IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia w Północnej Korei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Czw Lis 17, 2016 12:15 am

- Myślałem wtedy, że was wychowuję. Widzisz to na pewno wśród ludzi. Ojcowie z pasem idący za dziećmi i powtarzający, że bez pasa nie można wychować porządnego obywatela. Ja myślałem, że jest on potrzebny do wychowania kraju. Ale się myliłem. Tak samo jak mylą się ludzcy rodzice. Tak jak Ty, myślałem, ze choć innym ta metoda przyniosła porażkę, to mi przyniesie sukces. Tak jak ci rodzice myślałem "mnie tak wychowano i dobrze wyrosłem, więc to dobra metoda". Nie wiedziałem, że źle wyrosłem i źle postrzegam. Tak jak ludzcy rodzice. Chciałem być ojcem, zostałem katem. Pewnie spotykasz takich ludzi codziennie na ulicy, ja też ich mijam. Znamy też takie kraje. Nie chcę, byś Ty stała się taka. Ludzie myślą "wychowano mnie pasem i wyrosłem na porządnego obywatela, więc tak samo wychowam swe dzieci", wciąż pamiętając jakie cierpienie ten pas im przyniósł i jakie przyniesie ich dzieciom. Ja tak myślałem. Czy teraz Ty tak myślisz? Dziecko kata często samo staje się katem, myśląc, że cierpienie uszlachetnia. Czy Ty nie robisz własnie tego? Pamiętasz pracę ponad siły i obserwujesz nowe obozy pracy. Pamiętasz masakry, obserwujesz egzekucje. Czemu robisz to samo, co ja kiedyś Tobie czyniłem? Czemu podziwiasz rząd za to, za co mnie nienawidzisz? Ja już wiem, że nie mogę tak postępować. Już lepiej rozumiem, co powinienem czynić. Rozwinąłem się, Południe wraz ze mną. Możesz być potężniejsza od niego. Ode mnie. Jeśli tylko pójdziesz sprawdzoną drogą. Drogą, która nam przyniosła sukces. Nie idź drogą, która przyniosła cierpienie, z której zszedłem. Idź drogą, która daje nadzieję. Nie wybieraj drogi tylko dlatego, że mnie na niej nie ma. Wybierz drogę, która będzie najlepsza - zignorował tym razem kopnięcie. Lata wojen pozbawiły go odczuwania bólu, emocji. Często tylko musiał je udawać, by komuś sprawić radość. Więc udawał, ze przejmuje się jej kopnięciami, czy że lubi kogoś, kto go wykorzystuje. Teraz jednak był szczery z nią i z własnym sercem. - Ruszaj. Bez żywności, bez broni, z ludźmi umierającymi z głodu i chorób. Ruszaj. Stań z karabinem przed Chinami, spójrz mu w oczy i strzel. Wyceluj Południowi w plecy i naciśnij na spust. Wtedy będziesz mogła mnie zaatakować. Ale do tego czasu Ameryka zrobi Ci to samo, co zrobił mi. A wiedz, że teraz posiada lepsze bomby. Lepsze od jądrowych, które spadły na mnie. Lepsze od Agent Orange, przez który wciąż rodzą się w Wietnamie chore dzieci. On już testował różne rzeczy na własnych ludziach, na własnych stanach. Taka wojna byłaby dla niego idealną przykrywką pod eksperymenty. A wierz mi, on potrafi lepsze rzeczy niż ja... Zabrał wszystkich moich i niemieckich "naukowców", ma ich wiedzę... Ma ich zacięcie... Desperację, nienawiść, nacjonalizm... Zwłaszcza teraz... Więc ruszaj. Zabij tych, których kochasz, skaż swoich ludzi na pewną śmierć w męczarniach. Idź drogą, którą ja szedłem, z której musiałem zejść. Albo omiń ją. Od razu przejdź na stronę rozwoju. Co wolisz? Tworzyć, czy niszczyć? - jego oczy były puste... Nie... Były wypełnione nicością... Same w sobie były otchłanią, która spoglądała w ludzkie serca, rozdzierała je tysiącem sztyletów i zaglądała do ich wnętrza. Jego oczy... Jego oczy zostały wypalone dwoma wielkimi wybuchami... Tak jak i jego serce...
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Czw Lis 17, 2016 3:44 pm

- Ty chyba nie rozumiesz różnicy w tym, co i jak robimy! Ty robiłeś to wszystko, bo coś sobie ubzdurałeś z wpieprzaniem się w interesy innych państw. Ja tylko chcę mieć porządek w kraju. To nie jest to samo. I chyba nie wyobrażasz sobie, że nagle zrezygnuję z systemu karnego tylko dlatego, że twoim zdaniem to krzywdzi ludzi?!- spojrzała na niego uważnie.- Wiedzą, co im grozi, jak złamią prawo. Jak wszędzie.
Im bardziej opowiadał o sobie i wytykał jej podobieństwa do siebie, tym uparciej starała się udowodnić mu, że się myli. Pod pewnymi względami mógł mieć rację, jasne. Bardziej, niż Północ chciałaby przyznać. Tyle tylko, że jak dla niej, ich motywacje były mimo wszystko różne. Pewnie choćby powiedział jej, że też, tak jak ona, lubi jakieś danie, to ona zaczęłaby zaprzeczać.
- I wybieram drogę, która jest najlepsza- odparła stanowczo. Zawahała się wprawdzie, gdy mówił o zabiciu Chińczyka i zdziwiła tym, jak on krytykował Amerykę. Zaraz jednak zastanowiła się, czy on i Alfred faktycznie mają inne cele, czy Japończyk tak tylko mówi, żeby ją lepiej podejść. Przecież byłby w stanie tak zrobić. Nawet jeśli widziała pustkę w jego oczach, to nie dawała mu się przekonać. Złość, jaką wywoływała jego wątpliwość w jej zdolność prowadzenia wojen, coś, w co włożyła aż tyle pracy, przesłaniała jej jakąkolwiek empatię. Nie zastanawiała się nad tym, że faktycznie może iść tą samą drogą, co on i może skończyć podobnie.- Wszyscy mamy lepszą broń, więc byłabym w stanie go pokonać! Tak samo jak ciebie... Południe... Wystarczy mi, że zniszczę was i nikogo więcej. Że znowu będzie tylko jedna Korea, wolna od obcych wpływów. Dam radę walczyć, moi ludzie też. A ty zapominasz, że tobie się to wszystko należało! Co by nie mówić, zasłużyłeś sobie na to, co ci zrobił. Ja tylko bronię się przed innymi. I przyznaj się, krytykujesz tak Amerykę tylko po to, żeby mnie przestraszyć. Boisz się wojny?- zagadnęła go, uśmiechając się wrednie. Nie chciała mu mimo wszystko pokazać, że z ciekawością chłonęła to, co mówił o Stanach. Bądź co bądź kto wiedziałby o nim więcej niż ktoś, kogo można by nazwać jego przydupasem? Zastanowiła się jednak chwilę nad jego ostatnimi pytaniami. Czy była w ogóle dobra odpowiedź na nie? Cokolwiek by nie powiedziała, on by się przyczepił, wiedziała to. Postanowiła się tym jednak nie przekonać. Westchnęła. Kontynuowała spokojniej, jak służbistka albo ktoś pogodzony z własnym losem:- Przecież wiesz, że wolę tworzyć. Ale czasem trzeba coś zniszczyć, aby na gruzach stworzyć coś nowego.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Czw Lis 17, 2016 6:16 pm

- Ja tylko chciałem wprowadzić porządek.. Tak samo jak Ty. Więc albo to jest porządek, albo działanie w imię bezsensownych idei. Nie zauważasz tu podwójnej moralności? Nie chcę też zabrzmieć jak pewien kraj, który ma u siebie karę śmierci, a innych w tym temacie gani... Jednak powiem jedno. Ludzie powinni obawiać się kary za swoje własne czyny. A nie za czyny swych ojców czy dziadów. I tak społeczeństwo zapamięta "Jesteś synem mordercy", ale prawo nie powinno tego pamiętać. Ważna jest nie tylko kara, ale i resocjalizacja. Skazanie kogoś na zbyt długą karę wyrzuci jego potencjał ze społeczeństwa. Jednak reedukacja sprawi, że na powrót stanie się przydatny społeczeństwu. Długa kara to duże wydatki, które się nie zwrócą. Jeśli jest szansa, należy naprawić i odzyskać uszkodzony element. Jeśli jej nie ma, nie należy pozbywać się go wraz z innymi, przydatnymi. Powinnaś posłuchać rad starszych. Dzieci nie lubią chodzić do szkoły, bo jest nudna, lecz jako dorośli żałują czasu poświęconemu lenistwu, gdy rozumieją jak mało wiedzą. Nie chcę, byś też żałowała drogi, która zbyt wiele zniszczy. Wiedz również, że nikogo nie krytykuję. Jedynie dzielę się obserwacjami. Masz siłę, by walczyć. Ale czy byłabyś w stanie skrzywdzić tych, których kochasz? Zrobić to, co ja uczyniłem? Masz rację, zasłużyłem na karę. Ale to ja zasłużyłem, ludzie, którzy zabijali zasłużyli. A kto został skrzywdzony? Dzieci, starcy, niewinni. Pamiętasz dobrze wojnę. Bomby zrzucane na szkoły i fabryki działające bez zarzutu. Pamiętasz też operacje zachodu. Gdy większość aliantów walczyła z Niemcami, a Amerykanie krzyczeli jak to oni za mało robią. Moją kwestię przemilczał, pozwolił mi działać, by nikt nie posądził go o brak działań... A wiesz też jak działał. I jak działa nadal. Wiele krajów skrzyknie, oni będą walczyć. Amerykanie wejdą na koniec, zrzucą bomby. Albo wyślą dzieci do walki w zimnych bagnach, ubrane w letnie mundury. Wtedy, gdy ze mną "walczył", moich ludzi już nie było. Krzyczał o sukcesie. Nie powstrzymywał mnie, pozwalał swoim ludziom ginąć. Gdy pomagał Aliantom wysyłał dzieci z ciężkimi plecakami, by tonęły, nie walczyły. A wróg zabierał tym dzieciom sprzęt. Wiesz dobrze, że działał w ukryciu na dwa fronty, że chciał mieć zapewnioną przyszłość niezależnie od tego kto wygra. Wtedy przymykał oko na moje działania, nie pozwalał o nich mówić, krzycząc o Niemczech. Teraz zaś krzyczy o tym, co ja czyniłem, a zakazuje nazywać dawnych Niemców Niemcami. I tak samo robi w kwestii każdej wojny. Teraz mówi, że chce pomóc tym, którzy tkwią w komunizmie, że chce ich uwolnić. Powiedz jednak... Ilu ludzi z Twojego kraju otrzymuje azyl u Południa, a ile u niego? Kto naprawdę pomaga uciekającym? Pomyśl o innych krajach, kto pomaga uciekinierom z terenów wojennych? Kto zaś nakazuje pomagać, nie robiąc nic? Przy każdej wojnie tak będzie. Ty nas zaatakujesz, więc my zaatakujemy Ciebie. On zacznie krzyczeć, że atakujący są źli. Wtedy dopiero zdecyduje kto zaatakował, a kto został sprowokowany. Może opowie się po Twojej stronie, a Ty odepchniesz jego pomoc. Wtedy się zezłości. Może opowie się po naszej stronie, Tobie ukradkiem pomagając, by wojna trwała dłużej, by sprzedać więcej broni. Po wojnie sprzymierzy się z tym, kto będzie silniejszy. Nie z tym, komu pomagał, nie z tym, kto wygrał. Z tym, kto da mu więcej. A na innych postępujących tak samo będzie wieszał psy. Mówisz, że ja z nim współpracuję... Może masz rację. Razem tworzymy choćby egzoszkielety, które mają pomagać ludziom. U mnie dostaną je pracownicy, chorzy... U niego żołnierze... I on może nasze wspólne dzieło wykorzystać przeciwko Tobie, przeciwko mnie. Nie chcę musieć z Tobą walczyć. Nie chcę, by ktoś walczył z Tobą, wykorzystując to, co stworzyłem. Nie chcę widzieć Twojego cierpienia, ani znów mieć na dłoniach Twej krwi. Zamiast niszczyć przeszłość, naprawmy ją. Czasem to, co zostało dobrze naprawione jest lepsze od nowego. I naprawiając niczego nie tracisz. Więc razem wszystko naprawmy, nie niszcząc, mając więcej czasu na tworzenie. Możesz tak jak ja, udawać, że kochasz swego wroga, że ufasz oprawcy. Lecz nawet, jeśli to wszystko będzie kłamstwem, chciałbym, byś szła za mną. A ja sprawię, że kiedyś fałszywy uśmiech stanie się prawdą. Tylko daj mi szansę - patrzył jej wciąż w oczy. Powiedział wiele. Zbyt wiele. Jej oczy otwierały jego serce, rozpłatały je na tysiące kawałków, sprawiając, że jak ze zniszczonego kufra, wypadały z niego zarówno skarby, jak i ukryte tajemnice. Złoto mieszało się z zakrwawionymi bandażami, drogie kamienie i ostre sztylety wypadały jeden za drugim. On sam był niczym miecz z jadeitową głownią. Miecz dwusieczny, który ranił go za każdym razem, gdy próbował walczyć. Sprzężenie zwrotne niszczyło go od wewnątrz. Już dawno nie żył w środku... Gnił... A teraz już kwiaty posadzone na grobach przekwitały, już nie zakrywały swym zapachem odoru rozkładających się zwłok. Musiał od nowa budować iluzje. Zachwycać się ogrodem ruin, udając, że jest rajem.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Czw Lis 17, 2016 11:21 pm

Zmrużyła oczy, gdy wytknął jej podwójną moralność. Nie on pierwszy i nie ostatni, jednak z jego ust te słowa denerwowały ją jeszcze bardziej. Cóż, krytyka przez wroga zawsze jest uznawana za gorszą.
- Nie zgadzam się z tobą. I przestań traktować mnie jak dziecko! Nie jestem takim sobie małym państewkiem, które możesz sobie urobić, jak chcesz- tylko tyle i aż tyle, jeśli chodzi o przyczepienie się do tego, co mówił o karaniu i radach starszych. Przecież różnica wieku między nimi nie była aż tak duża, aby, jej zdaniem, mógł pozwolić sobie na taki protekcjonalny ton.- I przecież nie chcę ranić tych, których kocham, tylko tych, których nienawidzę!- ile jeszcze miała mu to powtarzać? Jasne, Południe wciąż kochała i nie chciała mu się do tego przyznawać; ale Japonię zaatakowałaby bez wahania. Spojrzała jednak na niego z wyższością, gdy przyznał, że zasłużył na karę. Tak, cieszyło ją to za każdym razem, gdy się przyznawał. Dodała z wyższością wyczuwalną w głosie:- Jeśli narzekasz, że ciebie i twoich kolesi pominięto przy sądzeniu, to zawsze można coś z tym zrobić. Tak, jak starała się unikać kontaktu wzrokowego i wiedziała, że Kiku też go nie lubi, tak w tym momencie spojrzała mu w oczy. Niech się chłopak przemęczy.
Zaraz potem próbowała zrozumieć, czemu tak się rozgadał o Ameryce, i to tak negatywnie. Wiedziała dobrze, co Ameryś robił, jednak nie spodziewała się, że Kiku aż tak go skrytykuje. Nawet jeśli ona go nie lubiła, to czy on byłby w stanie nie lubić go aż tak bardzo? Dotychczas utwierdzała się w przekonaniu, że on tylko chce ją podejść, ale teraz nie była już tego aż tak pewna. Wiele rzeczy można powiedzieć, gdy chce się za wszelką cenę pokazać, że się kogoś nie lubi; sama wiedziała to bardzo dobrze. Czy jednak naprawdę byłby w stanie tyle wymyślić? Nie wiedziała. I to złościło ją jeszcze bardziej. Próbowała cały czas zrozumieć, o co tak właściwie mu chodzi, a w międzyczasie czepiała się tego, co aż tyle myślenia od niej nie wymagało:
- Nikt ode mnie nie ucieka! To Południe rozpuszcza plotki. A skoro ty nie chcesz musieć ze mną walczyć, to cię zmuszę. Co za problem? Zresztą, tak teraz krytykujesz udawanie, że kocha się swojego wroga... przecież właśnie do tego teraz chcesz mnie nakłonić. Ładnie to tak?!
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Lis 18, 2016 12:12 pm

- Nie traktuję Cię jak dziecko. Po prostu patrzę na Ciebie wzrokiem starca. Zbyt wiele przeżyłem, by pozwalać Ci popełniać te same błędy. Chciałbym po prostu odkupić swe winy, zostać ukaranym, czy też wszystko naprawić, zamiast męczyć się z wyrzutami sumienia... Czasem zazdroszczę skazanym, że mają w tej kwestii łatwiej. Jednak postaram się zrobić wszystko, by zbudować więcej niż zniszczyłem. Ale Ty też musisz zrozumieć, czy naprawdę nienawidzisz. Masz dobre serce, pracowite dłonie. Ty nie możesz nienawidzić. Chcesz walczyć, ale wciąż kochasz. Kochasz. Dlatego nie możesz walczyć. Mówisz, że nienawidzisz. Ale w Twych oczach widać miłość do Twego brata. Mnie możesz nienawidzić, zrozumiem to. Choć wciąż widzę, ze się wahasz. Ale jego... Jego zawsze będziesz kochać. Wiesz, że Twoi ludzie też go kochają, tak samo jak Ciebie, czasem mocniej. A on umie się nimi zaopiekować, gdy do niego przychodzą. Nie wymagam, byś i mnie kochała, nie wymagam, byś mi zaufała. Ale chodź za mną. Nie dla mnie. Może nawet nie dla siebie. Ale dla Południa, dla Chin. Dla tych, którzy Ciebie kochają. Dla tych, których Ty kochasz... Nie mam już nadziei na to, że kiedykolwiek zrozumiesz, czy odwzajemnisz uczucia, jakie mną kierują. Ale wiem, że sama doskonale je znasz, choć żywisz ku komuś innemu. Chcę jedynie patrzeć na Twą radość. Chcę jedynie dać Ci szczęście. Zaakceptuj więc me uczucia. Nie oczekuję, byś kiedykolwiek na nie odpowiedziała. Pozwól mi tylko działać - spojrzał w jej oczy pewnie, bez lęku. Z nadzieją. Jego dłonie delikatnie drżały, a w oczach na nowo pojawił się blask. Lecz co było jego powodem? Czy ulga, gdy powiedział dawno skrywane rzeczy? Czy może strach, gdy powiedział zbyt wiele? Jednak nie żałował. Wiedział, że każde jego słowo mogło obrócić się przeciw niemu. Nie widział więc powodu, by kłamać, by ukrywać prawdę. Jeśli jego słowa mają stać się jego śmiercią, wolał zginąć w słusznej sprawie.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Lis 18, 2016 8:38 pm

Nie było sytuacją wyjątkową to, że Północ nie odpowiadała na to, co się do niej mówiło. Zdarzało się, że milczała, gdy uważała, że nie ma nic do powiedzenia. Tym razem jednak milczała przez dłuższy czas z nieco innego powodu. Nawet nie dlatego, że nie miała się do czego przyczepić, bo potrafiłaby lekką ręką znaleźć wiele rzeczy. W tym jedną, którą potraktowała szczególnie poważnie: to, że powiedział na głos o jej stosunku do Południa. Od kilkudziesięciu lat wmawiała wszystkim naokoło i sobie samej, że generalnie Yonga nienawidzi i w związku z tym przed samą sobą by się nie przyznała, że naprawdę go kocha. Poczuła się więc rozgryziona i to chyba w najgorszy możliwy sposób. I przez najgorszą możliwą osobę. Gdyby to powiedział Chińczyk czy Wietnamka, nie odebrałaby tego jako ujmy na honorze. A tak właśnie odebrała to teraz. Widać było, że bardzo się na czymś skupia, jednak z wyrazu jej twarzy niewiele dało się odczytać. Może była zła, może zmartwiona.
- Nie waham się. Was obu nienawidzę, a ciebie w szczególności- nie był to tak stanowczy ton jak wcześniej. Nie miała ochoty powtarzać mu w nieskończoność podniesionym głosem, że ich nienawidzi i koniec; nie w takiej sytuacji. Musiała natomiast dać mu jasno do zrozumienia, że z Południem może być różnie, ale jemu nie przepuści.- I jakie uczucia twoim zdaniem żywię ku temu komuś innemu? O kim ty mówisz?!
Nie prosiła znowu o wyjaśnienie, nie odmawiała mu po raz kolejny. Miała teraz na głowie inne sprawy. Zastanawiała się też, czemu nagle tak się ożywił, gdy oferował jej pomoc. Widać naprawdę mu na tym zależy, ale... po co? Ciekawiło ją też, co było powodem tego, że ręce mu drżały. Zdenerwowanie? Strach? Zdecydowanie nie brała tego za ulgę.
Wzięła głęboki oddech, zanim ponownie go zagadnęła, tym razem znowu pewnie:
- Wyglądasz, jakbyś się bał. Przyznaj się.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Lis 18, 2016 11:37 pm

- Mnie nienawidzisz. Wiem to. Ale nie jego. Tylko ranisz was oboje tymi słowami. Ranisz samą siebie. Masz kogoś, ku komu żywisz uczucia podobne tym, jakie wywołujesz u mnie... Lecz wiele lat zajmie nim zrozumiesz czym one są i kim jest ten, ku któremu je kierujesz. Może nawet teraz wiesz to, rozumiesz to, ale... Nie chcesz dopuścić tego do swojej świadomości. Chcę tylko Ci pomóc. Może masz rację... Może się boję... Boję się znów widzieć Twe łzy. Nie chcę ich. Moim największym lękiem jest to, że upadniesz w drodze na szczyt, spadniesz na sam dół. Dlatego chcę Cię prowadzić. Trzymać Twą dłoń, byś nigdy się nie poślizgnęła. Byś szła naprzód - spoglądał jej w oczy ze szczerością. Bał się odrzucenia, na które się naraził, zniszczenia jego własnego serca i emocji. Ale wiedział, że już od bardzo długiego czasu nie ma sensu niczego ukrywać. W prawdę nie uwierzy, kłamstwa sama stworzy. Można mówić wszystko, nic nie zostanie wysłuchane. Więc czemu by nie powiedzieć prawdy i mieć tego z głowy? Po prostu, dla własnej ulgi, wiedząc, że te słowa i tak znikną pogrzebane.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sob Lis 19, 2016 12:15 am

Tym razem też słuchała, ale nie odpowiadała. Bo jak ponownie odpowiedzieć komuś, kto jak na złość nie chce przejść obojętnie wobec tego, co mówiła o swoim najbliższym bracie? Mało kto zawracał sobie głowę dociekaniem, czy naprawdę między nimi jest tak źle. Po co on w ogóle do tego cały czas wraca? Aby udowodnić jej, że się myli? Niestety, przynosiło to skutek odwrotny od zamierzonego- im bardziej Kiku chciał przekonać ją, że lepiej, aby obrała inną drogę, tym bardziej Koreanka utwierdzała się w przekonaniu, że on nie ma racji. Przecież inaczej znacznie zaprzepaszczono by to wszystko, co od tylu lat budowało jej kraj w obecnej formie. Okazałoby się, że jej szefowie też nie mieli racji, a tyle wysiłków i poświęceń poszło na marne.
- Jakbyś nie zauważył, Południe jakoś nie przejmuje się tym, że go nie znoszę- powiedziała w końcu.- A to i tak była jego wina. Uparła się cholera, żeby nie prosić mnie o pomoc, i został amerykańskim podnóżkiem. Nawet sam się pchał! A potem uparł się, aby udowodnić światu, że jestem gorsza. I udaje jeszcze, że to tylko dla mojego dobra, bo chuj wie co!- pokręciła głową z dezaprobatą. Zastanawiała się dobrą chwilę, czy i w jaki sposób to wszystko powiedzieć. Chciała dać Japończykowi do zrozumienia, że ma powody, aby nienawidzić brata z Południa (inne od tych, że to szefowie zadbali o wmówienie jej, kto ma być jej wrogiem, a kto sojusznikiem). Nie chciała jednak mówić mu zbyt wiele. Im więcej by wiedział, tym więcej trafnych wniosków mógłby wysnuć. I tym więcej mógłby użyć przeciwko niej. I jeszcze zdobyłby od niej potwierdzenie, że nie zamknęła się na współpracę z Yongiem. Dlatego po tym wyjaśnieniu zmieniła temat.- Mówisz o moim szefie?- bo z jego wcześniejszych wypowiedzi domyśliła się, że on nie żywi wobec niej takich uczuć jak ona wobec Ameryki. A w takim wypadku, to mógł być każdy. Byłaby o tyle szczęśliwsza, gdyby powiedział choć jedną rzecz, która mogłaby ją lepiej naprowadzić na to, o kim on mówił!
Byłaby też szczęśliwsza, gdyby przestał gadać tyle o tym, że chce ją wspierać i boi się jej porażki. Bo to po prostu raniło jej dumę jeszcze bardziej niż zauważenie, że nie do końca nienawidzi. Ona sobie nie poradzi? Możliwe, że większą ujmą na honorze było twierdzenie Chińczyka, że nie powinna rozpętywać wojny, bo źle się to dla niej skończy, ale tym akurat się przejmowała i słuchała. Bo powiedział to Chińczyk.
- I oczywiście bez ciebie sobie nie poradzę, tak? Już to przerabiałam. A o łzy nie musisz się martwić. Paradoksalnie, dzięki tobie przestałam płakać. Zmusiłeś mnie, żebym była jak ten Felkowy chleb z Biedronki- dodała zjadliwie.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sob Lis 19, 2016 4:50 pm

- Jest różnica między rządem, a ludem, czyż nie? I między nami, a ludźmi. Gdy przychodzi się na konferencje, gdy widzi się innych, nie będąc zamkniętym, widzi się ich reakcje, ich sposób myślenia. Wiem, jak sam kiedyś byłem zamknięty, może nawet bardziej niż Ty. Też myślałem, że tak jest lepiej, że tak powinno być. Też miałem ku temu powód. Miałem osobę, która mimo wszystko przy mnie została. Była osoba, która próbowała zmienić mnie siłą. Potem pojawiła się osoba, która wiele zmieniła w mym życiu, do której okazałem się być podobny, gdyby dobrze się nam przyjrzeć... Może tak samo jest z Tobą. Masz powód, by się zamknąć. Jest ktoś, kto chce być przy Tobie. Jest ktoś, kto siłą chce Cię zmienić. Jest ktoś, do kogo jesteś podobna, nawet o tym nie myśląc. Nie wiem, czy jestem powodem zamknięcia, przyjacielem, wrogiem, czy odbiciem w lustrze... Wiem, że Ty nazwiesz mnie wrogiem. Chcę, być przyjacielem. Ale prawda może zaskoczyć nas oboje. Prawda o innych ludziach również. Może ci, którzy według Ciebie "się nie przejmują", najbardziej się martwią? Może ci, których nazywasz wrogami staną się przyjaciółmi? Może ci, którym ufasz, tylko pragną władzy? Masz przy sobie ludzi, których kochasz, którzy kochają Ciebie, lecz żadne z was tego nie przyzna. Masz ludzi, których musisz kochać, a którzy na to nie zasłużyli, lecz nikt nigdy nie przyzna tego. Masz też tych, których musisz nienawidzić, choć sama zajmujesz ważne miejsce w ich sercach. Wiem, że jesteś samodzielna. Ale kiedyś też myślałem, że taki jestem. Możesz poradzić sobie sama. Każdy potrafi sam egzystować. Lecz czy taka egzystencja naprawdę będzie życiem? Jesteśmy tak samo wychowani, jak każdy z naszej rodziny. Jak mrówki. Musimy razem działać. Nasi ludzie żyją w mrowiskach. A my ze sobą walczymy, cierpiąc przez to. Wiesz, że dobrze znam ból jaki niesie unoszenie się dumą i fałszywa nienawiść, atakowanie tych, których naprawdę się kocha... Dlatego własnie nie chcę, byś popełniła ten sam błąd. Jeśli naprawdę tak bardzo mnie nienawidzisz, wykorzystaj me błędy, by mnie przewyższyć. Jeśli myślisz, że chcę sprowadzić Cię na dno, zrób mi na złość i idź na szczyt. Po prostu bądź sobą, bądź tym, kogo tak wiele osób kocha. Nie myśl o tych, którzy Cię nienawidzą. Zrób im na złość. Bądź szczęśliwa - był smutny, zdając sobie sprawę jak bardzo wszystko zepsuł wiele lat temu. Wiedział, ze nie ma już powrotu. Wiedział, że nie może już niczego naprawić. Lecz chciał, by chociaż ona była szczęśliwa. Był gotów znieść jej nienawiść, byle tylko widzieć jak się uśmiecha do kogoś innego. Czuł się trochę jak bohater niektórych animacji ze swego kraju, gdzie zakochany w protagonistce chłopak pozwala jej na odejście z innym właśnie dlatego, że ją kocha. Lecz tacy bohaterowie czasem zatrzymywali swe damy, wiedząc, że idą w złym kierunku, kłócili się, a potem bohaterki nagle zaczynały wszystko rozumieć i wracały w ich ramiona... Miał ochotę zaśmiać się gorzko. On nie miał co marzyć o takim zakończeniu. O tym, by spojrzała na niego inaczej niż z nienawiścią. Nie wiedział nawet, czy będzie ona kiedykolwiek szczęśliwa w sojuszy z kimkolwiek innym... Chciał jej szczęścia... A to własnie on je kiedyś jej odebrał... Czuł się głupi, bezsensowny, niepotrzebny. Widział w okół siebie dawnych przyjaciół, od których się oddalił. Widział wrogów, którzy na siłę próbowali się zbliżyć i go wykorzystać. A on zamiast walczyć o sprzymierzeńców, pozwalał się wykorzystywać. Samotność go zniszczyła. Był jak pies, który wraca do bijącego go pana, a nie umie uciec z dzieckiem, które karmi go przez płot. Bał się, iż ona jest taka sama. Bardziej obawiał się jej cierpienia niż własnego. Bo to właśnie jej krzywda zada mu większy ból niż jego własna.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sob Lis 19, 2016 11:55 pm

Siłą rzeczy przy jego wywodach doszła i do zastanawiania się, o kim on mówi. Kim były te osoby, które przywoływał? Próbowała dopasować sobie różnych ludzi do jego słów, choć dobrze wiedziała, że na pewno nie trafi we wszystkich przypadkach. Po prostu Kiku był na tyle skryty, że jego obecne rozgadywanie się należało uznać za jakąś pieprzoną wygraną na loterii. A i tak, pomimo wszystkiego, co mówił, poległa na rozkminianiu. Pocieszała się tylko tym, że może jeszcze trochę i sam wyjaśni, gdy go pociągnie za język.
Stosunkowo łatwiej było jej dopasować tych, którzy mogli odgrywać różne role dla niej. Tyle tylko, że jak dla niej, nie było tu złych odpowiedzi, nawet jeśli Kiku myślał o kimś innym. Nie wspominając o tym, że nie kazał jej nikogo wymieniać, tylko zostawił ją samą z tą refleksją. Przeszło jej nawet przez myśl, że do każdego tego punktu- powód zamknięcia się, ktoś, kto chce być obok, ktoś, kto chce zmieniać siłą, lustrzane odbicie- mogłaby dopasować tylko brata z Południa. Czy o to mu chodziło? I czy chciał zonwu w taki sposób pokazać jej, że się myli? Gdy tylko o tym pomyślała, przestała się zastanawiać nad tym, co ten miał na myśli. Nie może przecież dać mu się przekonać!
- Skoro wiesz, jak cię nazwę, to doskonale wiesz, kim dla mnie jesteś- powiedziała w końcu. Choć właściwie jak się zastanowić, to mogłaby od biedy spojrzeć na niego inaczej. Bądź co bądź przez niego bardzo starała się swego czasu być jak któraś z jego kobiet. Podobała jej się też większa możliwość kształcenia, która sprawiła, że jeszcze bardziej zainteresowała się komunizmem. Była w stanie przyznać- ale tylko przed sobą- że Japonia nie był taki zły. Wciąż jednak bilans wypadał niekorzystnie dla niego. Przez całe zło, które uczynił i przez to, w co nowe władze kazały jej wierzyć.- Przewyższam cię! I jestem szczęśliwa- spojrzała na niego z taką pewnością, jakiej zabrakło jej chociażby w chwili, gdy przyznał, że jest dla niego ważna. Pozostawało kwestią dyskusyjną, na ile klepała tu utarte formułki, a na ile naprawdę w to wierzyła.- I mam uwierzyć w to, że chcesz być jak przyjaciel, bo nie chcesz, żebym skończyła marnie? Co ty będziesz z tego miał?- dopytała chłodno.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 5:15 pm

- Nie liczę na wybaczenie, ani tym bardziej zapomnienie. Tylko na współpracę. I to właśnie będzie moją największą korzyścią. Sama mówisz, ze mnie przewyższasz. Nigdy nie uwierzysz w utarte formułki typu "Robię to dla Ciebie" czy "Wcale nie chcę na tym zyskać". Nie jesteś już dzieckiem i wiesz, że nawet bezinteresowność jest interesowna. Ludzie opiekują się swymi dziećmi, by na starość one zaopiekowały się nimi. Dają pieniądze bezdomnym, by poczuć satysfakcje z bycia dobrym człowiekiem. Pomagają, by ktoś im pomógł, choć nie wymagają tego, tylko podświadomie oczekują. Więc jeśli pytasz o moje korzyści to będzie dla mnie zyskiem Twój uśmiech. Widok Ciebie uczącej się nowych rzeczy, wesołej. Chciałbym zobaczyć Ciebie odpoczywającą w kociej kawiarni, idącą z Południem na karaoke. Po prostu szczęśliwą. Wiem, że nie mam co liczyć na to, by zabrać Cię na piknik z okazji podziwiania kwiatów wiśni. Ale mam nadzieję, że chociaż Południe wyśle mi wasze wspólne zdjęcia... Tylko tego pragnę. Moim zyskiem będzie zwykła satysfakcja. I potężny sojusznik, jakim się staniesz. Tak jak powiedziałaś, przewyższasz mnie w pewnych dziedzinach, których nie umiem opanować tak dobrze jak Ty. Niektóre z nich mogą przynieść mi ogromne korzyści. A ja dam Ci wszystko, byś w innych dziedzinach również mnie przewyższyła. Pomyśl o pracowitości Twoich ludzi w połączeniu z moją technologią. Twoi genialni obywatele pracujący w laboratoriach, które bym u Ciebie wybudował. Cudowne dzieci uczące się w szkołach, które postawię... Choć to akurat już teraz mogę podziwiać. Chciałbym jednak, by miały w tych szkołach najnowsze pracownie. Masz potencjał, ale zbyt mało pieniędzy, by go wykorzystać. Umiesz poradzić sobie samodzielnie. Jednak przez to nie możesz konkurować z innymi, bo oni nie mogą ujrzeć Twej potęgi. Choć widać, że niektórzy już teraz się Ciebie boją... Ale niech chociaż wiedzą czemu powinni się bać - starał się pokazać ją w samych superlatywach. Choć zdawał sobie sprawę, że dziewczę przewyższa go głównie w kwestii propagandy, z innymi zaś ma ogromne problemy, to starał się powiedzieć wszystko tak, by nie skłamać, ale przedstawić dogodniejszą prawdę. Lecz czy w świecie, w którym wszyscy kłamią wciąż istnieje prawda? Może nic nie jest prawdą? Albo istnieje nieskończoność prawd, skrytych za innymi prawdami?
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 6:11 pm

Słuchała i cieszyła się z takich stwierdzeń jak to, że nie liczy na wybaczenie albo że ona faktycznie go przewyżsża. Coś jej jednak podpowiadało, że choć on utrzymuje, że nie chce aż tak na tym zyskać, to może jednak czegoś jeszcze chcieć. Choćby i dodania zaraz potem, że będzie jeszcze lepiej, gdy Hyesoo podąży za nim. Podejrzliwość nakazywała jej się doszukiwać jakiegokolwiek ukrytego zamiaru. Może serio on tylko tak zaczął ją chwalić, żeby łatwiej na nią wpłynąć? Przecież jeszcze nie tak dawno ją krytykował i wręcz oskarżał o to, że ukrywa przed innymi, jak źle u niej jest... no właśnie.
- Teraz tak mi słodzisz, a jeszcze nie tak dawno mnie krytykowałeś- wytknęła mu.- I chyba nie liczysz, że poszłabym z tym idiotą na karaoke? I chyba zapominasz o okręgu w Kaeseong. Tam już współpracuję z innymi... i kto według ciebie się mnie boi?- pod koniec wypowiedzi brzmiała bardzo spokojnie i uprzejmie. Po pierwotnej złośliwości nie było śladu.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 6:29 pm

- Widzę, że możesz zrobić wszystko lepiej. Są rzeczy, które istotnie wymagają poprawy, ale jak na obecne warunki radzisz sobie całkiem dobrze. Jednak może być lepiej. I nad tym ubolewam. Jesteś pięknym kwiatem, ale potrzebujesz pszczół, by zaowocować. Cóż, ja jestem tylko gzem, ale może też się przydam... Jestem naprawdę dumny z tego jak powoli pozwalasz innym się podziwiać. Lecz każdy skrawek Twego kraju jest godny podziwu, a nie wszystkie widoczne. A co do strachu... Zauważyłaś, że jeden kraj ciągle rozpoczyna wojny, mówiąc, że gdzieś jest nieodpowiednia broń i musi ją znaleźć? Twoi szefowie dawno już powiedzieli jaką wy macie broń... Czemu ten kraj jeszcze się nie zjawił? Są dwie opcje. albo walczy tylko z niewinnymi dla własnych korzyści, udając, że ma powód do walki, a gdy ten powód istotnie jest, udaje, ze go nie ma, by się ukryć przed cierpieniem... Albo tak bardzo się boi, że choć umie walczyć z pięcioma krajami na raz, z Tobą walki się obawia... Według mnie obie są tak samo prawdopodobne, nawet mogą istnieć jednocześnie... - doskonale pamiętał jak pewien kraj nie próbował go powstrzymać, gdy był świadomy jakie okropieństwa czynił, a inne zaś kraje już wtedy zaczynały z nim walczyć. I jak ten kraj zaatakował dopiero, gdy on był już na kolanach. Ale nie walczył z żołnierzami, przejmował tylko opustoszałe bazy w północnych błotach, wysyłając swych ludzi w letnich mundurach, co sprawiło, że bez udziału wroga zmarła większość oddziału z powodu odmrożeń czy chorób, czy też zrzucał bomby na szkoły i pola... Ten kraj mógł się bać, mógł walczyć tylko dla własnych korzyści. Krzycząc o wolności i trzymając się kurczowo niewolnictwa. Krzycząc o równości i dzieląc ludzi. Nawet teraz, gdy trzeba było interweniować w kraju, który potrzebuje pomocy, nie robił nic, zaś atakował kraje bogate w surowce, zabijając cywili i przejmując źródła substancji, którą tak kochał... Więc nie kłamał, mógł powiedzieć dziewczęciu, że pewien kraj się jej boi. Ona pewnie i tak wiedziała, kogo miał na myśli.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 7:21 pm

- Nie masz być z czego dumny! To nie ma nic z tobą wspólnego, w jaki sposób pozwalam innym się podziwiać! I nie należę do ciebie, żebyś mógł się cieszyć, choć pewnie bardzo byś chciał- skwitowała poirytowana i pewna, że ten dalej odnosi się do niej jako personifikacji. Tak jej to zabrzmiało w kontekście tego, co wcześniej mówił. Z tego właśnie powodu odniosła wrażenie, że choć on niby tego nie chce, to wciąż sprowadza ją do lalki, która przede wszystkim ładnie wygląda i z którą można zrobić wszystko.- Pewnie sam chciałbyś mnie zwiedzać jak twoi żołnierze moje kobiety!
Uspokoiła się chwilę potem, gdy rozgryzła, o jakim kraju on mówi. Ba, nawet się szczerze zaśmiała! Zupełnie, jakby przed chwilą nic takiego się nie stało, a Kiku opowiedział jakiś dobry żart.
- Ach, to państwo... tak, on się mnie boi od samego początku. Lubi mnie pouczać, ale tylko z daleka. Boi się zjawić nawet po tym, jak wypowiedziałam mu wojnę! Każdy by się przecież zjawił- tak przynajmniej traktowała zerwanie stosunków dyplomatycznych. Niezależnie od tego, jak wiele szczerości było w tym, co Kiku jej powiedział, bardzo zadowoliło ją to, że w ogóle o nim wspomniał. Obecnie na jej twarzy malował się wyraz szczerej satysfakcji.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 7:33 pm

- Dla mnie zawsze będziesz młodszą siostrą. Więc chcę być z Ciebie dumny. Tak samo też przecież dzieci są dumne z awansu rodziców, choć są przecież niżej w hierarchii. Czy też czasem ludzie są dumni z zupełnie obcych osób - spojrzał jej w oczy, lecz po chwili strasznie się zarumienił. - Jakkolwiek Twe zalety estetyczne są ogromne, to jednak nie chciałbym używać siły, lecz otrzymać Twą zgodę na... na... zwiedzanie Twoich terenów... Czy na co być zechciała pozwolić... - przez chwilę nie do końca rozumiał, co miała ona na myśli, ani jak powinien zareagować. Pomyślał o czymś, o czym myśleć nie powinien, a jego twarz przybrała kolor chustki, jaką nosiły dzieci w kraju dziewczęcia przy swoich mundurkach szkolnych.
- Wiesz, z niektórymi jest jak z psami. Wiesz jak się mówi na najbardziej wyszczekane yorki? "Pies zaczepno-obronny, bo najpierw taki zaczepia, a później trzeba go bronić". Szczekają, skaczą na ogromne wilczury, a potem uciekają do ludzi... I z niektórymi ludźmi, krajami jest tak samo. Myślą, ze są potężnymi owczarkami, a są właśnie takimi yorkami. Atakują, a po chwili nawołują innych do walki, by samemu uciec. I oboje wiemy, że on też taki jest. Już na samym początku swego istnienia umiał wygrać wojnę tylko z samym sobą. A najczęściej wołał swego opiekuna, nieważne jak słaby był przeciwnik. Ale sam nie potrafił ruszyć mu na ratunek. Nie chcę być taki jak on, nigdy. Wiem, ze Ty też nie chcesz. Więc chcę z Tobą współpracować. Byśmy nigdy nie musieli padać przed nim na kolana, tylko dlatego, że uwielbia zabijać cywili, siedząc w bezpiecznym, ciepłym domku.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 9:08 pm

- Czyli o to ci chodzi...- pokiwała głową; zaraz potem patrzyła z jeszcze większą satysfakcją, jak Kiku po raz kolejny nie wie, co powiedzieć. I jeszcze zrobił się taki czerwony jak gwiazdki, które jej ludzie hurtowo malowali na rodzimych produktach. Tak, tyle dobrego wychodziło z tego, że rzucał dwuznacznymi tekstami, bo potem musiał męczyć się z wyjaśnianiem i widać było, że zupełnie nie wie, co powiedzieć. Bardzo ją to cieszyło, zawsze dodatkowa możliwość podręczenia go. Uśmiechnęła się kącikiem ust.- Będziesz czekać na zgodę, jaka miła odmiana. Dobrze.- Zaraz potem rozbawiona słuchała porównania Amerysia do yorka. Doprawdy, prosto w punkt. Gdyby tak do niej mówił, to miałby z głowy zmuszanie do tłumaczenia się i tak krępujące sytuacje jak ta przed chwilą. Jednak wciąż nurtowało ją jedno.- Jesteście sojusznikami. Czemu chcesz ze mną współpracować przeciwko niemu?
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 9:33 pm

- Wybacz, jeśli zrozumiałaś to inaczej. Czasem nie jest łatwo wyrazić swe myśli - spojrzał na nią spokojnie. Już nieco bardziej przypominał człowieka niż dojrzałe jabłko, jak to było przed chwilą. - Twoja zgoda jest dla mnie ważna w każdej dziedzinie. Nie chcę działać przeciwko nikomu. Chcę działać dla Ciebie. Wiesz, co mogłoby się stać, gdybym nie robił tego, co on sobie zamyśli. Nie chcę, by ktokolwiek cierpiał. Mając odpowiednich sojuszników będę wiedział, że nie zaatakuje moich cywili, czy też, że nie spróbuje zniszczyć mojego przemysłu wspominając tysiąc rzeczy jakie zrobiłem źle, by ludzie zaczęli mnie bojkotować. Widzisz jak działa. Kiedyś nie pozwalał mówić o mych błędach, przez co nie mogłem za nie przeprosić. Teraz powtarza je wszystkim, gdy stałem się dla niego konkurencją. Chcę wiedzieć, które z jego słów są prawdą, a które kłamstwem. Zwłaszcza, jeśli chodzi o Ciebie. Więc chcę poznać prawdę o Tobie. I sprawić, że razem nie będziemy musieli się go obawiać - uśmiechnął się w końcu delikatnie, jakby czuł się nieco szczęśliwszy. - Wiem, że on jest tylko dzieckiem, które po prostu nie chce słuchać opiekuna, bawić się i mieć wszystko. Być może nie rozumie, że popełnia błędy. Ale wiem też, czym ryzykuję poprawiając go w jego działaniach. Wypominając jego błędy skieruję ku sobie nienawiść całego świata. Chcę mieć więc sojusznika chociażby w Tobie. I chcę naprawić to, co kiedyś zniszczyłem.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 9:45 pm

- Racja, czasem nie jest łatwo. Jednak da się przecież powiedzieć coś tak, aby idealnie trafić w punkt. Nie mów, że nie potrafisz. W haiku jakoś ci się udaje- zauważyła. Zaczęła się też zastanawiać, jak potoczyłaby się historia, gdyby Kiku cały czas uważał, że ważne, aby ona się na wszystko zgadzała. Bo z pewnością wtedy nie najechałby ani jej, ani Południa. Nikogo innego też nie.- Powiem ci tak: nic z tego, co on mówi, nie jest prawdą. I przestań sugerować, że się go obawiam! Co może mi zrobić jakiś ziemniak z Zachodu?- żachnęła się.- No i co, w końcu lubisz go czy nie? Powiedz po prostu. A co do naprawiania...- westchnęła.- Łatwiej naprawisz rzeczy u tego przydupasa Ameryki, który jest moim bratem. Ja swój kraj odbudowałam.- Omijała tu kwestie takiej odbudowy relacji, które być może Kiku bardziej miał na myśli.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 9:54 pm

- Jesteś o wiele piękniejsza, niż kwiaty, które opiewa poezja. Więc, choć w wierszach umiem oddać piękno tego, co słowami opisać można, to Ty przekraczasz granice sztuki - powiedział cichym, delikatnym głosem, tak, by na pewno nikt poza nią tego nie słyszał. - Nie mówiłem, że Ty się kogokolwiek obawiasz, bo wiem, że tak nie jest. Mówiłem, że na świecie są czynniki niebezpieczne. Nie czuję nic ku ludziom odległym. Czasem współpracowaliśmy, to prawda, czasem było wręcz przeciwnie. Nie mam więc powodu, by go nienawidzić. Ale nie widzę powodu, by go kochać. Twój kraj ma potencjał, który powinniśmy wykorzystać. Jeśli chcesz odzyskać brata, spraw, by zachwycał się Tobą bardziej, niż kimkolwiek innym. Potrafi on tworzyć sztukę i naśladować tego, kogo podziwia. Słyszałem w jego kraju wiele muzyki, której słowa śpiewane były raz w jego, raz w moim języku. Wasze języki różnią się nieco, może więc niedługo artyści wzorować się będą na Tobie, gdy tylko będą mogli poznać Twe wzorce dogłębnie? Od tego się zacznie. Od młodzieży. Która dorośnie i nauczy swe dzieci miłości ku Tobie. A potem... Potem już wszystko potoczy się samo.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 10:13 pm

- Przestań!- szepnęła szybko, gdy tylko usłyszała komplement, byle ukryć zmieszanie. Koreanka ogólnie nie była przyzwyczajona do słyszenia komplementów pod swoim adresem, zwłaszcza z ust kogoś takiego jak Kiku. Nic dziwnego zatem, że czuła się dziwnie, słysząc po raz kolejny o swoim pięknie. Pięknie, którego swoim zdaniem nie posiadała tak wiele jak kiedyś. Czyżby się myliła? Czy może ma w sobie coś innego? Nawet nie próbowała się nad tym zastanowić.- Skoro tak ci się podobam, to może oddasz mi swoje ziemie?- Powiedziała, co jej ślina na język przyniosła. Tak, jakby chciała poczuć się lepiej z tą niezręcznością poprzez wprawienie jego w niezręczność.
- Mam potencjał, który ja powinnam wykorzystać. Nie "my"- podkreśliła.- Południe podziwiający ciebie... nawet się nie dziwię. Choćbyś go zaatakował, to i tak on do ciebie poleci- dodała z pogardą. Zmrużyła też oczy słysząc o młodzieży. Tak się składa, że młodzież już skłaniała się bardziej ku tej drugiej Korei... była to jednak młodzież północnokoreańska. Hyesoo niezbyt potrafiła sobie wyobrazić, aby młodzi z Południa zachwycali się jej krajem. A szkoda; bardzo by ją to ucieszyło, może nawet zmusiliby jej brata do działania. Póki co była jednak przekonana co do jednego:- Młodzież z Południa ma tak wyprane mózgi, że na mnie się nie obejrzą. Musiałabym ich zaatakować.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 10:39 pm

- Nigdy nie przestanę mówić prawdy - spojrzał jej w oczy, wyrzekając te słowa. - Wiesz dobrze, że interesy państwa są przed interesami jednostki. Nie mogę więc tego uczynić - nie mógł też powiedzieć, że po prostu nie chce powierzać nikomu swej potęgi. Nigdy już nie pozwoli innym sobą rządzić, nigdy się nie podda. Ale też nigdy nie pozwoli na kolejną wojnę. - On podziwia to, co uzna za godne podziwu. Więc spraw, by uznał Ciebie. I proszę o jedno... Obserwuj świat, podróżuj, zobacz jak naprawdę jest, jak może być. Pozwól na to swoim ludziom. Wtedy zrozumiesz, czym naprawdę jest propaganda i kto powinien wystrzegać się prania mózgu... - chciał delikatnie zasugerować jej fakt, iż była ptakiem zamkniętym w klatce, który zamiast się wyrwać i lecieć, uważał, że jest szczęśliwy, bo dają mu gnijące ziarna i starą wodę, ale przecież ma wszystko i nie musi sam szukać pożywienia jak inni. Ptak, który wyżej cenił sobie fałszywy spokój niż wolność... Jeszcze tak nie dawno sam taki był... Sam zbudował swoją klatkę, do której wpuszczał jedynie delikatną woń tytoniu i tulipanów... Potem jednak klatka została zmiażdżona, a on zraniony w szale zaczął niszczyć. Nie chciał, by to spotkało tez ją. Ale nie chciał, by spędziła resztę życia w ciasnej klatce. Chciał delikatnie klatkę otworzyć, zacząć karmić rajskiego ptaka jego prawdziwym pokarmem. I obserwować jak spokojnie wylatuje na wolność.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Lis 20, 2016 11:26 pm

- Nie musisz też jej powtarzać w kółko. A jeśli nie możesz, to może sprawię, że będziesz musiał?- zagadnęła go, jak gdyby nigdy nic. Takim tonem, jakby proponowała mu obejrzenie nowego filmu czy pójście na spacer. Rozzłościła się dopiero chwilę potem. Nie z tego, że ten chciał, aby Południe uznał ją za godną podziwu, bo na pewnym poziomie się z nim zgadzała. Od dawna myślała nad tym, jak sprawić, że staną się jedną Koreą z powrotem i poza wojną myślała także nad innymi sposobami. Tu więc ją wypowiedź Kiku nie ruszyła, choć nie przyznałaby na głos, że się z nim zgadza. Tak dla zasady. Tylko to, co mówił potem...- Sugerujesz, że ja powinnam?! Jeżdżę za granicę i widzę, jak świat wygląda. Moi ludzie też widzą. Poza niektórymi wyjątkami, mało gdzie jest tak dobrze jak w Korei. Brud, przestępczość, wszystkim kasa przesłania myślenie... Człowiek nawet drugiego człowieka nie zobaczy w tym wszystkim! Właśnie tak jest w tej twojej zagranicy! A ty mnie jeszcze namawiasz, bym dalej na to patrzyła zamiast robić coś pożytecznego u siebie. No wiesz co? Co to ma kurwa być?!
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Lis 21, 2016 12:12 am

- Wiem, że potrafiłabyś. Ale nie sądzę, że byś chciała. Masz dobre serce - uśmiechnął się delikatnie i obserwował ją. Kolejny już wybuch złości nie był niczym wyjątkowym. - Powiem to tak... Zauważyłaś może jak pokazuje się utopie i antyutopie w literaturze? Utopia to najczęściej wieś, w której wszyscy razem pracują w polu, każdy zna swoje miejsce i wszyscy są szczęśliwi, bo pracują w sposób wyznaczony im od dzieciństwa, ale w który chcą pracować. W antyutopii pojawiają się rozbudowane miasta, w których każdemu wmawia się, by pracował w określony sposób i jest z tego powodu szczęśliwy. Jedyne czym się to wszystko różni jest to, że w utopii ludzie są biedni, wychowani przez społeczeństwo i wszyscy są razem, a w antyutopii są bogaci, wychowani przez rząd i rozdzieleni. Ludzie więc krzyczą, że utopia jest doskonała, bo ludzie są biedni, ale szczęśliwi, zaś antyutopia okropna, bo przez rozwój techniki ludzie oddalają się od siebie. Oczywiście w książkach nikt nie pokaże jak w utopijnej wiosce ludzie zaczynają chorować na odrę, tyfus czy umierają od zapalenia płuc. Nie pokażą też jak w antyutopijnym mieście ludzie są leczeni w rozwiniętych szpitalach. Ludzie tylko mówią, że "świat dąży ku zagładzie przez ten cały rozwój". Mówią, ze to, co nowe jest złe, zabije w ludziach pracowitość, sprawi, że młodzież będzie jeszcze bardziej rozpasana, a i tak już ta dzisiejsza młodzież to wszystko co najgorsze. Tak mówiono, gdy wynaleziono druk, maszyny tkackie, żarówki, komputery, internet... Powtarzano to i jeszcze nie stał się koniec świata, a zawsze z "tej przeklętej młodzieży" wyrastali rodzice, "którzy w czasach swojej młodości byli idealnymi dziećmi" i którzy znów narzekają na młodzież, która obiecuje, że nie będzie taka jak rodzice. Utopia i Antyutopia różnią się tylko rozwojem technologii. Ty jesteś Utopią, mnie nazywasz Antyutopią. Tak XIX wiek nazywał XX, tak XX wiek nazywał XXI. O wiele łatwiej będzie rolnikom zajmować się polem, mając nowoczesne maszyny rolnicze. Dzieci łatwiej będą się uczyły dzięki multimedialnym tablicom i globalnej sieci. Wprowadzenie tego nie sprawi, że nagle rol;nicy się rozleniwią, a dzieci zatopią w grach internetowych. Tak mogłoby się stać, gdyby w Twoim kraju istnieli nieodpowiedzialni rodzice czy leniwi pracownicy. Ale przecież ich nie ma, prawda? Nie musisz więc się niczego obawiać. Możesz przyspieszyć swój rozwój i przegonić cały świat. Po prostu idź krok naprzód. Stwórz technologię, której nikt inny nie ma. Ja Ci w tym pomogę.
Powrót do góry Go down
Korea Północna



Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 179
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Lis 21, 2016 9:05 pm

- Ciebie zawsze. I serce mam dobre, ale nie dla takich jak ty!- choćby miała coraz bardziej pogrążać się w zaprzeczeniach, to nie przyznałaby mu racji, właśnie ze względu na to, że to on.- Wątpisz w to?!- zapytała groźnie. Gdy wcześniej mówił o Południu, pod pewnym względem miał rację: być może nie potrafiłaby go zaatakować. Ale Japonię to spoko, dałaby radę.- I po kiego chuja rozwodzisz mi się o literaturze?- przynajmniej tyle dobrego, że w pewnym momencie tego rozwodzenia Kiku postanowił w końcu przejść od mętnych tekstów do bardziej konkretnych rzeczy.- Mówiłam ci już. Nie chcę, żebyś mi pomagał. Zwłaszcza, że już mamy technologię, której nikt inny nie ma. Mamy własny internet nawet! I systemy operacyjne- te ostatnie podejrzanie podobne do iOS. No i co tam, że nawet na uczelniach jej ludzie korzystają ze spiraconych Windowsów; własny system operacyjny to +10 do szpanu.- Już teraz ludzie z tego korzystają. Spóźniłeś się z takimi propozycjami o kilkadziesiąt lat.
Powrót do góry Go down
Japonia



Liczba postów : 224
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Lis 21, 2016 11:08 pm

- Postaram się więc stać takim, jakiego nie będziesz nienawidzić. Tylko musisz mnie tego nauczyć. Nie wątpię w żadne Twe umiejętności, nie wątpię w Ciebie. Dlatego wiem, że nie uczynisz nic, czego mogłabyś żałować. Chcę Ci pomóc i podziwiam Twoje osiągnięcia. Mogłabyś zmienić świat. Otwórz się, pokaż innym jaka jesteś wspaniała. Bez dowodów mogą mówić wiele rzeczy. Wiesz, tak jak ludzie opowiadają o tym, co jest po śmierci. Jedni opisują piękne miejsca, inni okrutną ciemność. I wciąż się kłócą, że ten drugi nie ma racji, bo nie widzieli zaświatów. Tak samo jest z Tobą. Nikt nie uwierzy, gdy powiem, że jest pięknie. Wielu też nie chce uwierzyć, że jest tak strasznie jak niektórzy mówią. Ale obie te strony nie mają argumentów, by poprzeć swoją tezę. Więc daj im je, pokaż swą wspaniałość. Niech wygra ten, kto głosi prawdę. Ja już widzę prawdę... I wiem, że nie musisz się obawiać świata. Wiem też, że nie czujesz niepokoju. Jesteś silna pod każdym możliwym względem. Niech się dowiedzą. Niech Cię podziwiają - wiedział, że dziewczę nie chce słyszeć o tym, że internet powinien być globalny, a nie tylko krajowy, bo uznałaby to za obrazę dla siebie i dla Chin, który kochał cenzurę prawie tak samo jak pandy. Dodatkowo powiedzenie na głos, że nie można kontrolować ludzi, nawet dla zapewnienia im bezpieczeństwa, mogłoby nie spotkać się z przychylnością pewnego kraju. A wtedy byłby między młotem a kowadłem. Istotnie, podziwiał jej kraj, obawiał się go. Tak samo jak podziwia się jadowitą żmiję, która w ułamku sekundy powala jadem słonia... Podziwia się ją... Ale jednak ludzie wolą w domu mieć pieski i kotki, a nie żmijki... Chociaż... Czy żmijka w czerwonej chusteczce na szyi nie wygląda uroczo? Gdyby tylko wyjąć jej gruczoły jadowe...
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia w Północnej Korei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Świat :: W miejscu nieokreślonym-
Skocz do: