IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 - Mały? Średni? Duży?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Teksas

avatar

Imię i nazwisko : Leonard Samuel Reyes
Liczba postów : 123
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: - Mały? Średni? Duży?   Pon Wrz 19, 2016 9:53 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]
Imię i Nazwisko: Leonard Samuel Reyes, dla przyjaciół Lenny.
Dzień i miesiąc urodzenia: 2 marca 1836 r. - dzień odłączenia się od Meksyku

Wygląd:
Średniego wzrostu (1,77 m), opalony, dobrze zbudowany. Ma czarne włosy i niebieskie oczy. Jego rysy twarzy wskazywałyby na mieszane, meksykańsko-amerykańskie pochodzenie. A może nawet, gdyby nie te oczy, wyglądałby po prostu jak Meksykanin? Ciężko orzec.
Preferuje kraciaste koszule z długimi rękawami, długie jeansowe spodnie i paski z WIELKIMI klamrami z napisem "TEXAS". Do tego kowbojskie buty z wysoką cholewą, kapelusz z WIELKIM rondem i ciepły, szczery uśmiech.
Niestety nie może się tak ubierać codziennie, bo dla innych stanów (zwłaszcza tych z północy) wyglądałby trochę zbyt... hkhm... retro. Dlatego zdarza mu się założyć coś mniej odlotowego, na przykład zwykłe wytarte jeansy i jednokolorowe koszule. Ale paska z WIELKĄ klamrą sobie nie odpuszcza. A czasem zamiast koszuli założy tylko biały podkoszulek, ukazując swoje WIELKIE muskuły*.
Stara się o siebie dbać, ale nie jakoś przesadnie a jeśli sytuacja tego wymaga, nie będzie mieć problemu z niezmienianiem odzienia przez dwa tygodnie. Przywykł.
Zawsze nosi przy sobie broń.

*sprostowanie - jego muskuły nie są jakieś nadnaturalnie wielkie. Są tylko duże, ale wciąż w granicach rozsądnych norm. Oczywiście sam Teksas będzie utrzymywał, że są nie wiadomo jak ogromne.

Charakter:
Teksas, jak nie ciężko się zorientować, ma manię wielkości. Do samego siebie potrafi odnosić się w liczbie mnogiej, takie ma ego. Zawsze chce być we wszystkim najlepszy. Nigdy nie ustępuje ani się nie poddaje. Ma dystans do siebie i dużo cierpliwości. Na pewno do bijatyk jest dużo mniej wyrywny niż chociażby przeciętny jankes. Może dlatego, że w Teksasie, w którym posiadanie broni palnej i noszenie jej wszędzie ze sobą jest tak powszechne, otwarta bójka niechybnie skończyłaby się czyimś zgonem.
Lubi DUŻE samochody, DUŻE budynki, DUŻE spluwy, DUŻE posiłki, w których jest DUŻO mięsa i w ogóle wszystko musi być DUŻE, żeby pasować do jego DUŻEGO ego. Uwielbia współpracę. Oczywiście pod warunkiem, że wszystko idzie tak, jak on chce. Tak, jest szalenie arogancki. Bywa złośliwy, z czego jednak nie zawsze zdaje sobie sprawę. Generalnie jest indywidualistą, który nie lubi dostosowywać się do cudzych zasad, jeśli sam nie widzi w nich sensu. Do tego jest bardzo konserwatywny.
Zdecydowanie jest wygadany. Całkiem bystry, choć bywa uprzedzony. Zdarza mu się palnąć coś rasistowskiego, seksistowskiego albo homofobicznego, zanim ugryzie się w język. A potem plotki załatwiają już resztę.
Jednak jego wady bledną w obliczu zalet. Teksas jest lojalny i oddany jak mało kto. Jest skłonny do naprawdę wielkich poświęceń. Zawsze chce być pierwszy i do pomocy jest nie mniej wyrywny. Jest typem rycerza, który tylko czeka, żeby uratować z opresji jakąś księżniczkę. I nie, wcale nie dla późniejszego "lived happily ever after". Lenny to skończony altruista.
Nie można też nie wspomnieć o jego manierach. W przeciwieństwie Alfreda, Leonard używa takich zwrotów jak "proszę", "dziękuję", "przepraszam", "sir" czy "ma'am". Generalnie jest uprzejmy, pod warunkiem, że się nie zapomni a czasami jak się go słucha można mieć wrażenie, że urwał się jeszcze z poprzedniej epoki.
Wbrew temu, co można by wywnioskować z jego pierwszego wrażenia, Lenny ma też swoją drugą, wrażliwą naturę. Choć lubi myśleć, że jest super, wielki, niesamowity, często wspomina swoje porażki, niedociągnięcia i braki. Jest niemożliwie melancholijny, czasem łapie taki nastrój, że tylko by sam siedział i w ogóle nie można się z nim wówczas porozumieć. Z drugiej strony, czuje się też bardzo samotny. Możliwe, że jest masochistą, ale bez walki nikomu nie da się skrzywdzić czy poniżyć. Co nie przeszkadza mu w pakowaniu się w sytuacje, w których ostatecznie i tak jest pokrzywdzony. *załamuje ręce* Go figure.

Relacje z innymi:
- Hiszpania - Były opiekun. Teksas nie pamięta go zbyt dobrze, ale z twarzy by rozpoznał. Chyba.
- Meksyk - Starszy brat, który go wychowywał. I początkowo Teksas był do niego bardzo przywiązany, dopóki Meksyk nie nabrał autorytarnych zapędów (i, o zgrozo, próbował zakończyć niewolnictwo). Ich relacje zaczęły szybko się pogarszać aż w końcu doszło do buntu, ale nawet wówczas, zdania na temat tego, czy Teksas powinien się odłączyć czy nie, były podzielone. Istnieją doniesienia o tym, jakoby nad Alamo powiewała meksykańska flaga z wypisaną na środku liczbą 1824 - rokiem uchwalenia Meksykańskiej konstytucji. To sugerowałoby, że przynajmniej jedną z motywacji buntowników była obrona meksykańskiej konstytucji. (I Lenny chyba od tamtego czasu niewiele się zmienił.) Tak czy inaczej, wszyscy wiemy, co stało się z Alamo. Po blisko dwóch tygodniach oblężenia meksykańska armia wdarła się do środka zabijając prawie wszystkich zgromadzonych. Później jednak Teksasowi udało się wygrać wojnę i uzyskać niepodległość, choć o Alamo nadal ma żal. Na ten moment, do samej osoby Meksyku ma dość nijaki stosunek.
- Stany Zjednoczone - Teksas, jako dziecię, był jego fanem. Bardzo go podziwiał. Sam USA starał się odkupić Teksas od Meksyku, ale bezskutecznie. Ostatecznie, Amerykanie pomogli Teksasowi uwolnić się od Meksyku. Teksas w konsekwencji stał się samodzielnym państwem i szybko doszedł do wniosku iż... czuje się samotny. Do tego miał problemy finansowe, był napastowany przez Meksyk i ogólnie nie najlepiej sobie radził. Natychmiast napisał do USA iż jest gotów do aneksji i dostał, delikatnie mówiąc, kosza. Miał tego pecha, że akurat polityczna atmosfera w USA była niesprzyjająca wobec dołączaniu do unii kolejnego stanu dopuszczającego niewolnictwo. Teksasowi odpowiedziano, iż konstytucja USA nie zezwala na aneksję obcych nacji. Przez kolejnych dziesięć lat robił wszystko, by tylko stać się częścią USA. A kiedy w końcu mu się to udało, po ledwie trzech latach, zaczął robić wszystko, co mógł, by tylko przestać nią być. Mieszał jak mógł, nie wszystkim w unii się to podobało. A Teksas po prostu czuł się oszukany. Spodziewał się, że przyłącza się do unii. Do sojuszu. Zamiast tego stał się czyimś podwładnym. Było to dokładnie to, od czego wcześniej uciekał, odłączając się od Meksyku. Na dzień dzisiejszy, Teksas nadal jest częścią USA i nawet Alfreda lubi, na pewno stanąłby w jego obronie, gdyby było trzeba. Jednak zawsze podkreśla, że jest on nie podwładnym Alfreda a jedynie jest z nim w unii, a gdyby chciał, mógłby przestać w niej być i po prostu póki co nie chce.
Przez ten dość krótki czas, przez jaki Teksas był niepodległym krajem, zdążył poznać kilka osób:
- Belgia, Holandia - te dwa państwa uznały niepodległość Teksasu, handlowały z nim i nawet utrzymywały relacje dyplomatyczne.
- Dania - Niby się kolegowali, ale ze względu na relacje z Meksykiem, Dania pozostawał wobec Teksańczyka chłodny. Początkowo Teksas sprzedawał Danii i jego koloniom swoją bawełnę i kukurydzę, dopóki ten nie nałożył na towary z Teksasu cła. Taki z niego kolega. A Teksas był jeszcze wtedy naiwny, niedoświadczony i nie rozumiał, na czym polega polityka.
- Anglia - Ten pan trochę Teksas irytuje. Po pierwsze dlatego, że nasłuchał się jako dzieciak o tym, jak to bohaterski i wspaniały Alfred wyzwolił się spod jarzma złego, niewspaniałego Arthura. Kiedy Teksas stał się państwem, Anglia, by utrzymać dobre relacje z Meksykiem, nie uznał niepodległości Teksasu, jednak utrzymywał z nim wymianę handlową. Czepiał się jednak o niewolnictwo. Świat wyraźnie nie miał w tamtym czasie poważniejszych problemów.
- Francja - O, jego akurat, wyjątkowo, lubi. Francja jest jednym z byłych opiekunów Teksasu, choć tego akurat Lenny nie pamięta, jedynie czytał o tym w książkach. Jednak Francja był pierwszym, który uznał niepodległość Teksasu, relacje między nimi dobre i Teksańczyk ogólnie ma o Francuzie dobre zdanie.
- Rosja - Co ciekawe, Rosja również był wśród tych nielicznych, którzy uznali niepodległość Teksasu. Teksas nie wnika, co go do tego skłoniło, ale również traktuje to jako pozytyw. Nie handlowali zbyt wiele, ich relacje dyplomatyczne były prawie żadne, ale Leonard nie wybrzydza.
- Gwatemala - Po uzyskaniu własnej niepodległości, Teksas wspierał jej (i kilku innych południowych stanów Meksyku) dążenia niepodległościowe. Później, Teksas i Gwatemala przelotnie utrzymywali relacje, Gwatemala miała nawet otworzyć własną ambasadę w Austin, ale Teksas dołączył do USA, nim stało się to możliwe.
- Jukatan - Teksas wspierał również jego walkę o niepodległość. Niestety, ostatecznie Jukatan pozostał częścią Meksyku.
- Coahuila - Tuż po tym, jak Meksyk uzyskał niepodległość, reprezentanci Teksasu proponowali, by uczynić Teksas nie stanem a terytorium. Teksas był biedny, miałby problem z samodzielnym poradzeniem sobie. Wnioskowali, iż ktoś inny, na przykład rząd, powinien mu pomóc. Sprzeciwiali się natomiast przyłączeniu Teksasu do innego stanu, gdyż przez słabe zaludnienie, jego ludność byłaby zawsze przegłosowywana przez ludność stanu, do którego byłby dołączony. Dopiero reprezentanci Coahuili wybili im to z głowy. Przez 11 lat stanowili jeden stan i mieli bardzo podobne podejście do zachowania Meksyku (albo raczej jego rządu) i do prób centralizacji. Oboje odłączyli się w podobnym czasie. Niestety, tylko Teksasowi się udało.
- Luizjana - Jest dla Teksasu przyjaciółką i przyszywaną siostrą.
- Oklahoma - Zadajmy sobie jedno podstawowe pytanie - któż lubi Oklahomę!?
- Kalifornia - Irytuje Leonarda niemożliwie z nie do końca jasnych powodów.
- Massachusetts - Koleś ewidentnie ma z Teksasem jakiś problem. Jak się Teksas próbował przyłączyć do Alfreda to był dramat, łzy i zgrzytanie zębami. Jak się próbował odłączyć, to było nawet gorzej. No nie dogodzisz takiemu.

[You must be registered and logged in to see this image.]

Ciekawostki, dodatkowe informacje:
- Teksas znajduje się w dwóch strefach czasowych. Taki jest duży!
- Nazwa Teksasu pochodzi od słowa "tejas", które w języku Caddo oznacza "przyjaciół", "sojuszników".
- Teksas dąży do tego, by we wszystkim być tym najlepszym, tym pierwszym. Ma jednak pecha - jest dopiero DRUGI pod względem powierzchni (bo Alaska jest większy) i DRUGIM pod względem populacji (pierwszym jest Kalifornia) a nawet DRUGIM co do produktu stanowego brutto (bo znów Kalifornia) i DRUGIM pod względem ilości milionerów. Tak blisko a jednak... tak daleko.
- W przeliczeniu na jednego mieszkańca jego PSB (produkt stanowy brutto) jest trzecie na świecie (tak, druga jest Kalifornia, pierwsza jest Anglia).
- Z miast, Houston jest czwartym największym w USA. Wcześniej są Nowy Jork, Los Angeles i Chicago.
- Mówi się, że nazwa Lone Star State wzięła się od pojedynczej gwiazdy na fladze i pieczęci stanu, jednak w rzeczywistości było dokładnie odwrotnie. Lone Star odnosi się przede wszystkim do historii stanu, który 2 razy uzyskiwał już niepodległość (najpierw od Meksyku a później od USA kiedy dołączał do Konfederacji). Z pięćdziesięciu gwiazd na amerykańskiej fladze, to jest właśnie "ta jedna" (dokładnie trzeci rząd od góry, najbardziej z prawej, przyjrzyjcie się).
- Hasło "Don't mess with Texas" rozpoczęło swój żywot jako slogan kampanii przeciwko śmieceniu. Okazało się bardziej chwytliwe niż jego autorzy to przewidzieli.
- Po angielsku Teksańczyk to Texan, ale funkcjonuje też nazwa Texian (czasem i Texaian), która jest archaizmem, pochodzącym z czasów, kiedy to Teksańczycy bili się o niepodległość od Meksyku. Obecnie używa się jej już prawie wyłącznie w poezji, albo kiedy ktoś chce podkreślić swoją solidarność czy wierność Teksasowi.
- Dixie jest regionem na południu USA obejmującym 16 stanów, w tym Teksas, ale też np. Florydę, Karolinę Południową, Maryland...
- Teksas posługiwał się w swoim czasie (oczywiście nie na raz) aż sześcioma flagami: hiszpańską, francuską, Meksyku, swoją własną, amerykańską i Konfederacji. Oczywiście obecnie obowiązują tylko dwie: Teksasu i USA.
- Teksas jest jedynym stanem, którego flaga powiewa na równej wysokości z flagą USA. Bo Teksas nie jest podległy USA, on tylko jest z nim w unii. Nie, nie jest jego żoną. Bardzo śmieszne... Oczywiście, to się jeszcze może zmienić, jeśli wiecie, co mam na myśli.
- Teksas jest głównym dostawcą energii dla USA, więc lepiej, żeby się nie zmieniało.
- Poza tym, Teksas jest najbardziej business-friendly stanem w całym USA.
- Jest jednym z siedmiu stanów, w których nie ma podatku dochodowego i wciąż więcej wrzuca do federalnej kasy niż z niej potem odzyskuje (c.a. 80%).
- "Remember the Alamo!" Właściwie Alamo to jedyny przypadek upamiętniania porażki przez Amerykanów. A nie, przepraszam, przez Teksańczyków.
- W traktacie przyłączającym Teksas do USA zawarty był punkt umożliwiający w przyszłości podzielenie tego stanu na aż pięć mniejszych. Krąży dowcip, że nie stało sie tak wyłącznie dlatego, że nie udało się uzgodnić, której części przypadnie Alamo.
- Lenny nosi szkła kontaktowe.
- Wie, że krowie placki (cowpies) nie są wcale z wołowiny.
- To w Teksasie, w Dallas, zabity został J. F. Kennedy w 1963 r.
- "Cholernyjankes" ("Damnyankee") to jedno słowo.
- To stan kojarzony głównie z kowbojami. Nie bez powodu. Teksas posiada najwięcej farm a także najwięcej bydła ze wszystkich stanów USA.
- Poza byciem ranczerem, Leonard interesuje się też nauką. Ogólnie interesuje go to, jak działa świat i jak jest zbudowany. To u niego znajduje się siedziba NASA. Nie trzeba jednak teleskopu by zorientować się, że to w tym stanie gwiazdy są największe i najjaśniejsze.
- A nawet, choć nie lubi o tym rozmawiać, ma też i artystyczne zapędy. Głównie w kierunku muzyki. Jego ulubionymi gatunkami są blues, rock'n'roll, bluegrass i western swing, ale lubi też jazz, country, latino, folk a nawet rock psychodeliczny. Ma dobry słuch i potrafi robić z niego użytek. Z głosu też, tak po prawdzie.
- Sam świetnie gra na harmonijce ustnej, z którą się nie rozstaje. Trzyma ją zwykle w kieszeni na piersi. Potrafi też grać na gitarze ale tej, z racji wymiarów i nieporęczności, nie nosi ze sobą.
- Marfa - małe miasteczko pełne artystów i sztuki nowoczesnej. Ze względu na dziwne światła pojawiające się na niebie w kilka nocy do roku, o miasteczku krążą pogłoski, iż jest nawiedzone. A może to sprawka kosmitów?
- Jeśli chodzi o sporty to lubi rodeo i futbol amerykański.
- A Strażnika Teksasu kojarzycie?
- Posiada własną gwardię.
- Posiada nawet własną walutę opartą na srebrze. Oficjalnie są to przedmioty kolekcjonerskie, ale funkcjonują w alternatywnym obiegu jako waluta. Niektóre monety mają [You must be registered and logged in to see this link.].
- Czwarta sobota lipca została w USA ustanowiona Narodowym Dniem Amerykańskiego Kowboja.
- Na Wikipedii znaleźć można ciekawe rzeczy na temat kowbojów. Na przykład: "Stereotypowy (westernowy) kowboj był podziwianym przez innych symbolem wartości i sprawiedliwości. [...] Taki obraz kowboja jest jednak częścią wylansowanego przez Hollywood mitu dzikiego zachodu, w rzeczywistości (szczególnie w USA i Argentynie), uchodzili oni za ludzi wyalienowanych, dzikich i niebezpiecznych." Ale o wiele ciekawszych informacji udzieli nam angielska Wikipedia (tutaj w moim tłumaczeniu nie wprost): "Kowboje zwykle pracowali w ściśle męskim towarzystwie. Szczególnie przy pędzeniu krów, czy na zachodnim pograniczu w ogóle, mężczyźni znacząco przewyższali liczebnie kobiety. Jednakże, niektórzy zostawali kowbojami właśnie dokładnie ze względu na zainteresowanie mężczyznami. Bywało w niektórych regionach, że nawet na spotkaniach towarzyskich, na których normalnie pojawiało się towarzystwo mieszane, przyszli sami mężczyźni i mężczyźni tańczyli z mężczyznami. Zdarzały się akty homoseksualne pomiędzy młodymi kawalerami, jednak kultura kowbojska pozostawała sama w sobie bardzo homofobiczna. Mimo tego powszechne na zachodzie (Old West) prawa zabraniające aktów homoseksualnych (anti-sodomy laws) były bardzo wybiórczo stosowane."
- Lubbock, Teksas - miasto, w którym na jednego mieszkańca przypada więcej kościołów niż w jakimkolwiek innym mieście w Ameryce.
- Pierwszym językiem 1/3 Teksańczyków jest hiszpański.
- Istnieje dialekt języka niemieckiego używany wyłącznie w Teksasie.
- Taksańczyk mówi biegle zarówno po angielsku jak i po hiszpańsku, choć do tego drugiego nie zawsze się przyznaje. Trochę rozumie też niemiecki, ale zdecydowanie nie byłby w stanie porozumieć się w tym języku z kimkolwiek.
- Lenny mówi z zauważalnym południowym ("falującym") akcentem, do tego wysławia się niewyraźnie i mimo wszystko monotonnie. Jeśli jednak rozmawia z kimś z północy, to specjalnie wyraźniej akcentuje i mówi baaaardzoooo powooooliiii, żeby zrobić na złość Jankesom którzy wówczas kompletnie nie są w stanie go zrozumieć.
- "Bless your heart" ["Niech dopisuje ci zdrowie"]- we wszystkich stanach jest uznawane za eleganckie pozdrowienie. Jednak Teksańczycy używają tego sformułowania kiedy chcą w elegancki sposób wyzwać kogoś od idiotów [na polski coś w stylu "A w domu wszyscy zdrowi?"]. Prawdziwy Teksańczyk będzie wiedział, co ma przez to rozumieć.
- W Teksasie, jak i w innych południowych stanach, jeśli wprost prosisz o cukier to znaczy, że chcesz całusa. Nie w jakimś sprośnym sensie, raczej po przyjacielsku. Nie mniej, ta wiedza może się przydać przy proszeniu o herbatę.
- ...Za którą Leonard przepada, tak swoją drogą. Najlepsza zimna na słodko właśnie.
- Co się zaś tyczy słodzonych napojów gazowanych, Teksas na wszystkie mówi "coke".
- Warto zauważyć, że to właśnie w Teksasie powstał Dr Pepper.
- Istnieje taki przymiotnik jak "Texas-sized". Znaczy on tyle, co "bardzo, bardzo duży", "większy niż norma przewiduje".
- To w Teksasie po raz pierwszy wyhodowano czerwonego grapefruita.
- Lenny uwielbia meksykańskie jedzenie. I wszyscy wiedzą, że uwielbia meksykańskie jedzenie. Nie jest to żadną tajemnicą. Ale przy Meksyku i tak będzie unikał tego tematu.
- W Teksasie Mercedes Benz nie jest wyznacznikiem statusu. Nie, nie, nie, to Ford F350 diesel 4x4 nim jest.
- Co marzec w Austin odbywa się SXSW (skrót od The South By Southwest). Jest to festiwal połączony z rozmaitymi konferencjami, na który przyjeżdżają z całego świata zarówno twórcy, producenci jak i fani z branż technologicznej, muzycznej i filmowej.
- W okolicach Dallas znajduje się lotnisko o jakże zapadającej w pamięć nazwie "Love Field".
- Tyler, Teksas, posiada największy na świecie różany ogród. Łącznie ok. 38 000 krzaczków z 500 gatunków.
- Stanową maskotką Teksasu jest pancernik. Przy okazji, wiedzieliście, że pancerniki mają zawsze dokładnie czwórkę potomstwa w jednym miocie? Czworaczki jednojajowe.
- W Teksasie żyje więcej gatunków nietoperzy niż jakimkolwiek innym stanie.
- Jeśli chodzi o udomowione zwierzęta, to Lenny ma ich dużo. Dużo krów. I kilka koni. Poza tym ogólnie lubi zwierzęta.
- Teksas ma też własną odmianę pokera - teksański klincz (Texas hold'em).

_________________
Chivalry's not dead
Powrót do góry Go down
Transylwania

avatar

Imię i nazwisko : Luka Tepes
Skąd : Spoza lasu
Liczba postów : 51
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: - Mały? Średni? Duży?   Pon Wrz 19, 2016 10:30 pm

Kp jest w porządku, Daję akcept

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Dania

avatar

Imię i nazwisko : Daniel Christensen
Liczba postów : 108
Join date : 27/05/2016

PisanieTemat: Re: - Mały? Średni? Duży?   Wto Wrz 20, 2016 10:33 pm

Daję sobie akcepta bo w sumie ta karta już tu była.

_________________
Farlig er den, som intet har at miste.
[Niebezpieczny jest ten, kto nie ma nic do stracenia.]
~ przysłowie duńskie
Powrót do góry Go down
 
- Mały? Średni? Duży?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: