IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wiener? Tiroler? Österreicher!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Austria

avatar

Imię i nazwisko : Roderich Edelstein
Liczba postów : 49
Join date : 22/02/2017

PisanieTemat: Wiener? Tiroler? Österreicher!    Sro Lut 22, 2017 2:06 am

[You must be registered and logged in to see this image.]

Republika Austrii
Republik Österreich
Wschodnia Rzesza

Nazwy dawne i obecna: Marcha Avar - Marcha Orientalis - Ostarrichi - Marcha Austriae - Markgrafschaft Österreich  - Ostmark - Republik Österreich

Imię i nazwisko: Roderich Edelstein (za czasów II Wojny Światowej: Eigruber)

Data urodzenia: 26 października (tego dnia w roku 1955 ostatni żołnierz Armii Radzieckiej opuścił tereny Austriackie, zwalniając ostatnią, czwartą część pod okupacją aliancką. Austria w całości się zjednoczyła w państwie niezależnym)

Wygląd:
Zdjęcie realistyczne:
 
175 cm wzrostu, sylwetka szczupła, dość delikatna, podobna do sylwetki tancerza. Wzrost wydaje się nieco większy, to złudzenie optyczne jest spowodowane jednym kosmykiem unoszącym się ponad innymi. Nie wiedzieć czemu, ten jeden włosek postanowił się usamodzielnić, w nim też można zaobserwować całą definicję austriackiego indywidualizmu.
Roderich ma bladą cerę i utrzymuje to także w lato, używając kremów z filtrem. Jego skóra wydaje się idealna, jednakże prawdą jest to, że Rod stosuje podkład do twarzy. Tak naprawdę przy jego purpurowych oczach już malują się zmarszczki, oczy często są podkrążone, a przy prawej kości żuchwy przechodzi lekkie przebarwienie, można go nie zauważyć, jednak Rod go po prostu nienawidzi i stąd się maluje. Na jego ciele na lewej stronie torsu znajdują się dwie blizny po ranach postrzałowych, pamiątka z czasów II wojny światowej. Nie posiada umięśnienia, nagi wygląda mizernie.
Jego włosy mają kolor ciemnej czekolady, łącznie z odstającym Mariazellem, co dodatkowo sprawia wrażenie, że Rod jest blady. Oczy mają dobry układ, brewki są subtelne i najpewniej modelowane przez kosmetyczkę. Nosek drobny, usta zaróżowione. Podbródek ma trójkątny kształt, jest odrobinę wysunięty, a sam Austria nienawidzi być za niego łapanym. Przy ustach po prawej stronie siedzi sobie nieduży pieprzyk.
Zazwyczaj ubrany w jasną koszulę, czarną kamizelkę i spodnie, takież lakierki oraz biały żabot przepięty purpurową broszą. Na oczach ma zawsze okulary. Jeśli jest chłodniej, chodzi w purpurowym lub białym płaszczu, na zimę zakłada ciemnobrązowe kozaki. Zarówno płaszcz jak i kamizelka zazwyczaj są typu dwurzędowego. Na dłoniach zazwyczaj ma białe rękawiczki. Często też chodzi w czarnym lub białym kapeluszu, czasem z czarną laskę spacerową. Pod koszulą na jego torsie też zazwyczaj znajduje się srebrny krzyżyk na łańcuszku.
Czasem ubiera się na ludowo pod styl Salzburga. Czasami paraduje w strojach z teatru, jeśli jakiś mu się podoba. Nigdy dobrowolnie nie chodzi z odsłoniętym torsem.

Charakter:
Typ psychologii wedle Junga: Ambiwertyk
W tym wskaźnik MBTI: ENFP oraz INFP
Typ temperamentu wedle Hipokratesa: Melancholik/Choleryk
Enneagram: 4w3
(Enneagram i MBTI są zależne od nastroju. MBTI waha się między dwoma opcjami, Enneagram potrafi wychylać się w różne kierunki, to niestabilny test. Temperament Hipokratesa i typ psychologii są stałe, osobowości Hipokratesa są często mieszane.)

O Austriakach mówi się, że są bardziej rozrywkowi od Niemców, bardziej uporządkowani od Czechów, ale mniej od Szwajcarów. Mówi się o nich jako o narodzie lubującym się w zabawie i wypoczynku, o takim, co ma szacunek do pracy, choć nie wykonuje jej chętnie. Sami o sobie żartują, że palą zbyt wiele papierosów i piją zbyt wiele piwa, poza tym Austriacy w żartach twierdzą, że Wiedeń wcale austriacki nie jest. Obserwując przez dłuższy czas ten naród można odnieść wrażenie, że ci ludzie kochają sprzeczności i są dumni ze swojego pochodzenia. Chwalą mało, krytykują dużo, obrońców „racji” ciężko tam znaleźć. Naród, który zachowuje porządek w swoich absurdach i nade wszystko śmieje się z tych, którzy są „lepsi”.

Rod tak samo się od swojego narodu różni, co pasuje do niego. Ciężko też mówić o personifikacji Austrii, jeśli w społeczeństwie austriackim żyją i mają się dobrze mniejszości narodowe Węgrów, Serbów, Chorwatów, Rosjan, Polski, a ostatnio też krajów bliskowschodnich. Imigranci wprowadzają nowe rzeczy do społeczeństwa, a stare wymierają, co Rod obserwuje biernie, gdyż sam do tych zmian podchodzi z dystansem.
Jednak w ogólności ten Austriak pasuje do reszty. Jest spokojny, stara się być miły i kulturalny, oczekuje tego samego. Najbardziej cieszy się, kiedy wokół jest spokój, a on przy kawie i cieście może z kilkoma osobami prowadzić wyważoną dysputę, w imię towarzystwa i mile spędzonego czasu, to ceni sobie najbardziej. Nie jest oschły, od pewnego czasu już nie jest, przynajmniej tak długo, jak długo jego rozmówca okazuje jemu i jego poglądom szacunek. W kontaktach pamięta o wszystkich formach grzecznościowych oraz wyrazach typu „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. Niektórzy mogli by uznać go za sztywnego w tych regułach, jednak osoby również na to zwracające uwagę z pewnością zauważą, że te formy są dla niego naturalne, jak oddech. Prawdą jest też to, że dopóki komuś nie zaufa mocno, to będzie do niego mówił per Pan/Pani/Paniczu/Panienko, nieswojo mu niesamowicie, jeśli do – dla siebie – ledwo znanej osoby ma mówić per ty. To zaufanie też może stracić. Nie jest z tych, co potrafią długo nie rozmawiać i nawiązać kontakt ponownie, jakby nigdy nic, Dłuższy brak kontaktu w jego mniemaniu relację osłabia. Jest ambiwertykiem z przechyleniem ku ekstrawersji, lubi kontakt z innymi osobami, ale i tu ma swój limit wytrzymałości, szczególnie w charakterze drugiej osoby.
Łatwiej go zrazić, niż mu zaimponować, choć sam Rod jest tolerancyjny. Nie ma nic do czyichś poglądów religijnych, politycznych, czy preferencji w kwestii partnera, sam w tych rzeczach (poza religią) jest dość elastyczny. Zrazić go może za to wulgarność, szeroko rozumiany brak szacunku, w tym szczególnie brak higieny, ponadto ignorancja, czy nachalność. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu, jak mawiają, a faszyzm Rod poznał od kuchni. Wówczas wobec takich osób, szczególnie nie mających krzty obycia i zachowujących się prostacko, wobec takich faktycznie robi się oschły, poważny, zimny i szuka możliwości jak najszybszego zakończenia tego kontaktu. Nie trawi też gróźb siłą i publicznego obnażania się. Chwała tym, którzy to zauważą i uszanują fakt, że on się zbyt mocno różni, jeśli jednak ktoś będzie się go trzymał, to w końcu dostanie krytykę w swoją stronę.
Krytykować może nie lubi, ale uważa to za potrzebne. Zachwycać się – tylko jeśli coś jest naprawdę dobre. Zazwyczaj przy dobrze wykonanej rzeczy, stworzonej idei, czy jakimkolwiek wypełnieniu obowiązku on kiwnie głową. Jeśli widzi niedoskonałość, powie o tym, jeśli ma pomysł na ulepszenie czegoś, tym bardziej się odezwie. Nie robi tego z zawiści, po prostu uważa, że ma prawo wyrazić swoją opinię, a twórcy konstruktywna krytyka zawsze się przydaje.
Sam tworzy, oczywiście. Jest muzykiem, wciąż komponuje, chociaż teraz bardziej do szuflady, a skupił się na występach. Dyrygenturę porzucił dawno, czasami udziela się jako akompaniator, częściej jednak podejmuje role aktorskie na scenie teatru muzycznego. Opera mu się szczerze znudziła po wielu latach udzielania się tam. Nowych tytułów się już prawie nie pisze, ilość oper jest ograniczona, nawet jeśli rozległa, po dziesiątkach lat można mieć dość – chociaż czasami wraca na określone tytuły, które bardzo lubi. Musiktheater jednak oferuje zmiany, libretta tam wciąż powstają nowe, dzieje się – a dziać się musi, to go napędza. Roderich jest ciekaw „nowego” i jeśli ma możliwość pracować z „nowym”, to właśnie to robi. Dzięki temu na własnej skórze doświadczył awangardy, teatru absurdu, czy sztuk mających przede wszystkim szokować. Na scenie zapomina, kim jest i jaką ma przeszłość. Na scenie jest rola, jest świat pisany przez musical, są tylko postaci. Nie ma ludzi realnych. To filozofia, dzięki której opory na scenie jedynie zostały mu do prawdziwego samookaleczania, stąd teatrów japońskich nie cierpi i nie podejmuje się ich.
Jest wrażliwy, jak każdy artysta, chociaż silne ataki emocji stara się zazwyczaj tłumić i wyrzucać z siebie, kiedy nikt nie patrzy. Dużo go tak naprawdę rani, ale on stara się tego po sobie nie dawać poznać, maskuje się. Niektórzy rozmówcy mogą zatem nie być świadomi jego wrażliwości, a on woli to znosić w duszy, niż dać się „zdradzić”. Jest w tym nieco mentalnego masochizmu i on jest tego świadomy. Nie zajmuje się tylko muzyką, ponadto szeroko rozumianą, jest jej koneserem – zajmuje się także poezją, chociaż o tym niewiele osób wie, a i to stara się ukrywać. Ma pseudonim artystyczny, jednak nie jest on znany wśród krajów.
Co oznacza, że jest ambiwertykiem? To taki typ, który jest pośredni między introwertykiem i ekstrawertykiem – lubi ludzi jak i samotność. Jest chętny pójść w grupce osób na kawę, czy kilka drinków, by po powrocie ze spotkania zaszyć się z nosem w książce, oba te stany dają mu nieco energii do życia i obu ich tak naprawdę potrzebuje. Jednego dnia dusza towarzystwa, drugiego samotny wędrowca. Jeśli doszłoby do takiej gonitwy od spotkania do spotkania, jeśli przez dłuższy czas miałby towarzystwo, zaczęłoby go to męczyć, a w jeszcze dłuższym czasie irytować. Tęskniłby za samotnością. Ale on potrzebuje towarzystwa przede wszystkim w sensie psychicznym, potrzebuje wiedzieć, że w dowolnym momencie może do kogoś pojechać, czy zadzwonić, że gdzieś jest osoba, dla której jest ważny. Przebywając dłuższy czas „samemu” (i nie chodzi tu o ludzi na ulicy, ale o brak osoby, która miałaby dla niego czas) zaczyna wątpić w to, czy faktycznie ma taką osobę, a to prowadzi do wewnętrznej paniki. Kraje jednak nie zawsze mają czas, zwłaszcza dla niego, gdyż w historii dość narozrabiał. Dlatego też zaczął spędzać czas ze zwykłymi ludźmi, śmiertelnymi, często jego rodakami także pracującymi w teatrze. Do nich też jest swobodniejszy, łatwiej mu z nimi rozmawiać, łatwiej mu się z nimi bawić. Zapewne to dlatego, że to też są artyści, aktorzy i muzycy, jak on. Po drugie, oni nie patrzą na niego przez pryzmat przeszłości i tego, jak niegdyś był wytworny i non stop mu tego nie wypominają. Dlatego też cierpi, jeśli ci śmiertelni ludzie odchodzą z tego świata.
Poza stanem typowym oczywiście można go zdenerwować, a rozróżnia się u niego złość gorącą i zimną. Ta pierwsza, zazwyczaj związana jest z nagłym przypływem furii, do której ktoś lub coś go ewidentnie doprowadziło, chociaż stara się swoją naturę kontrolować. Nie jest jednak robotem, może wybuchnąć, zacząć mówić szybko, przecinając wypowiedź swoim dialektem, czyniąc ją w takim razie mało zrozumiałą. Ten stan zazwyczaj poprzedza stężenie sarkazmu w stronę osoby, jeśli to >ktoś< go tak zdenerwował. Złość zimna, to przeciwieństwo, ale paradoksalnie to o wiele głębsza rana zadana mu w serce. To ten stan, kiedy przeszywając Cię spojrzeniem zaczyna mówić grobowym, powolnym tonem, jakbyś co najmniej był winien zniszczenia całej Europy. I to w gruncie rzeczy stan objawiający się w tak drastycznych momentach. W obu przypadkach, jeśli nie ma na czym się rozładować, potrafi nagle czymś rzucić o ścianę.
Powodów do smutku i apatii miewa wiele, wtedy też niechętnie przebywa w towarzystwie, poza tym nie lubi się żalić. Tak jak wcześniej było powiedziane, chwile słabości stara się dusić, uważa, że nie powinien być w tym stanie widywany. Zdarza się mu zapijać smutki wódką.
W stan twórczy zdarza mu się wpadać nagle, idea przychodzi sama i wierci mu dziurę w umyśle, póki nie zostanie przelana na papier. Jednak Rod i do tego jest cierpliwy, czeka z pomysłem, aż wróci do domu, głownie dlatego, że siebie zna. Szał twórczy jest stanem, w którym lepiej przebywać samemu, każda osoba może mu go zaburzać, a pomysły wtedy uwielbiają uciekać.
Powiedziano już, iż interesuje go wszystko, co „nowe”, to ma się do większości kwestii poza teatrem, a więc też do książek, idei, muzyki współczesnej, podróży, czy techniki. Z tą ostatnią nie jest za pan brat, jednak czasami zerka, co nowego w świecie słychać. Poza tym interesuje się mocno psychologią, szczególnie przeprowadzaniem psychoanalizy oraz różnymi typami patologii psychiatrycznej. Jest ciekawy, jak ci ludzie postrzegają świat i z wielką chęcią czyta historie z punktu takich osób. Czyta też coraz to nowsze nurty psychologiczne, to u niego się ciągnie już jakiś czas. Na ten przykład Junga oraz Freuda znał osobiście. Stara się też pamiętać o mechanizmach psychologicznych i siebie kontrolować. Uważa, że osiągnął w tej kwestii więcej, niż inni i jest silniejszy. Jest jednak w błędzie, a ta „siła” jest bardzo pozorna, gdyż o tych mechanizmach zapomina, jeśli emocje przychodzą nagle.
Do kwestii pozytywnych dla niego można jeszcze zaliczyć podróże, Rod uwielbia podróżować, poznawać nowe miejsca i odwiedzać te stare. Nijak ma się to jednak do jego fatalnej orientacji w terenie, choć wiele lat próbował się nauczyć radzenia sobie z tym. Nie jest to dla niego możliwe, nie potrafi się odnaleźć, zazwyczaj w obcym miejscu pyta o drogę przechodniów, o ile nie jechał z kimś.
Inną jego słabością jest ogólna słabość fizyczna, nie podniesie wielu kilogramów i nie będzie dobry w walce. Kondycję ma nieco lepszą, chodzenie po górach wzmacnia, dlatego w sytuacji kryzysowej woli po prostu uciekać. Przemocy fizycznej w ogóle nie toleruje i uważa, że tylko osoby o zaniżonej inteligencji Siudo niej uciekają. Ponadto, nie potrafi pływać i boi się dużych akwenów wodnych, nazywa się to hydrofobią, nabawił się tego przez siedzenie w Alpach. Wrzucony na siłę do basenu najprawdopodobniej ze strachu straci przytomność. Do jeziora, czy morza nawet nie podejdzie, będzie obserwował z odległości kilku-kilkunastu metrów.
Wbrew wszelkim spekulacjom nie jest uzależniony od kofeiny ani cukru, chociaż obie rzeczy pochłania w dużych ilościach. Właściwie, nie ma uzależnień, pilnuje się zarówno w kwestiach legalnych jak i nielegalnych. Zdążył poznać smak niemal wszystkiego, niektórym rzeczom odmówił od razu, innym po spróbowaniu. Nie pali tytoniu, chociaż czyni to ponad 60% jego obywateli. Jedyną używką, na jaką pozwala sobie w towarzystwie jest alkohol, chociaż zawsze sobie obiecuje, że nie przekroczy swojego limitu. Mało kiedy udaje mu się spełnić tę auto-obietnicę.
Zna pojęcie ciężkiej pracy, nawet jeśli nikt mu nie wierzy. W dwudziestoleciu międzywojennym kraj był tak słaby i biedny, że Rod łapał się różnych możliwości, aby uzupełnić swój budżet. Zdarzało mu się przymierać głodem, zaznał smrodu biedy. Teraz jest lepiej i od pracy „niższej” stroni. Jest tym typem człowieka, który jeśli przyjdzie pierwszy na aulę i powinien zacząć ściągać krzesła, to pójdzie jeszcze na spacer. Źle wspomina czasy biedy. Obecnie też się nieco rozleniwił, lubi wolny czas, kiedy nie ma nad sobą presji. Lubi móc poleżeć kilka godzin z książką lub gdzieś wyjechać. Jeśli może się kimś wysłużyć, to robi to. CHYBA – że chodzi o kawę. Tę woli zrobić sam.
Jak każda osoba, ma swoje tajemnice, z których się ogółowi społecznemu nie spowiadał.

Różnice w kanonie i postaci:
Autor przedstawił z jednej strony Austrię jako muzyka-arystokratę, ale z drugiej strony jako tzw. gorącą głowę, mężczyznę zdolnego do krzyków i czepiania się wszystkiego. Germanie zaś znani są ze swego spokoju mentalnego, bycia ułożonym, nigdy spontanicznym (cecha Słowiańska), natomiast osobie o szlacheckim pochodzeniu od małego wpaja się powściągliwość i zasadę „przemyśl trzykrotnie, nim coś powiesz”. Dlatego postać Austrii w tym wykonaniu jest nieco „wyciszona”, jeśli można tak to nazwać. Kolejną różnicą są gusta kulinarne, jako że w którymś tomie autor napisał, że Austria „żywi się wyłącznie kawą i ciastami”. Jest to niewykonalne dla żywego organizmu ludzkiego, nawet nieśmiertelnego, dlatego Rod musi mieć określone coś poza tym. Kanon muzyczny został naprostowany w tomie piątym, w którym Hima określił Austrię „tym, który wyrósł na konesera muzyki”. Ostatnią rzeczą będzie relacja między Austrią a Niemcami oraz relacja Austro-Węgierska, ale to wyjaśnienie podam za chwilę.


Relacje:
Pośród relacji kanonicznych zostały także wymienione relacje z OC. Wszelkich graczy o zamyśle innym od podanego proszę o kontakt na PW - nie jest moim zamiarem narzucanie! Także graczy, których tu nie wymieniłam, a życzyliby sobie relacje proszę o kontakt.

Anglia - Na tę chwilę neutralni do siebie jak jasna cholera. Anglik jest nieco problematyczny dla Roda. Otóż każdy aneks prawny, każdy detal trzeba za każdym razem przepisywać, podpisywać, odsyłać trzy razy do kontroli, ZA KAŻDYM RAZEM gdy Anglikowi pojawi się nowy skrawek kolonijny. Naprawdę, choćby problem z Wyspą Man, na którą trzeba było to wszystko (prawo) rozszerzać (userka: Nie mam pojęcia, jaki jest stosunek Wyspy Man do Wielkiej Brytanii, ale w spisie nowo zapisywanych protokołów między Austrią i WB co chwila pojawiał się wątek „rozszerzone na Wyspę Man”). Dawniej najpierw walczyli po jednej stronie (Anglik go wystawił do wiatru), potem po przeciwnych stronach. Teraz Rod niechętnie się zadaje z tą osobą. Moda na Wielką Brytanię w Austrii się nie przyjęła. BRexit przyjął z zadowoleniem.

Ameryka - Młode, durne i pcha się do wszystkiego. Na tę chwilę Austria jest bardzo negatywna do Ameryki, choć jest to stan chwilowy. Relacja ta wynika z tego, że Ameryka i Unia Europejska chcą wprowadzić wymianę żywności, przez co rynek UE zostanie zalany produktami GMO. Większość Austriaków protestuje (co w sumie dla raju rolniczego nie jest czymś dziwnym, czyż nie?). Dodatkowo sam Rod już obwinia Amerykę za to, że naziści przegrali IIWŚ. Denerwuje go to zwracanie na siebie uwagi. Ogólnie - nie lubi go.

Australia - NO KANGAROS IN AUSTRIA! Ale poważniej... 50 tysięcy Austriaków mieszka obecnie w Australii. I cóż? Politycznie prawie nie mają relacji. Rod wie, że jest taki kraj, daleko stąd, czasem tam jeździ (bo inna kultura, klimat, wycieczkę można sobie zrobić~), ale dostaje wścieklizny, kiedy ktoś pokroju Ameryki myli Kraj Alp i Kraj Kangurów.

Bawaria - Najprawdopodobniej starszy brat. Austria przed uzyskaniem niepodległości był częścią Bawarii. Ze wszystkich landów Niemieckich Bawarię lubi najbardziej i wspiera brata w myśleniu, że jest „wyjątkowy”. Jednak odłączanie się mu odradza – to mogłoby być katastrofalne dla Niemiec. Ponoć Bawarzy denerwują się na austriackich imigrantów z terenów Salzburga.

Chiny - W przeszłości miał tam nawet dwa porty. Ale do rzeczy - relacje między Chinami i Austrią są proste i trudne jednocześnie. Chiny i Austrię wiąże wiele umów międzynarodowych, m.in. o wzajemnym uznawaniu wyników edukacji wyższej oraz o współpracy w dziedzinie zdrowia zwierząt i kwarantanny. Austria wciąż sporo importuje z Chin. Relacje Austro-Chińskie do 2012r. były bardzo ciepłe. Jednakże właśnie wtedy politycy Austrii spotkali się z Dalaj Lamą pomimo zastrzeżeń rządu Chin. Austria również poparła wolność dla Tybetu. Wtedy te relacje się ochłodziły, pomimo ciągłego utrzymywania współpracy na poprzednich płaszczyznach.

Czechy - Obecne stosunki z Czechami można uznać za „w miarę dobre”. W kulturze Austrii jest bardzo dużo Czeskich naleciałości, sam handel między tymi krajami jest rozwinięty. Austria ma jednak uraz do Czech, jako że Ci chcą Austriakom wręcz „wcisnąć” energię atomową i „zachęcić” do budowania takowych elektrowni w kraju Alpejskim. Austriacy bardzo nie chcą...

Estonia - Kraje te współpracują jakoś od roku '92. Na tę chwilę ta współpraca jest bardzo szeroka i obejmuje wiele dziedzin. Być może Rod się radzi Estona w różnych kwestiach, szczególnie informatycznych...

Feliciano - Mała Icia w dawnych czasach, obecnie mały (dla niego) Włoszek robiący hałas, gdy tylko przyjdzie. Rod jest wobec niego neutralny, tak między postaciami, jak i w gospodarce. Co ciekawsze dokumenty można wymienić, to wzajemne uznawanie swoich tytułów naukowych. Sam Rod jednak trzyma rezerwę do tego południowego szaleństwa. Czasem się tylko zastanowi, jak się trzyma Południowy Tyrol.

Francja - Raz się kłócili, raz się przyjaźnili. Raz walczyli po jednej, raz po przeciwnych stronach. Zmieniało im się jak w zegarku i może dlatego ich relacja jest jaka jest. Gospodarczo i politycznie, tak jak z Hiszpanią - neutralnie, choć obaj się pilnują w płaceniu podatków (kto tu kogo pilnuje, pewnie się domyślacie), czy jak z Węgrami - podpisali umowę o utrzymywaniu informacji tajnych tajnymi. Personifikacyjnie - obaj lubią wino, dbają o wygląd, interesują się sztuką. I obaj lubią sobie dokuczać, jednak już nie na serio, a dla żartów. Mimo wszystko Rod lubi Franka.

Germania - Ojciec, niestety. Austria jest przekonany, że ojciec jest nim zawiedziony, ponieważ Rod nigdy nie miał nic do Rzymu, a nawet z nim handlował, poza tym Rod też niechętnie chwytał za miecz. Był tym słabszym dzieckiem w germańskim domu, z którego też zwiewał parokrotnie, wystraszony butnością swoich braci. (Austrię widzę w plemieniu Hermundurów)

Hiszpania - Były mąż, współwładca Cesarstwa Habsburgów. Ich związek nie był idealny i rozleciał się poprzez wojnę, później jeszcze Rod chciał wciągnąć parokrotnie Antonia na swoją stronę, ale miernie mu się to udawało. Na te chwilę neutralny, przynajmniej pod względem polityczno-gospodarczym, ponieważ pod względem personifikacji wciąż chętnie napije się z nim wina.

Iran - Ich wspólnymi cechami jest niechęć do Ameryki i Izraela oraz skłonności prorosyjskie, chociaż u Austrii objawiają się one o wiele bardziej subtelnie, niż u Irańczyka. Znają się, ponieważ Wiedeń jest częstym miastem wybieranym na rozmowy między Iranem a ważnymi personami w Unii, jak Anglia, Niemcy, czy Francja. Ciąg konferencji na temat użycia broni atomowej jest kontynuowany po dziś dzień, wcześniej rozmawiano o sytuacji z Arabią Saudyjską i kilkoma innymi krajami wokół. Austriacy byli przeciwni nałożonym sankcjom wobec Iranu i wykorzystywali każdą lukę prawną, by je obejść, utrzymać kontakty międzynarodowe - jednakże, warto zaznaczyć, że Austria zachowuje całkowicie neutralne stanowisko wobec proponowanego gazu z Iranu. Wartym wspomnienia jest jeszcze incydent, gdy okazało się, że Austria sprzedaje do Iranu broń palną maszynową. Co ciekawe, robili to w stu procentach legalnie!

Izrael - Oficjalnie neutralny, nie chce się mieszać w konflikty, w jakie popada Żydek. Ale prawdą jest, że Rod jest negatywnie nastawiony do Żydów, jeszcze od czasów wojny. Zastanawia się, jak ten kraj właściwie mógł przetrwać...

Japonia - Współpraca gospodarczo-handlowa między nimi jest żadna, jednak Rod zna Kiku jeszcze z czasów nazistowskich. Polubił go wtedy, uważa, że Japonia jest dobrze ułożonym, grzecznym chłopakiem. Nie nawiązuje jednak głębszych relacji, prawdopodobnie przez ustatkowane już relacje z Chinami.

Królestwo Awarów -[HC!] Rod wie, że jest to drugi kraj, z którym ma relację rodzicielską. Podejrzewa, że to jego matka. Niestety wie to tylko z małego wspomnienia, zbyt utartego już w pamięci. Awarowie odeszli równie nagle, co przyszli.

Kugelmugel - Dziecko, wychowanek, nieco dziwny - przyznajmy - ale to jednak dziecko. Ma swój pokój w domu Austrii (czytaj wygrodzony teren w parku Prater w Wiedniu), w którym daje upust swej wenie twórczej. Pomimo kontrowersji Rod stara się pełnić rolę rodzica najlepiej, jak się da.

Liechtenstein - Tereny Liechtensteinu przez długi czas znajdowały się w granicach kraju Austriackiego. Po pierwszej wojnie światowej Lili uciekła od wówczas wybitnie wściekłego Austriaka, który odmawiał jej jedzenia (za karę - że nie wzięła udziału w wojnie po stronie Niemiec, naprawdę Austria wstrzymała transport jedzenia na ten teren). Wciąż ma do dziewczyny żal o to, że uciekła, ale też jej współczuje tego, że Vash ją trzyma „pod kloszem”.

Malezja - Kiedyś( ok. 1878r.) dostało mu się teren północnego Borneo na chwilę. Obecnie, od 2005 roku Malezja jest najważniejszym partnerem handlowym Austrii z krajów Azji południowo-wschodniej, a ich wymiana jest na płaszczyźnie zasobów naturalnych oraz energii. Relację postaciową pozostawiam dla usera Malezji, jeśli takowy się pojawi.

Meksyk - Historycznie: W czasach Francuskiej interwencji w Meksyku (lata 1864-67) członek rodziny Habsburgów linii cesarzy Austrii został ogłoszony cesarzem Meksyku. Obecnie: Od 2005 roku Meksyk jest drugim najważniejszym partnerem handlowym Austrii w Ameryce Łacińskiej. Meksyk na przełomie lat 2012-2014 kupił większość akcji (jedynej) firmy telekomunikacyjnej kraju Alpejskiego. Wychodzi na to, że ich relacje są całkiem dobre, a Austria ufa Meksykowi.

Mołdawia - Ciekawym jest, że relacje tych dwóch pozornie odrębnych krajów są dobre. Austria dość mocno zainwestowała w rozwój kraju Mołdawskiego w roku 2003 i na tę chwilę ta pomoc jest już widoczna, a handel między tymi dwoma krajami jest silny. Austria nie uznało Naddniestrza jako osobnego kraju. Minister spraw zagranicznych Austrii określiła Mołdawię jako „dobrego przyjaciela”. Ja się można spodziewać, jako postaci te kraje też są dobrymi znajomymi.

Niemcy – Stereotyp mówi, iż „Austriacy bardzo często nie lubią Niemców całkowicie bez powodu. Często Niemcy nie są tego świadomi i bardzo lubią Austriaków”. O ile drugą część tego powiedzenia pozostawmy userowi Niemiec, o tyle pierwsza część jest w rzeczywistości bardzo prawdziwa. A między personifikacjami? Kuzyna Rod traktuje trochę z rezerwą, trochę „bo musi”. Austria jest uzależniony od Niemiec gospodarczo i po części politycznie, na dodatek wie, że jeśli Ludwig go zostawi, to republika czerwono-biało-czerwona będzie mieć DUŻY problem. Dlatego, niezależnie od decyzji Niemiec, Rod stara się (jego i siebie przy okazji) nie wnerwić... za bardzo. Uważa ponadto, że Ludwig się przepracowuje i powinien być nieco bardziej oswojony z naturą (ściśnięte wielkomiejskie powietrze naprawdę nie jest zdrowe!). W głębi duszy... Roderich czuje do Niemca zarówno wdzięczność jak i urazę. Jest mu wdzięczny za pomoc, za ochronę, za wszystko, co Niemcy dla niego robi... Jednak widzi w swoich oczach i mniemaniu, że Ludwig jest większy... silniejszy... Lepiej odnajduje się na świecie... Jest tym „lepszym”. Po prostu. I przez to Rod czuje irytację. Jeśli Ludwig zaczyna go denerwować, nazywa go Piefke. Nie cierpi marudzenia napuszonych Niemców przyjeżdżających do Tyrolu, czy Salzburga na wakacje.

Nowa Zelandia - Relacje rodzą się od roku 2011, kiedy współpraca została nawiązana. W tym momencie stosunki między tymi dwoma krajami są ciepłe. Austria przyczyniła się do rozwoju narciarstwa na NZ. Austriaccy eksporterzy są coraz bardziej zainteresowani tym zaoceanicznym światem. Postaciowo - Rod bardzo Zelka polubił.

Państwo Islamskie - Chyba nikogo Austria nie zdenerwował tak mocno, jak tę osobę. Wieloletnią opinię "nie wolno używać siły" premier Austrii złamał, popierając pomysł ataku na ten kraj. Dość duże zagrożenie pojawiło się na horyzoncie, kiedy rząd Austrii ogłosił, iż "na terenach Republiki Austriackiej panuje Austriacka wersja Islamu i przyjezdni muszą się do niej dostosować". Również do tego tworu Rod ma wiele obiekcji, wszak gdyby nie ISIS, to do Austrii nie przybyłoby tylu imigrantów.

Polska - Polska i Austria. Dwa kraje, które nienawidzą swoich polityków, mają zagmatwane normowania prawne, odrzucają możliwość budowania u siebie elektrowni atomowych (choć każdy na inny sposób). W Austrii mieszka około 60 tys Polaków. Dla Austrii Polska jest dziewiątym partnerem eksportowym. Postaciowo? Ze strony Austrii nawet pozytywnie. Austriacy są pozytywnie nastawieni do Polaków, pomimo ich dużej ilości w Republice Alpejskiej. Co ciekawe, mieszkańcu kraju germańskiego patrzą na Polskę przez pryzmat lat ’80 i myślą, że kraj Orła Białego jest nieco zacofany. Tak więc Roderich nawet lubi Feliksa, choć czuje wobec niego mały respekt. I nie może pozbyć się wspomnienia, kiedy eksterminował Polonię w obozach koncentracyjnych.  

Prusy - Z albinosem mamy problem. Co prawda da się z nim dogadać (jak widać było za I i II wojny światowej), ale jest to cholernie trudne (co z kolei widać  było w wielu przypadkach wcześniej). Gilbert jest prawdopodobnie całkowitym przeciwieństwem Roda i jeśli Austria wie, że musi z nim coś załatwić, to szykuje się do tej „rozmowy” nawet kilka godzin. Nie można powiedzieć, że go w stu procentach nie cierpi - wszak to na terenach Austrii znajduje się ostatnia frakcja Zakonu Szpitala NMP Domu Niemieckiego (a Wielki Mistrz mieszka w Wiedniu). Ujmijmy tak: Toleruje jegomościa. Mimo wszystkich złych wspomnień nie chce, by Prusak umarł.

Rosja - ... Respektuje go. To chyba najlepsze określenie stanu rzeczy - ponieważ wciąż odczuwa swoisty strach przed Rosją. Jednakże Rosja jest drugim krajem na liście państw, z którymi Austria wymienia się nowinkami technicznymi, chemicznymi, organizacyjnymi, itp. Politycy i naukowcy jeżdżą do siebie nawet kilka razy wroku. W Austrii żyje 5,5 tys Rosjan. Przed władzą Putina Wiedeń był ośrodkiem stacjonarnym dla Rosyjskiego wywiadu (choć to może nie jest zbyt chwalebne...). W każdym razie cieplejsze relacje między tymi dwoma krajami są silniejszym bodźcem, niż naturalnie wywoływany lęk przed Bragińskim. Co innego ambasadorzy Rosji w Austrii, którzy jawnie stwierdzili parę lat temu, że „przyjęcie Austrii do NATO będzie równoważne ze złamaniem prawa międzynarodowego”... / Wobec relacji obecnych ciężko tak naprawdę wyczuć stosunek Austrii do Rosji. Z jednej strony kraj Alpejski trzyma się strony Niemiec (ponieważ jeśli Niemcy odejdą, to nie będzie komu Austrii bronić), z drugiej strony cicha, nieśmiało sugestywna krytyka polityków Austriackich co do sankcji Rosyjskich może wskazywać, że jednak republika czerwono-biało-czerwona przechyla się na stronę dawnych komunistów.

Rumunia - Te dwa kraje są ze sobą silnie związane biznesowo i historycznie. Choć właściwie widać tu znów trochę zaprzeczania samemu sobie ze strony Austrii. Z jednej strony Austria pragnie utrzymać Rumunię jako partnera handlowego i boi się go utracić, z drugiej strony zaś Austriacy potrafią podejrzewać osoby z Rumunii o nic i (tak jak ostatnio było) zatrzymywać samochody stamtąd jadące, by wykonać rewizję bagażu. Postaciowo Rod lubi Rumuna, lubi z nim rozmawiać, ale jest wobec niego bardzo rygorystyczny.

Rzym - Austria jest z plemienia Hermundurów, które to handlowało z Rzymianami, spokojniejsze wobec nich było, niźli pozostałe plemiona germańskie. Chociaż Rod jest od Germanii, to nie jest do niego wrogo nastawiony, a i chętnie porozmawia.

San Marino - Wiadomo, że na San Marino za II WŚ chowali się uciekinierzy wojenni, co nazistów wszak nie cieszyło. Jednakże w tym momencie te kraje są w nieco cieplejszych relacjach, gdyż oboje (o słodka ironio) propagują negatywizm w sprawie rozwiązywania konfliktów militarnie.

Sealandia - Kompletny brak relacji gospodarczej (dziwne, nie?). Chłopak przyszedł raz do domu Austrii, bo chciał nawiązać kontakt z Kuglem. Rod mu pozwolił, a przy okazji odniósł wrażenie, że ten chłopak jest nieco... zbyt spontaniczny? Kolejnym wnioskiem było, że Anglia nie trzymał go w odpowiedniej dyscyplinie. Cóż. Nie jego problem. Zachowuje neutralność.

Serbia - Również bardzo neutralni. Serbowie stanowią w Austrii jedną z największych mniejszości narodowych (ponad 200 tysięcy). Rod jednak od czasów II wojny światowej unika tego osobnika, nie chce z nim mieć nic wspólnego.

Słowacja - Obecnie ich relacje są nawet dobre. W roku '96 Austria była największym inwestorem zagranicznym na Słowacji, teraz Austria jest czwartym krajem importu i eksportu dla tegoż kraju. Austriacy lubią z nimi handlować, czasem porozmawiać. Często prezydenci tych dwóch krajów organizują wspólnie konferencje.

Słowenia - Słoweńcy uznają Austriaków za swoich przyjaciół i bardzo im zależy na tym, by utrzymać Austrię w dobrych stosunkach ze względu na handel. Nawet MSZ Słowenii nazwał Austrię "przyjacielem Słowenii". To miłe, tak, ale Austria jednak zachowuje się tak, jakby Słowenia nie była dla niego najważniejsza. Owszem, akceptuje ten kraj, lubi go i jest dla niego ważna wymiana handlowa, ale... bez przesady.

Starożytna Grecja - Hellada, to kolejna osoba, z kultury której Rod czerpał dość mocno. Możliwe, że za dziecka spotkał się z tą osobą (konkretyzację pozostawię userowi Hellady). Siedziba parlamentu Austrii jest wzorowana na Akropolu.

Szwajcaria - Sąsiad i dawny przyjaciel z dzieciństwa. Chociaż ich drogi się rozeszły, Rod nie czuje żalu do tego państwa. Choć powinniśmy powiedzieć „już nie”. Rod był na niego wściekły i brak pomocy przy II wojnie światowej (żołnierskiej, podrzucanie broni się nie liczy), jednak głód pod okupacją aliancką jak i po wyzwoleniu przymuszał wysyłanie dzieci w tamte rejony. Szwajcaria w latach ’45-’70 była dla Austriaków państwem „które nie uległo zniszczeniu wojennemu”, państwem dobrobytu. Na tę chwilę Rod czasem zapyta, czasem się zmartwi o Vasha, ale widząc ciągłe chłodne podejście kuzyna - nigdy się nie narzuca.

Szwecja - Swego czasu walczyli ramię w ramię (bodaj wojna 7 letnia), później Rod wyczuwał niezadowolenie za każdym razem, gdy Szwed widział, jak Austria i Rosja pertraktują. Innym razem Szwedzi, tuż obok Francuzów, nieco mieszali Habsburgom w sprawy Rzeszy. Było minęło... Aktualnie te kraje prawie nie handlują ze sobą i ich relacje są czysto oficjalne. Tylko mecze w piłkę nożną Austrii ze Szwecją w kraju Alpejskim są śledzone z gorącą pasją.

Święte Cesarstwo Rzymskie - Najpierw Rod mu usługiwał, potem Świętek usługiwał Rodowi. Świętek to takie dziecko, z którym dawny Habsburg wymieniał się polityką i planami. Rod czuł się odpowiedzialny za niego i pewnie wciąż będzie się czuł, jeśli Świętka spotka – co może się jednak nie zdarzyć, skoro ciało Świętka przejął Niemcy. Przy okazji, Rod nie wie, że to ta sama osoba.

Transylwania - Były teren z Imperium, chociaż to Węgry i Rumunia się o toto głownie kłócili, Rod tylko patrzył. Zależało mu na posiadaniu tych ziem, ponieważ przynosiły sporo zysków. Większym uczuciem tego tworu jednak nie darzy, jest oczywiście wobec niej/niego uprzejmy i stara się być miły (z powodu niewielkiej sympatii do Rumunii), nie poczuwa się jednak do obowiązków społecznych.

Turcja - W samej 8 milionowej Austrii żyje ponad 100 tysięcy osób pochodzenia Tureckiego, co obywatelom „przeszkadza”, delikatnie mówiąc. Turcy się rozpanoszyli, produkują dzieci i mieszają krew z „czystymi” Austriakami. Nastroje w samym Wiedniu chociażby są antytureckie i sam Rod też podchodzi z niechęcią do tej personifikacji, trzyma dość spory dystans. Nawet jeśli całkiem dobrze wspomina wiek ponapoleoński, to powyższy argument oraz ozwanie Austrii krajem ksenofobii przez Tureckiego ministra w roku 2010 wyraźnie zniechęciło Alpejską republikę do tego kraju.

Węgry - Była pokojówka, potem małżonka. Obecnie ich relacje są czysto neutralne, a Rod patrzy na nią bez pryzmatu przeszłości. Węgrzy nie przepadają za Austriakami i starają się republikę Alpejską ignorować, co Roda tylko irytuje. Owszem, on dziewczynę toleruje, ale wymaga poszanowania z drugiej strony, nawet jeśli wie, że zachował się jak ostatni egoista, samemu wskazują granic Węgrom po wojnie. Handel między tymi krajami nie jest zbyt mocny. Prawa Węgrów w Austrii nie są przestrzegane, ale dodajmy - na terenie Austrii prawa wielu obcych nacji nie są przestrzegane. Są też dobre strony - Wzajemnie starają się o wizy dla sąsiada do innych krajów, podpisali umowę o wzajemnym utrzymywaniu spraw tajnych tajnymi, czy wzajemnie uznają swoje certyfikaty. Postaciowo... W porządku, lubią się. Dopóki nie schodzi na tematy polityczne, czy jedno nie musi u drugiego coś załatwić, to jest w porządku. Mogą posiedzieć, pogadać od tak... Ale nic poza tym.

(Podczas gry na forum relacje mogą ulec zmianie)

Ciekawostki o postaci i najważniejsze headcanony:
- Potrafi jeździć konno, przygotować smaczną kawę, świetnie grać na fortepianie, skrzypcach oraz gitarze, ponadto potrafi śpiewać. Zna wiele utworów muzycznych, ma rozszerzoną wiedzę dziedzinie psychoanalizy i psychiatrii.
- Jodłować też potrafi, ale nie przyznaje się do tego.
- Przez historię i liczne wojny potrafi władać szablą, nastawić złamaną kość i strzelać z rewolweru.
- Nie potrafi się bić, pływać, nie ma prawa jazdy, nie ma w ogóle orientacji w terenie. Nie zna umiaru w alkoholu. Nie podniesie cięższej rzeczy.
- Nie ma wady wzroku, nosi okulary zerówki.
- Poza muzyką, literaturą, teatrem i psychopatologią interesuje go także.. zjawisko śmierci. (Patrz podpunkt o kulcie śmierci w ciekawostkach o kraju)
- Nie posiada konta na Facebooku ani na Tweeterze. Posiada Skype.
- Jego ulubioną porą jest zima. Potrafi i lubi jeździć na nartach.
- Kanonicznie był szlachcicem. Przez kilka stuleci jego kraj był marchią. Wnioskuję zatem, że w owych czasach do Rodericha winno się zwracać „Panie Margrabio”.
- Ulubione zwierzęta, to koń i papużka. Oba posiada. Także jest w posiadaniu kota.
- Uczestniczy zarówno w festynach operowych, jak i w Krampuslauf, Wiesn Fest, czy Fasching. Uwielbia się bawić.
- Nie lubi ryb, ulubionej potrawy nie ma. Wino preferuje wytrawne czerwone, choć pije każdy rodzaj. Piwo – tylko radlery. Pije też cięższe alkohole, nie ma z tym problemu. Jest w stanie wypić więcej od Niemca, ale mniej od Słowian.
- Tak, jest leniwy. Nie, nie przyznaje się do tego. Wypełnia swoje obowiązki wiernie, a skoro praca jest skończona, to czego Wy jeszcze od niego wymagacie?
- Swoją dużą willę sprzedał po wojnie i zakupił mniejszą. Zamieszkuje na osiedlu Döblinger w Wiedniu, ale ma też swój domek w Styrii.
- W tejże willi ma osobny pokój zamieniony w małą domową bibliotekę.
- Ma lekkiego fioła na punkcie praw kobiet. Do tego stopnia, że w Austrii źle się patrzy na kobietę chodzącą w burce, nikt nie zabrania wierzyć w Allaha, ale kobieto, bądź równa mężczyźnie!
- Na punkcie praw człowieka też ma lekkiego fioła. W tym momencie już nie nazwie nikogo swoją służbą, kraje są >równe<, a lokaj i pokojówka, to wykonywane zawody.
- Za II wojny światowej był komendantem obozu Mauthausen-Gusen.
- Mimo wojen i holokaustu, nadal jest katolikiem. Nawet mimo wiary w zjawiska nadprzyrodzone.
- Po drugiej wojnie przez 20 lat poruszał się na wózku inwalidzkim. Poznał, czym jest skończona zależność – i znienawidził to całkowicie.
- Zainteresowanie psychologią splotło się z czasami świetności Narrenturm. Niestety, ale w owych czasach nie uważał tego miejsca za „złe”.
- Miesza dialekty. Czasami coś powie po wiedeńsku, czasami po salzbursgu, czasami po tyrolsku. Te dialekty się przenikają, ale bywają słówka charakterystyczne tylko dla jednego podtypu. (Oczywiście każdy land ma swój dialekt, ale ja osobiście słówka tylko z tych kojarzę)
- Bywa hipokrytą.
- Były kanclerz Austrii, Faymann, powiedział kiedyś: "kiedy sytuacja jest poważna, trzeba kłamać". To stało się jedną z dewiz Austriaka.
- Ciekawostką jest też to, że część z treści tutaj pokrywa się z charakterem. Wiele z headcanonów pochodzi z faktów o narodzie i kulturze.

”Ciekawostki o kraju – dla masochistów czytelniczych”:
 

Liebe ist das höchste gut!
Ohne Sie wärst du schon tot.


Ostatnio zmieniony przez Austria dnia Sro Lut 22, 2017 2:29 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Austria

avatar

Imię i nazwisko : Roderich Edelstein
Liczba postów : 49
Join date : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Wiener? Tiroler? Österreicher!    Sro Lut 22, 2017 2:09 am


O Austrii za II wojny światowej:
„To, że wśród załóg obozów koncentracyjnych było tak wielu Austriaków, można tłumaczyć faktem, że kierownictwo SS po zebranych doświadczeniach w różnych obozach doszło do wniosku, iż najlepiej te funkcje będą sprawować właśnie Austriacy ze względu na ich doświadczenia z narodami Europy Południowo – Wschodniej, wyniesione jeszcze z wielonarodowej monarchii. Bardzo wielu nazistów w obozach koncentracyjnych wywodziło się z tzw. Legionu Austriackiego. Legion Austriacki utworzyli austriaccy naziści, którzy zbiegli z Austrii do III Rzeszy. Po Anschlussie Hitler zgodził się, by Legion Austriacki wrócił do kraju, który nazywał się już Ostmark. Zrobił to dopiero w kwietniu 1938, kiedy wszystkie najważniejsze stanowiska w NSDAP były już przez Niemców rozchwytane. To oni, fanatyczni faszyści, rozczarowani odrzuceniem, zasilili komendantury obozów koncentracyjnych. Byli to ludzie pragnący władzy, najczęściej z kiepskim wykształceniem, fanatyczni i zagorzali zwolennicy Hitlera. W ich przypadku można powiedzieć, że wysłanie ich na Wschód to było spuszczenie psów ze smyczy. To wyjaśnia, dlaczego tak wielu Austriaków znalazło się wśród załóg obozów koncentracyjnych.
Prześladowania Żydów w Austrii przebiegały w tak dziki, straszny sposób dlatego, że to co w Niemczech następowało powoli, wszelkie zakazy dotyczące Żydów wprowadzane były krok po kroku – w Austrii odbyło się w marcu i kwietniu 1938 roku. Był to wyraz trwającej i ukrywanej przez lata niechęci i nienawiści w stosunku do Żydów, którzy, w mniemaniu nazistów, wzbogacili się ich kosztem. Teraz więc przyszedł moment, żeby odebrać im majątki. Ze względu na fakt, że Żydzi mieli dostęp tylko do określonych profesji, np. nie było Żydów wśród urzędników, grupa ta dominowała wśród kupców, adwokatów czy lekarzy. W latach 30. osoby żydowskiego pochodzenia stanowiły 70% studentów na Uniwersytecie Wiedeńskim. Prości ludzie nie znali przyczyn takiego stanu rzeczy, widzieli tylko skutki. Stąd pojawiły się bajki w rodzaju, że Żydzi opanowali Austrię. Doszło do takiego paradoksu, że Żydzi uciekali z Wiednia do Berlina, do stolicy nazistów.”
(autor: Martin Haidinger, Wiedeński dziennikarz i publicysta. Pełen artykuł jest tutaj:
[You must be registered and logged in to see this link.] )

O poczuciu narodowości o odrębności w Austrii na przestrzeni wieków:
Jest to bardzo ciężka kwestia, a tym bardziej trudna do interpretacji w koncepcji Hetalii. Zacznijmy od początku, kiedy jeszcze nie było krajów wielkich, a tereny Niemiec wypełniało kilkadziesiąt walczących ze sobą księstw, w tym również silna Bawaria. Twór „państwa na wchodzie” (Austrii) zrodził się właśnie z niej (choć uznaję Bawara za brata) i można to było uznać za zalążek poczucia odrębności, gdyż ówcześni mieszkańcy tego kraju czuli się związani z tamtejszymi władcami swego kraju – ale nie można tu mówić o poczuciu narodowym, gdyż formalnie wtedy ludzie takiego nie mieli (w żadnym miejscu w Europie). Przyszli jednak Habsburgowie i zaczęli budować imperium, co paradoksalnie uderzyło w poczucie odrębności. Nagle Austriakami nie byli tylko osoby mówiące po niemiecku (oczywiście z odpowiednim dialektem), nagle Austriakami byli też Węgrzy, Czesi, Słowacy i tak dalej. Wszystkich żyjących w granicach państwa Habsburgów łączyła jedna rzecz – oni nienawidzili Prusaków, żadna „nacja” ówczesna pod berłem Habsburskim nie była przychylna Prusakom. W raju Habsburgów lepiej nie przyznawać się do bycia Prusakiem. To było proste dla wszystkich narodów wcielonych do państwa Habsburgów z wyjątkiem narodu rdzennego. Wszak oni także mówili po niemiecku. Rdzenni, niemieckojęzyczni mieszkańcy Wiednia nie do końca wiedzieli kim są. Nie są Prusakami, czy Niemcami – o tym wiedzieli – ale nie są też Austriakami, gdyż nimi są Węgrzy, Czesi, czy Słowacy. Cesarze, szczególnie Franciszek Józef, nie pomagali im ani trochę. Cesarz Franciszek gorąco popierał ideę państwa wielonarodowego, zachęcając każdą nację w swoich granicach do pielęgnowania swojej kultury i obyczajów – tylko nie tę nację niemieckojęzyczną. Szczyt absurdu został osiągnięty, gdy niemieckojęzyczni mieszkańcy państwa Habsburgów (czyli, jakby nie patrzeć – Austriacy) mieli w tym kraju do powiedzenia najmniej i nie potrafili jasno powiedzieć, kim są. Może dlatego ze spokojem przyjmowali informację o rozpadzie imperium i sami chcieli włączenia do Niemiec po pierwszej wonie światowej – na co takie kraje, jak Anglia, czy Francja, nie wyraziły zgody. Tu padł właściwie drugi absurd, gdyż państwo Austrii w roku 1918 zostało stworzone wbrew woli obywateli. Dwadzieścia lat niepodległości dało zalążek właściwego poczucia odrębności. Gdyby patrzeć na narodziny personifikacji jako na wydarzenie poczucia odrębności, Austria narodziłby się właśnie tutaj. Mimo to obywatele, którzy chcieli zjednoczenia jeszcze nie wymarli i może dlatego Hitler tak łatwo zajął ten kraj. Początkowa radość została szybko ugaszona, gdyż Wiedeńczycy poznali, że naród, z jakim się utożsamiali przez wiele lat, jest drastycznie inny od nich. Niemcy nie byli tacy, jak Austriacy. To poczucie inności było zaklęciem, dla którego Austriacy zaczęli wreszcie nazywać siebie Austriakami. Tak paradoksalnie, właśnie za II wojny światowej ten naród poczuł się „jedynym w swoim rodzaju”, a wobec Niemców zrodził się strach, że to oni (najbliżsi im kulturą) mogą Austrii odebrać Austriackość.
Na podstawie: [You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Transylwania

avatar

Imię i nazwisko : Luka Tepes
Skąd : Spoza lasu
Liczba postów : 51
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: Wiener? Tiroler? Österreicher!    Sro Lut 22, 2017 2:23 am

Z mojej strony akcept. Tylko mnie wpisz xd

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Teksas

avatar

Imię i nazwisko : Leonard Samuel Reyes
Liczba postów : 123
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Wiener? Tiroler? Österreicher!    Czw Lut 23, 2017 11:27 pm

Parę literówek znalazłem, nie znalazłem za to relacji z Danią, ale to drobiazgi.

Akceptuję.

_________________
Chivalry's not dead
Powrót do góry Go down
 
Wiener? Tiroler? Österreicher!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: