byli w zbyt dobrych stosunkach (Cieszyn!), w dobie słusznie minionej Polacy przybyli z bratnią pomocą do Czechosłowacji. Teraz Polska raczej nie bierze Czech do końca na poważnie. Język jakiś taki śmiszny, kraik jakiś taki mały, a Pepikom starczy dać piwo i siedzą cicho. Noł stereotajps.  

Francja – ze strony polskiej była to nie tylko fascynacja kulturalna, ale także tymczasowa
„ojczyzna” romantyków. Polacy są też dziwni i lubią Napoleona. No i nie potrafią wybaczyć Francuzom, że nie chcieli umierać za Gdańsk.

Irlandia – ach, analogiczne losy i polski potop na Eire.

Kolejne mutacje Persji
– na UJ od dawna uczy się perskiego, a Polacy z jakiegoś powodu zawsze mieli dobre relacje z tym krajem.

Księstwo Pomorskie - trochę się prztykali, ale ostatecznie wyszło bardziej na felkowe, bo jednak Szczecin jest polski. Obecnie relacja raczej dość neutralna, może z pewną nutą sentymentu ze strony Feliksa. Ostatecznie - koleś jest zakochany w przeszłości.

Litwa – to skomplikowane, współpraca między nimi była burzliwa i nie do końca jednoznaczna, a obecnie relacja wkroczyła w jeszcze bardziej przykre rejony i Polacy z Litwinami co rusz dokonują międzynarodowych odpowiedników „prztyczków w nos”, głównie w kwestiach językowych. Zdaje się, że Polska niezbyt Litwę rozumie i uważa jego postępowanie za „fochy”. Z drugiej strony – to Polacy chronią litewską przestrzeń powietrzną.

Mołdawia
- nasi tu byli! Nawet się tłukli! Polacy w większości nie umieją wskazać Mołdawii na mapie, ale nie przeszkadza to w pewnym wspieraniu jej proeuropejskich zachowań. W ramach ciekawostki - w mennicy polskiej wybito monety, znaczy "żetony" dla Naddniestrza.

Niemcy – było mocno przykro, bo nikt nie lubi być nazywany „państwem epizodycznym”, a potem napadany i uznawany za podludzia. Teraz jest lepiej, ale Polska waha się między padaniem w niemieckie objęcia, a wywlekaniem starych trupów z szaf. Kraje ściśle współpracują gospodarczo. Zdaje się, że Polacy nie przepadają za Niemcami „z zasady” i obawiają się ich dominacji w regionie

Prusy – całe szczęście, że to cholerstwo już nie istnieje, bo narobiło problemów. Zaczęło się niewinnie, skończyło jak zwykle. Pruska narośl wybiła się na niezależność i narobiła bigosu. Polska Prusaka nie cierpi. Za rozbiory, za wcześniejsze problemy, za całokształt.

Rosja – zasadniczo relacja wyboista. Raz Rosjanie przyjeżdżali do Polski z bratnią pomocą, raz Polacy wyjeżdżali sobie do Moskwy „dopomóc” w kryzysie i tak to się toczyło przez wieki. W Polsce panuje przekonanie, że w zasadzie pojedynczo Rosjanie jako tacy źli nie są, dopiero w grupie im odbija. Ostatnio relacje tej dwójki są szczególnie napięte z uwagi na obopólne działania. Poza tym Polska lubi ostentacyjnie pokazywać, że się Rosji nie boi. Nikt nie mówi, że to mądre.

Rumunia – dla Polaków dzicz i koniec świata, ale w dwudziestoleciu chłopaki mieli wyjątkowo dobre relacje. Akurat z Rumunem Polska nie darł kotów, zuch.

Saksonia – zdarzały się unie, pech chciał, że przypadły na dość przykry dla Polski czas, pełen zawirowań. Trochę się to kładzie cieniem na relacji, jednak obecnie nie ma to już aż takiego znaczenia.

Słowacja – przeciętny Polak kojarzy ten kraik z górami i sportami zimowymi, w historii, szczególnie w takiej świeższej, zdarzały się między państwami dość nieprzyjemne epizody, ale w gruncie rzeczy w całym morzu polskich problemów nie były one najistotniejsze. Relacja nie jest więc zła. Jakaś najlepsza też nie.

Szwecja
– bili się, Szwedzi chcieli rozebrać Polskę. Co ciekawe, paradoksalnie dzięki Szwedom przetrwała część metryk koronnych – zostały rozkradzione i przezimowały bezpiecznie w Sztokholmie. Obecnie Polacy głównie podśmiewają się ze szwedzkiej polityki i nadal istnieje pewna pretensja odnośnie rozkradzionych, polskich kościołów.

Transylwania - no, bywało różnie, dobrze, gorzej. Teraz jest już raczej dość neutralnie. Nawet się nie biją. No, a Feliks ma dziwny sentyment do Batorych. Pewno kwestia militariów.

Turcja – dawali sobie w mordy, ale można odnieść wrażenie, że się jakoś tam zawsze też ze sobą liczyli, co jest dość osobliwe. Polacy podpatrywali turecką modę, a teraz namiętnie oglądają tureckie telenowele.

Ukraina – to też skomplikowane, burdy z Kozakami nie polepszyły relacji, późniejsze wydarzenia drugiej wojny także. Polacy raczej uważają Ukrainę za dziki wschód, ale istnieje też pewna nutka sentymentu – Ukraińcy to nadal nie taka czarna magia jak Rosjanie. Relacja jest więc ambiwalentna, sporo w niej nierozwiązanych spraw (Lwów, khyy), ale Polska nie kryje poparcia dla jakichkolwiek antyrosyjskich nastrojów na Ukrainie.

USA – Polska widzi w nim swojego sojusznika i raj obiecany. Cieniem na tej relacji kładą się różne kwestie, np. wizy…

Węgry – znają się od dawna i lubią mimo geograficznej odległości i pewnych tarć historycznych. Może to podobieństwo charakterów ich do siebie zbliżyło. W każdym razie – Felek Węgrom wybaczy niemal wszystko. Mają nawet święto swojej przyjaźni!

Ciekawostki, dodatkowe informacje:

-  W niemieckim piśmiennictwie istnieje takie coś jak „strajk polski” i jest to strajk… okupacyjny. Podobno wymyśliły go łódzkie szwaczki, nie chcąc, by w chwili strajku właściciel fabryki zatrudnił inne kobiety na ich stanowiska. W związku z tym dotychczasowe pracownice zostawały przy maszynach, okupując je.
- Polacy tak cwaniakowali, że w konsekwencji skonstruowali bardzo sprawny system hipoteczny. Był nawet fajniejszy od tego napoleońskiego. Podobno.
- Prawdziwy Polak winien mieć szwagra. Teoretycznie rzecz ujmując, jeśli Czechosłowacja to było małżeństwo – Słowacja jest eks-szwagrem Feliksa.
- Granice zaborów nadal są całkiem dostrzegalne, głównie, jeśli się spojrzy na mapę połączeń komunikacyjnych.
- W czasach słusznie minionych władze radośnie fałszowały mapy, dodając to tu to tam co nieco, niekiedy mieszając skalę, przycinając cosik… Wszystko, żeby potencjalny agresor miał problem z poruszaniem się w terenie.
- Polska formacja tzw. „lisowczyków” działała bez taboru. Dzięki temu byli  tacy szybcy, tylko miejscowa ludność miała problem, bo mało kto lubi być okradany.
- Ekstradycja to jest taka stara tradycja, że jak mi zabiorą furę to muszą oddać samolot.
- Kopernik była kobietą.


Ostatnio zmieniony przez Polska dnia Sob Maj 07, 2016 7:52 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
naczelny gej!Słowacja

avatar

Imię i nazwisko : Artem Matiej Radičov
Skąd : Z probówki.
Liczba postów : 72
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Panie, co pan?   Wto Kwi 12, 2016 11:44 pm

Dostajesz ode mnie soczystego akcepta, człowieku - bigosie.
Wiem, że kochasz Meksyk, ale po prostu wstydzisz się o tym pisać.
Powrót do góry Go down
Utah

avatar

Imię i nazwisko : Garth Wyatt Hales
Skąd : It's complicated.
Liczba postów : 149
Join date : 25/01/2016

PisanieTemat: Re: Panie, co pan?   Sro Kwi 13, 2016 12:01 am

A gdzie koniki? Bez koników nie ma akcepta.

Żartuję.

Akcept.

_________________
Shiz! What the fudge!? Get the heck out of my flippin lawn you mother father! Gosh dang it...!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Panie, co pan?   Sro Kwi 13, 2016 4:40 pm

Też walnę, bo mogę! To je wolny kraj!

Akcepcik:3




Podbijam! Akcept do czwartej potęgi!
~Wheat
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Panie, co pan?   Sro Kwi 13, 2016 11:28 pm

Jakie kościoły? C:
Akcept~
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Panie, co pan?   

Powrót do góry Go down
 
Panie, co pan?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jak naprawić jego zdrowie, panie doktorze?
» Panie Boże, bardzo proszę
» Nadobne panie, szanowni panowie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: