IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bitwa o Hong Kong 1941

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Bitwa o Hong Kong 1941   Pią Sie 19, 2016 10:42 pm

(Cesarska Armia Japońska wkroczyła do Brytyjskiego Hong Kongu rano, 8 grudnia 1941)

Czasy były niespokojne. Jednak Long nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Był młody, naiwny i wiecznie trzymany pod kloszem przez silniejsze państwa. Omijały go wszelkie wojny czy niedostatek. Jeszcze do niedawna mieszkał w domu Anglii, ale ten stwierdził, że w Europie jest niebezpiecznie i odesłał go na jakiś czas do Azji. Long nie narzekał, na jego wyspie było dużo cieplej i przyjemniej, a co najważniejsze - zazna w końcu trochę swobody. Dobrze wiedział jak od kilku lat mają się sprawy w Azji. Wszyscy wokół mówili o Japonii straszne rzeczy, ale Long był pewny że przesadzają. Dobrze znał Japonię. Co prawda nie widział się z nim od lat, ale przecież ludzie nie zmieniają się ot tak, prawda?
- Ci dorośli, oni robiący problemy z niczego - mruknął do siebie, parząc poranną herbatę. Wpatrując się tępo w tańczące we wrzątku zielone listki, znowu pomyślał o Chinach i zrobiło mu się go nawet żal. Faktycznie jest denerwujący i strasznie się rządzi, ale Japonia też trochę przesadza... Chciałby, aby ta cała wojna już się zakończyła. Zarówno w Azji jak i w Europie. Wtedy mógłby znowu podróżować i odwiedzić parę państw, z którymi nie widział się od lat. Chociaż z drugiej strony to by oznaczało powrót do domu Anglii i znoszenie jego ciągłego marudzenia.

Rozmyślając o obecnej sytuacji na świecie, wypił herbatę, a następnie ubrał się ciepło i wyszedł na spacer. Grudniowy poranek był chłodny, ale słoneczny.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 228
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Bitwa o Hong Kong 1941   Nie Sie 21, 2016 3:47 am

(Przepraszam za opóźnienia, starałem się przeczytać nieco informacji o tejże bitwie. Jednak pani opowieść okazała się najwspanialszym źródłem danych.)

Niczego nie można osiągnąć bez poświęceń. Tworząc potęgę trzeba liczyć się ze zniszczeniem niewinnych żyć. Ze zniszczeniem własnego serca, sumienia, więzi, człowieczeństwa. Ludzie zbyt słabi są by walczyć i wygrywać. Trzeba więc przestać być człowiekiem, by wyruszyć tą drogą. On kroczył nią zbyt długo. Dłonie splamione były krwią, oczy nie widziały już piękna. Serce zmieniło się w ołowianą kulę. Nie kochało nikogo, jedynie pragnęło potęgi. Ach, wstań, idź! Rusz ku słońcu! Pokaż się w pełnym blasku! Lecz czymże jest blask? Czy ciepłem domowego ognia? Czy wybuchem bomby? Zbyt wiele światła może oślepić. Dlatego idąc ku światłu podąża się droga ciemności. Lecz nagły błysk może wszystko zniweczyć. Mężczyzna krwią malował obraz swej potęgi, łzami podlewał kwiaty zwycięstwa. Jego oczy były puste, widziały jedynie cel, który mu przyświecał. Na ofiary nie zwracały uwagi. Puste, bez nadziei, bez miłości, bez radości. Nigdy już nie będzie słaby. Nigdy nie będzie komuś podległy. Nigdy już nie będzie przedmiotem sporu. stanie się jego podmiotem. Nie będzie musiał czerpać z cudzej kultury. Stworzy własną potęgę. Nie będzie jednym z wielu na czyjeś łasce. To na jego skinienie czekać będą narody. Potęga, światło wschodzącego słońca zbyt jasne, wypalające wzrok, gorącem wypalające żyły i serca... Ciemność, która zawładnęła umysłem. I dzień, gdy nie było innej drogi niż ta, prowadząca na front.
- Wystający gwóźdź prosi się o młotek. Im dłużej próbujesz stać, tym boleśniej upadniesz na kolana... - wyszeptał, myśląc o tym jak zawsze był "tym drugim" przy potężnym bracie. To ze starszym wszyscy handlowali, wszyscy podpisywali pakty. O nim czasem ktoś wspomniał, głównie planując go wykorzystać. Poniżony, słaby, zniszczony powstał. A brat jego upadł w morze krwi. Przyszedł czas, by odebrać to, co nigdy nie było mu dane. Potęgę. Siłę. Szacunek. Nadszedł czas, by posiąść to, czego tak wielu pragnęło. Zarówno jego brat jak i ten, którego jeszcze niedawno nazywał przyjacielem. Teraz więc piękne miejsce stanie się jego własnością. A dziecko, kochane przez najstarszego z braci tak bardzo, bardziej niż on sam, stanie się gościem w jego domu. Brat... Jakie to dziwne słowo... Czemu dopiero teraz sobie je przypomniał? Dawniej, gdy wyczekiwane było, nie umiał go wypowiedzieć. Ale teraz czuł, że swego wroga musi nazwać bratem. Musi podkreślić jak mocno cierpiał w cieniu jego potęgi, jak bardzo pragnął, by ktokolwiek spojrzał na niego tak samo. Słowo to ukazywało też jego prawdziwe oblicze, gdy stawał w bratobójczej walce. Teraz musi odebrać to, co jego brat kochał nad życie, tak bardzo, że był w stanie zapomnieć o nim samym, upaść przed obcymi na kolana... On mu pomoże, zachowa ten skarb dla niego. Jego też uwolni od obcych... Znów będą tylko oni... Ale to on będzie opiekunem, nie dzieckiem. On będzie władcą.

Ruszył przed siebie, a śnieg tańczył w okół niego taniec potępionych, taniec złudnej potęgi. Kroki były ciężkie, silne. Nie ma miejsca na wahanie, nie ma miejsca na emocje czy sentymenty. Choćby w oczy patrzyło Ci dziecko, to dowódca decyduje o jego życiu. Mówią "strzelaj" to strzelasz. Mówią "zabij", zabijasz. Choćby tysiące niewinnych zginąć miały, ten cel warty był każdej ceny. Potęga większa niż blask słonecznego światła.
Powrót do góry Go down
 
Bitwa o Hong Kong 1941
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bitwa shipów~
» Bitwa tęgich głów!
» Pięść Pierwszych Ludzi
» Bitwa o Griffin's Roost
» Bitwa pod Fosą Cailin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Historia-
Skocz do: