IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Austin, stan Teksas

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Austria

avatar

Imię i nazwisko : Roderich Edelstein
Liczba postów : 73
Join date : 22/02/2017

PisanieTemat: Austin, stan Teksas   Wto Sie 01, 2017 12:57 am

Mijał czas...
Rod miał to szczęście, że jemu kości zrastały się szybko, rany goiły się zaskakująco dokładnie. Ale wspomnienia pozostawały. Chociażby nie chciał pamiętać...
Podobno Maria i Daniel żyją. Roda to cieszyło, nawet ta pogłoska, dzięki temu sumienie nie gryzło go w zupełności. Jakoś przetrwali. Cios, jaki później otrzymał od Romano zapamiętał jednak dokładnie i uznał za gwóźdź do swojej trumny. Wszystko zaczęło się jeszcze w czerwcu, tak zakończyło się w sierpniu. Nie było powodu, by wracać. Towarzystwo nacji sprawiało mu tylko cierpienie, przynosiło pecha.
Jego życie było już gdzie indziej.
Mijał czas, sierpień odpłynął w nieznane, ustępując wrześniowej pogodzie. Choć większość tego czasu nie mógł oglądać z perspektywy swojego pięknego kraju. Sezon teatralno-operowy ruszył z kopyta u nich aż za mocno. Całą grupę muzyczno-aktorską "wyrzucono" na tournee po kilku Stanach. Z tego, co Rod się dowiadywał, ich teatrowi zapłacono naprawdę słono za te występy i też po dodatkowej premii to było widać. Rod po prostu nie lubił Stanów, dlatego jednak się nie cieszył, grzecznie jednak nie protestował, jadąc całą grupą. Przetoczyli się z koncertami, wybranymi fragmentami musicali oraz kilkoma utworami muzyki klasycznej, przez Nowy Jork, Pensylwanię, Oklahomę, Florydę i teraz wylądowali tutaj. W Teksasie. Być może jednym z ostatnich miejsc, gdzie Rod tak naprawdę chciałby się znaleźć.
Mimo, iż odizolował się w sposób maksymalnie możliwy od nacji, czasem sam Teksas wspominał. Miało nim bardzo ambiwalentne zdanie, z jednej strony Amerykanin, bezpośredni i momentami po prostu wulgarny, do znużenia "południowoamerykański". Z drugiej strony, dość spokojny, potrafiący uszanować zdanie drugiej strony. Rod go jednak nigdy (w swoim mniemaniu) nie dopuścił do siebie, wolał widzieć w nim znajomego, ale mieć swobodę i niezależność. Świadomość, że ktoś wie o nim stosunkowo niewiele dawała mu pewne poczucie bezpieczeństwa w tej relacji. Mimo wszystko jednak, to już była przeszłość i Rod powinien wymazać z pamięci Leonarda, tak jak i Lenny powinien wymazać z pamięci jego.
Przez to też Rod częściej zerkał na Leonarda Verdenlicha, Austriaka, kolegę z pracy, który miał pecha mieć po prostu tak samo na imię. Tyle, że nikt nie używał tu formy Lenny. Dla Austriaków, jak i dla Niemców jedyną poprawną formą tego imienia było Leo i tako Rod nazywał swojego blondwłosego Lwa, jak zwykli go przezywać. Lew też wybrał się z nim, po zakwaterowaniu, do Opery w Austin, tak jak i Marcus, Marc, Heinrich, Alex i parę innych członków wesołej kompanii muzycznej. Potrzebowali po prostu zobaczyć scenę, gdzie przyjdzie im wystąpić już następnego dnia, wprosili się do środka, choć oczywiście, za zgodą ochrony i obsługi. Potrzebowali znać rozkład i przejścia do kulis, również to, jak opera stoi z platformami,kilka im się przyda.
Wychodząc z Opery Rod rzucił okiem na plakat informujący o przyjeździe całej ich bandy. Widział, oczywiście, swoje nazwisko na liście aktorów. Mózg miał to do siebie, że zwracał uwagę przede wszystkim na "własne". Ciekawe, ile czasu ta informacja tutaj wisi i gdzie jeszcze została podana..
Będzie musiał przemyśleć to, jak jutro wprawić się w nastrój dobry do występowania. Nie chodziło o alkohol, a o dobry humor, zdatny do wyrzucenia z siebie emocji potrzebnych na scenie.
Na razie się oddzielił, pomachał tylko kolegom. Wiedział, gdzie jest ich hotel, jaki tam adres, miał też numer telefonu do kilku najbliższych. Nie będzie problemów...
Austin, to ładne, spore miasto. Jest najpewniej mniejsze od Wiednia, ale niedostrzegalnie. Chciał je poczuć, zrozumieć. Posłuchać tętna mieszkańców, wyczuć zmienność ulic, znaleźć spokojniejsze miejsca. Każde miasto było inne przez swoich mieszkańców i swoje typowe miejsca. Dlatego też Rod chciał poznać dokładnie to. Nigdy wcześniej tu nie był.
Powrót do góry Go down
Teksas

avatar

Imię i nazwisko : Leonard Samuel Reyes
Liczba postów : 135
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Austin, stan Teksas   Wto Sie 01, 2017 6:46 pm

Lenny może i nie mieszkał w tej okolicy ale często w niej bywał, czy to dla przyjemności  czy w interesach. Pewnego dnia rzucił mu się w oczy jeden z wiszących na murze plakatów informujący o jakimś.... musicalu najprawdopodobniej. Normalnie nie zwracał uwagi na takie rzeczy, ale tym razem dopatrzył się na nim pewnego znajomo brzmiącego nazwiska. Roderich Edelstein. Przysiągłby, że gdzieś je już słyszał. Czy czasem Austria nie posługiwał się tym mianem? Chociaż w jego kraju musiało być z milion osób nazywających się tak samo. Jakie byłyby szanse, żeby to właśnie jego przywiało do Austin?
Teksańczyk przelotnie rozważał, cóż mogło dziać się z Roderichem od czasu ich ostatniego spotkania, nim ruszył w dalszą drogę.

Minęło kilka dni i Leonard znów był w mieście. Wychodził właśnie od okulisty po zwykłej kontrolnej wizycie. To był długi dzień i brunet był wściekle zmęczony. Na całe szczęście była to ostatnia rzecz na jego liście rzeczy do zrobienia tego dnia i mógł w końcu wybrać się w podróż powrotną do domu. Musiał jedynie wrócić do swojego samochodu, po drodze może złapać też jakąś kawę.
Stłumił ziewnięcie i skręcił za róg budynku, o mało nie potrącając przy tym jakiegoś przechodnia.
- I'm sorry... - zaczął przepraszać odruchowo.
Jednak po bliższym przyjrzeniu się jegomościowi doszedł do wniosku, że przecież go zna.
- Roderich...?

_________________
Chivalry's not dead
Powrót do góry Go down
Austria

avatar

Imię i nazwisko : Roderich Edelstein
Liczba postów : 73
Join date : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Austin, stan Teksas   Wto Sie 01, 2017 9:10 pm

Edesteinów na świecie, szczególnie Austriackiego pochodzenia, wcale tak wiele na świecie nie było. Ale jednak szansa, że to Rod akurat dotarł do Teksasu i tak były bardzo małe. Można więc mówić o jakiejś formie szczęścia.
Rod za to widział Lennego i to on się odsunął jako pierwszy, by uniknąć zderzenia. Może też nie powinien całkiem pomyśleć o personifikacji Teksasu, może wtedy by się nie spotkali?
Teraz było już za późno, Lenny go poznał. Rod mógł tylko przyjąć pogodny, choć wymuszony wyraz twarzy i ukłonić się ładnie.
- Dzień dobry, Panie Reyes. Ma Pan przepiękną stolicę. - głos miał lekki, mięciutki, jak zawsze, kiedy przyjmował w pełni oficjalną postawę. Teksas kojarzył mu się z tamtymi wydarzeniami, dlatego Austria nie umiał o nim pomyśleć, jak o przyjacielu.
Powrót do góry Go down
Teksas

avatar

Imię i nazwisko : Leonard Samuel Reyes
Liczba postów : 135
Join date : 06/01/2016

PisanieTemat: Re: Austin, stan Teksas   Pią Sie 04, 2017 6:10 pm

Zajęło mu chwilę zebranie się z odpowiedzią.
- A tak, cóż, dziękuję - rzekł i podkreślił to dodatkowo skinieniem głowy. - I witam w moich stronach.
Lenny nie był takim idiotą, za jakiego niektórzy go brali i zdążył się zorientować, że Austriak nie darzy go specjalnie ciepłymi uczuciami. Ale też nie widział u niego otwartej wrogości, a że sam zdążył go polubić, postanowił spróbować swoich sił w poprawieniu ich relacji.
- Dobrze cię znowu widzieć. Mam nadzieję, że miło spędzasz czas.
To był jakiś tam początek rozmowy, w którą Teksańczyk miał zamiar wciągnąć drugą nację.

_________________
Chivalry's not dead
Powrót do góry Go down
Austria

avatar

Imię i nazwisko : Roderich Edelstein
Liczba postów : 73
Join date : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Austin, stan Teksas   Nie Sie 06, 2017 11:23 pm

Rodericha, po prawdzie, dziwiła w sercu sympatia Leonarda. Nigdy nie dał mu w swoim mniemaniu powodu, aby go lubić. Teksas był za to świadkiem czegoś okropnego i Rod spodziewałby się prędzej, że mężczyzna będzie go unikał, uciekał. A ten jednak chciał rozmawiać... proszę bardzo. Pogodny wyraz nie zszedł Austriakowi z twarzy, postarał się nie wyglądać odstraszająco, czy zniechęcająco. Nastawić się jakoś pozytywniej do tego niecodziennego spotkania. Może też dlatego, że nie spodziewał się, żeby ono później, w najbliższej przyszłości jeszcze nastąpiło.
- Spaceruję tutaj aż od Opery, jeno jestem świadom, iż całego miasta nie można tak zwiedzić. Może chciałby Pan pokazać mi co kilka ciekawszych punktów, opowiedzieć o swojej stolicy? - to zaś była jego metoda na podjęcie rozmowy, oby szybko się nie skończyła. Poza tym, wolał, aby to Teksas mówił. Jakoś czuł się swobodniej, słuchając.
- Cóż... to prawda, mogę chyba powiedzieć, że miło. Poświęciłem się temu, co wychodzi mi najlepiej, czyli muzyce. Sam gorący sierpień spędziłem na Großglocknerze, jest chłodny na szczęście cały rok. A... Pan? Przepraszam, nawet nie wiem, jaki zawód Pan pełni w życiu.
Zachęcił go też gestem do spaceru, choć nie wiedział, czy Lenny chciałby iść akurat tędy. Miał po cichu nadzieję, że to ten mężczyzna przejmie ster, poprowadzi go swoimi ścieżkami, być może przez komunikację miejską. Nie wiedział, czy na pewno może mu ufać, ale postanowił jednak poddać się jego woli.
Powrót do góry Go down
 
Austin, stan Teksas
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Appalachy, stan Nowy York.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Świat :: Ameryka Północna :: Stany Zjednoczone Ameryki-
Skocz do: