IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 (Dżordż) Waszyngton.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Waszyngton

avatar

Imię i nazwisko : James George Murray
Liczba postów : 8
Join date : 15/05/2017

PisanieTemat: (Dżordż) Waszyngton.   Pon Maj 15, 2017 11:37 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]

HELLO.
James George Murray

IT'S ME.

11.11.1889
Dzień utworzenia Stanu Waszyngton

I'M SO SUPER-DUPER COOL.

Waszyngton(lol) to smukły, wysoki mężczyzna. Ogólna średnia wzrostu w Stanie wynosi ponad 5’10”, więc sam James ma równiutkie 180. Ni mniej, ni więcej. Swoją nietęgą budowę ciała  wcale nie zawdzięcza matce naturze, a sobie samemu. Otoż Pan James. G Murray jest osobą bardzo leniwą i uprawianie jakiegokolwiek sportu, poza kolarstwem gorskim, które w Stanie jest wręcz rangą ważniejsze od wyznania i pogladów politycznych, jest dla niego zbędne.
Szczękę ma widocznie zarysowaną tak samo jak kosci policzkowe, co wiąże się strikte z jego, dość chłodną urodą. Jeżeli określić by go porą roku na pewno byłaby to zima. Dlaczego? Otoż do, dość ostro zarysowanych kości dochodzą ciemnobrązowe, wręcz czarne włosy i ciemnoniebieskie oczy. Cera Jamesa również nie odznacza się szczególną opalenizną, chłopak jest blady… jak sciana, dosłownie. Jego karnacji bliżej już do białego niż do kremowego. Próbował coś z tym zrobić parę razy, ale skonczyło się na wywieszeniu, no właśnie, o ironio, białej flagi. W końcu Stan, jaki reprezentuje to miejsce, w którym pada bardzo dużo deszczu, a slońce jest niespotykanym gościem, jakos to się musi odznaczać na samym Jamesie.
Nos już nie jest taki smukły ja właściciel, ale Jamesowi wcale to nie przeszkadza, bo ta część ciała nie wyglada aż tak źle! A to w sumie dlatego, że poza swoja wielkością kinol jest również zadarty, co Waszyngtonowi jak najbardziej odpowiada. Często nosi okulary, wcale nie dlatego zeby jeszcze bardziej narzekac na nos, w ogóle. Bo wady wzroku nie ma, to taki „imidź”.
No właśnie, tutaj zaczyna się kolejna kwestia. Otóż James to człowiek, który uwielbia zmiany. Widac to najbardziej po jego włosach i ubiorze. O tyle, o ile długości gornego owłosienia nie może zmieniać aż tak często… to kolorem bawi się wręcz regularnie. Jego głowa była już w każdym, możliwym kolorze. Bywał blondynem, brunetem czy rudym. Kiedy zwyczajne kolory włosów się skonczyły przeszedł w te mniej konwencjonalne. Od lekkiego niebieskiego czy różowego zabarwienia grzywki po całe włosy w kolorach tęczy. Cóż, uważa ze wtedy życie jest ciekawsze i takimi zabiegami poprawia sobie nastrój.
 Jeżeli chodzi o ubrania to ubiera się dośc charakterystycznie. Oczywiście wszedzie nosi ze sobą nieśmiertelne szmacianki z przerożnymi nadrukami ze znanych i mniej znanych filmów. Na głowie często ma czapke, tak te taką, która kojarzy się z meskim organem rozrodczym. Jego spodnie zazwyczaj są podwinięte, a’la moda dla powodzian, a na nogach ma jazzówki czy innego rodzaju oksfordki. Do tego koszula,  za duży sweter… i jakieś sensowne spodnie. Rzecz jasna to tylko przykładowy strój, ubiera tez wszlekiego rodzaju żakiety, kamizelki czy koco-szaliki. Jedynie do kolarstwa ubiera się bardziej „mejstrimowo”, bo wtedy musi być bardziej wygodnie. O! Oraz jak spaceruje po lasach. Wtedy również przywdziewa adidaski i wygodną, przeciwdeszczową kurtkę z NorthFace.
Nie zobaczysz go z parasolką, nigdy. Za to w okularach przeciwsłonecznych… już tak. Cóż, każdy ma swoje dziwactwa.
FIRST THOUGHT, BEST ONE.


Na pierwszy rzut oka sympatyczny, roztrzepany i trochę szurnięty, ale nie oceniajmy książki po okładce. James jest komedią oprawioną w pomyloną folię z Antygony. Zdarza mu się w życiu trochę pechowych rzeczy, często wywróci się na tej sznurówce, którą zawiąże, albo ktoś go przez przypadek kopnie w basenie. Kiedyś bardzo się tym przejmował, ale z biegiem lat zaczął wykorzystywać jako dobry powód do żartów i wmawianie innym, ze jest wyjątkowym wybrańcem. Wybrańcem… czego? Tego nikt nie wie, ale może właśnie w tym rzecz. James G. Murray, The chosen one. Brzmi lepiej niż Anakin Skywalker, mowie wam. Anakin jest mejstrimowy.
Trochę hałasu, trochę dobrej muzyki, trochę rzępolenia. Oto charakter Waszyngtonu; Electro swing. Udaje, ze traktuje wymijająco wszystkie problemy i poważne sprawy, ale tak naprawdę jest osobą zorganizowaną i myślącą do przodu… w swoim mniemaniu, inne go nie interesują. Uwielbia nową technologię, ale też naturę, więc jest jak najbardziej za ekologicznymi rozwiązaniami w domach czy innych istotnych miejscach. Nie lubi jak ktoś ignoruje jego poglądy, a sam nie puszcza mimo uszu tych cudzych. Lubi konkretne, i te mniej rozmowy. W ogóle lubi gadać, sztuka i tego typu rzeczy to ulubione tematy, le każdy innym też nie pogardzi… chyba, że tematem będzie cos, co kompletnie go nie interesuje. Wtedy się wyłączy.
Po bliższym poznaniu jest miły aczkolwiek wrednawy, dlaczego? Cóż, lubi dogryzać tym, których lubi (tym których nie lubi też, spoko). Troszczy się o zwierzątka i inne bliskie mu istoty. Sam ma psa, Corgie, którego przebiera w najrożniejsze stroje. Uwaza to za zabawne, a sam pies ma na tyle wyjebane, że póki dostaje jeść i wychodzi na spacery to jego właściciel może mu zrobić wszystko. Poza tym… ten pies jest w stanie znaleźć Jamesa jak ten zgubi się w lesie. Corgie pies pomocniczy górski, czy coś.
Lubi podróżować, lubi inne kultury, ale nie podchodzi do nich z przesadnym patosem i przejęciem. Traktuje to jak hobby, jak film, który jest dokumentalny, a zarazem bawi. Uwielbia chodzić do teatrów, a wszystkie rzeczy, jakie są vintage muszą wylądować w jednym z jego dwóch domów. (albo trzech? Albo mieszkań? Kto by się tym przejmował.)
Mimo ogólnego rozgardiaszu znajduje moment aby pomyślec i oderwac się od wszechobecnej technologii, lubi pisać, malować( chociaż to mu srednio wychodzi, ale się stara!) gra na gitarze basowej i saksofonie.
Nie mówi w żadnym innym języku niż angielski, chociaz rozróżnia randomowe, koreańskie i japonskie słówka. Chciałby się nauczyć jakiegoś języka porządnie, więc wciąz zapisuje się na kursy, ale każdy z nich konczy się po dwoch tygodniach, bo James chce gdzies wyjechac i już nie ma czasu powtórzyć słówek.
Żyć nie umierać… i trochę spacerować!
FEEL GOOD INC.

Anglia
Biedni Anglicy. Nie dotarli D:
Nevada
Lubią się, lubią też kawe i dobrą zabawę. Może James nie jest w tym aż tak dobry jak Nevada, w koncu to u tego drugiego jest Las Vegas, ale dobrym towarzystwem nie pogardzi. Dobrze jest mnieć z kim porozmawiac o tym czy tęczowe napoje w Starbucksie są lepsze niż kawa z syropem miętowym.
Teksas
Cóż, niespecjalnie przepada za tym, jaki Leo jest, ale tez nie przepada z byciem niemiłym 24/7. W takim wypadku ignoruje niektóre zachowania Teksasu, ale nie zapomina o nich. Momentami może się zrobić nieprzyjemnie, ale raczej nie stają sobie na drodze, przynajmniej z punktu widzenia Jamesa.A! Lubi nazywać go uroczym.
Massachusetts
Rywalizują ze sobą, bo technologia taka istotna, takie zagłębie technologiczne, taka technologia, wow, wow. Sam Mass jest dla Jamesa sztywny aczkolwiek ma coś w głowie, że jest też przez Waszyngton w jakiś sposób doceniany. Nie zmienia to faktu, ze może mu dokuczac…. Albo nie.
Nowy Jork
Zagadaliby się na śmierć jakby mogli, nie do konca w pozytywny sposób, ale liczą się chęci. Ogólnie nie jest tragicznie, ale to James musi być naczelnym wyznacznikiem hipsterstwa, a Jasper może się schować za mejstrimowy kamień.

Utah
Jest zabawnie, a będzie przekomicznie. James patrzy na sprawy wyznanione przez zakrzywiony pryzmat, który jeszcze jest jakimś cudem zniekształcony. Coż, jest osobą całkiem niewierzącą, ale każde poglady, póki nie krzywdzą drugiego człowieka szanuje. Tak czy siak, niektorzy maja naprawde zabawne pojęcie o swiecie, zwłaszcza taki Utah, któremu się wydaje, że będzie mesjaszem. Zaraz, a to już kogoś takiego nie było w Europie?

Sam w sobie jedyny USA.
James Alfreda ogólnie... lubi. Chociaż, chyba mają zbyt wysokie mniemanie o sobie, aby przebywać w jednym pomieszczeniu specjalnie długo. Kazdemu sie wydaje, że ma racje, a James konczy po takiej rozmowie gorzej, bo to on przeżywa i chce być najlepszy, a coż, nie jest. Potem przychodzi etap olewania i chodzenia na kawe. Zdarza się, nie?
SASSY ONE, BEST ONE.

*brum brum.*
*Wszyscy w Waszyngtonie jeżdżą Subaru to i sam Waszyngton.*
*Stąd jest Starbucks i ta wstrę-… znaczy pyszna kawa z niego.*
*Szaleje za kawą, może ją pić litrami, ale herbatą, czasami tez nie pogardzi. Zwłaszcza jakąś niekonwencjonalną.*
*Mimo deszczowej pogody często chodzi w okularach przeciwsłonecznych.*
*Nie lubi papierosów, ale zioło to już inna sprawa.*
*Uwielbia kolarstwo górskie oraz spacery po plaży i lasach, których ma u siebie od groma.*
*Ekologia jest istotna.*
*Parasolki to coś, co nie istnieje. Po co to komu.*
*Bardzo lubi piwo.*
*Oregon jest fuj.*
*Jest tak hispterski, że nazwą stanu jest nazwisko, ale też nazwa stanu to nazwa stolicy kraju, która wcale nie jest w tym stanie. Deal with it.*
Powrót do góry Go down
Utah

avatar

Imię i nazwisko : Garth Wyatt Hales
Skąd : It's complicated.
Liczba postów : 149
Join date : 25/01/2016

PisanieTemat: Re: (Dżordż) Waszyngton.   Wto Maj 16, 2017 3:54 pm

Ode mnie akcept. Czekam na te płomienne dyskusje na fabule o tym, kto jest bardziej hipsterem.

_________________
Shiz! What the fudge!? Get the heck out of my flippin lawn you mother father! Gosh dang it...!
Powrót do góry Go down
Transylwania

avatar

Imię i nazwisko : Luka Tepes
Skąd : Spoza lasu
Liczba postów : 57
Join date : 14/01/2016

PisanieTemat: Re: (Dżordż) Waszyngton.   Wto Maj 16, 2017 10:42 pm

Z mojej strony też akcept

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Online
 
(Dżordż) Waszyngton.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Cieplarnia numer jeden

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: