IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 jvb dxj

Go down 
AutorWiadomość
Irlandia

avatar

Imię i nazwisko : Aoife O'Sullivan
Skąd : że znowu!
Liczba postów : 76
Join date : 02/05/2016

PisanieTemat: jvb dxj   Sob Lis 03, 2018 5:14 pm

P R Z E D S T A W M Y   S I Ę

 

 

 

O F I C J A L N I E

 

 

 

Poblacht na hÉireann Republic of Ireland Republika Irlandii

 

 

 

M N I E J  O F I C J A L N I E

 

 

 

Aoife Erin Ó Súileabháin

 



 

Oho… już widzę pewien zgrzyt, gdy usiłujecie to przeczytać. Służę pomocą~

 

 

 

Aoife to po prostu odpowiednik naszej Ewy. Z tym, że wymawia się to bardziej jak „Ifa”. Mniej więcej. Dla własnego bezpieczeństwa może lepiej nazywajcie ją Toffie. Nikt bowiem nie lubi, jak z jego imienia robi się leksykalne pośmiewisko… Erin dlatego, że po prostu tak wcześniej nazywał się ten jakże piękny kraj, który sobą reprezentuje. Tak, zgadliście! To odpowiednik dzisiejszej Eire. W epoce romantyzmu chętniej nosiła to właśnie imię. Z uwagi na to, że mało kto jest w stanie powtórzyć  oryginalną wersję jej nazwiska przedstawia się tą zangielszczaną, która brzmi O’Sullivan.

 

 

 



 



 

U R O D Z I N K I

 



 



 



 

17 marca[/corlor] ma 21 lat i jest na drugim roku studiów dziennych. A studiuje muzykologię i aktorstwo


 

Majętność rodziny: 7
Ile przysyłają: 440

Praca: Tak, cztery razy w tygodniu daje korepetycje z języka angielskiego lub francuskiego jakimś dzieciom w Hongkongu przez kamerkę. Bierze 10 euro za lekcje, co daje nam 160 euro na miesiąc.

Historia:

Wychowała się w małym miasteczku pod Dublinem razem z siostrą i czwórką braci. Ze względu na swój szczególny talent, uczęszczała do najlepszej szkoły muzycznej w Dublinie. Mieszkała w żeńskiej bursie prowadzonej przez siostry zakonne. Nienawidziła jej, ale tam przynajmniej odkryła, że jest panseksualna. Niemniej jednak życie w podobnych warunkach ukształtowało z niej silną i samowystarczalną kobietę.

Aoife ma marzenie: pracować kiedyś na Broadwayu. Nie ważne czy jako kompozytor czy wykonawca. To po prostu stać się musi. Ta myśl jej przyświeca i dodaje jej sił.

 

 



 



 

R U D E W R E D N E


Wady: Leniwa, niepunktualna, ma pamięć złotej rybki, zdecydowanie za dużo pije

Zalety: Squad Mom ™ zatroszczy się, zadba, dokarmi, najcieplejsza osóbka do pogadania o swoich problemach, jest bardzo cierpliwa i (zbyt) wyrozumiała



 



 

 

Jak chyba nietrudno się domyśleć, cechą szczególną pozwalającą rozpoznać Irlandkę z drugiego końca pomieszczenia są jej włosy. Aoife bowiem posiada istną burzę ogniście rudych loków sięgającą jej do łopatek. Zazwyczaj (w akcie rezygnacji, bo jak tu zapanować nad nimi gdy kompletnie się nie słuchają i jeszcze puszą, gdy jest wilgotno?) ma je rozpuszczone. Kolejną rzeczą w jej wyglądzie, dzięki której zasadniczo wyróżnia się wśród innych, jest jej blada karnacja. Choć na mieszkankę Wysp Brytyjskich, gdzie mgli kiedy nie pada, to raczej nic dziwnego. Problemy zaczynają się, gdy chce pojechać na wakacje i tam się trochę opalić. Ale równowaga w przyrodzie musi panować. Taki brak melaniny musiał odnaleźć swoją rekompensatę w piegach. W całym mnóstwie piegów pokrywających każdy centymetr kwadratowy jej skóry. Największe skupiska tychże można zaobserwować przede wszystkim na twarzy, rękach ramionach i nogach, czyli w sumie wszędzie.Wprawne kobiece oko z całą pewnością zauważy, że Irlandka stara się zwalczać nadmiar piegów nadmiarem pudru na twarzy. Skoro jesteśmy już przy jej twarzy, to oprócz piegów i pudru oczywiście znalazło się tam miejsce na parę dużych, zielonych oczu o całkiem przyjemnym, migdałowym kształcie, smukłego, choć lekko zadartego nosa i wiecznie uśmiechniętych, wąskich ust. Nie ma jednak Brwi, tylko brwi. Są w takim samym kolorze jak jej włosy. (Jest kobietą więc dlatego jako jedyna się uchowała przed rodzinną klątwą...). Całokształt irlandzkiego oblicza jest całkiem ładny. Nawet jeśli ktoś nie jest amatorem takiego typu urody, trzeba przyznać że Aoife jest bardzo fotogeniczna. Nie jest zbyt wysoka. Liczy sobie dokładnie 176 centymetrów. Mogłaby być odrobinę wyższa, ale nie narzeka. Jej figura również nie jest dla niej powodem do narzekań. Jest chuda, ale przy tym nie koścista. Może się pochwalić parą całkiem zgrabnych nóg. Jak już wcześniej wspomniano, równowaga w przyrodzie musi panować i skoro cała jest chuda to musi być też chuda w klatce piersiowej. Nie mówię tu, że jest nie wiadomo jaką deską. Ale jak na dorosłą kobietę, wypada raczej mizernie. Ale to tak na marginesie, bo w końcu kto by tam patrzył... ;m; Nie ma słońca=nie ma słonecznego patrolu. Mało się przejmuje tym, co ma na sobie. Wychodzi z założenia, że ma jej być wygodnie. Zwykle chodzi w spodniach, choć często można ją uświadczyć w kwiecistych sukienkach. Oczywiście to wcale nie znaczy, że nie lubi się stroić. *Bycie jednym z najbogatszych państw europejskich zobowiązuje czyż nie?* Zazwyczaj tylko nie chce jej się poświęcać na to zbyt wiele czasu. Dużo bardziej woli spać.  Co do biżuterii - nosi kolczyki: jeden w lewym i cztery w prawym uchu. Lubi różnego rodzaju bransoletki. Nigdy nie rozstaje się ze złotym pierścieniem, <taki> Sposób noszenia takich pierścieni ma swoją symbolikę, którą objaśnię potem.

 

 

 



 






I N N E   N A R O D Y   M A J Ą   N A R O D O W O Ś Ć .   I R L A N D C Z Y C Y  I  Ż Y D Z I  -  P S Y C H O Z Ę





 

 

 

Jeśli mielibyśmy w jednym słowie zamknąć cały charakter Toffie, do tego najlepiej przysłużyłoby się jej imię. Z irlandzkiego Aoife oznacza „ta, którą przepełnia życie”. Na tym czysto teoretycznie można poprzestać.

 



 

 

 

… …

 

 

 

… … …

 

 

 

 

 

*wzdych*

 

 

 

 

 

Czuję na sobie ciężkie spojrzenie administratora, więc dlatego już śpieszę z nieco szerszą definicją.

 

 

 

Wszystko koncentruje się w oczach.

 

 

 

W tych miłych, zielonych oczach kryją się niesamowite pokłady szaleństwa.

 

Szaleństwa każącego wnet chwycić za miecz i rzucić się z krzykiem w wir walki. Szaleństwa tak dzikiego, a jednocześnie w dziwny sposób tak… zaraźliwego. Jest w stanie pociągnąć za sobą tłumy. To nie dzięki charyzmie, lecz sile uśmiechu. Nie sposób uświadczyć jej bez niego. Cała osoba Irlandki zdaje się z tego szczęścia unosić kilka centymetrów nad ziemią. Wszędzie jej pełno. Przepełnia ją dziki entuzjazm. Gdy się na nią patrzy, ma się przeczucie, że gdyby tylko chciała, mogłaby ruszyć niebo i ziemię jednym skinieniem palca. Gdyby tylko chciała. Zdaje się być zupełnie nieobliczalna. Choć fakt, że się tak uśmiecha, może wręcz przeszkadzać. Nigdy nie wiadomo, czy cieszy się z faktu, że kogoś widzi, czy też może jest to uśmiech psychopaty. Ktoś mógłby pokusić się o stwierdzenie, że jest nawet niezrównoważona. Nie, nie. Ona jest po prostu sobą. Proszę się nie martwić. Nie da się nie zauważyć, że dość często działa pod wpływem impulsu. Najpierw zrobić, potem wreszcie znaleźć czas na chwilę refleksji nad ewentualnymi skutkami. Często pod jej rudą czupryną rodzą się różne pomysły, nierzadko wybitnie głupie. W jej nieobliczalności trudno ją powstrzymać. Sama Aoife niezupełnie zdaje sobie sprawę z tego, że tym sposobem może dążyć do samozagłady. Przecież jest personifikacją. Personifikacja, tak jak pięknie możemy zauważyć na przykładzie pana Gilberta B. nie może umrzeć. W najgorszym wypadku tylko się połamie, nie dramatyzujcie już tyle.  Gaduła z niej. Gdy tylko otworzy usta aby, coś powiedzieć, to nie ma już ratunku. Jednak pomimo, że w rozmowie mówi głównie ona, wymaga obustronnego i aktywnego udziału w rozmowie. Orientuj się! Albo przynajmniej módl, by koniec monologu nie był zakończony pytaniem. Rzadko skupia się tylko na sobie… bo jaka ona jest- każdy widzi. Zawsze stara się być miła i dobierać słowa tak, by nikogo nie urazić, choć nie zawsze idzie to w parze z tym, że zazwyczaj jest szczera aż do bólu.

Jeśli teraz byśmy mieli ją podsumować widzimy narwaną, wiecznie szczerzącą się wariatkę. Faktycznie. Taka jest przez większość czasu. Jest jednak kilka rzeczy, które wypadałoby jeszcze wspomnieć o Irlandce, aby uzyskać jej pełny obraz. Wbrew temu, że sprawia wrażenie takiej, co nigdy niczym się nie przejmuje, Aoife wszelkie negatywne uwagi bierze bardzo do siebie.

Jak każda kobieta.

 

Choć mogłoby to tak na pierwszy rzut oka wyglądać, tu omawiana wcale nie jest pozbawiona trosk. Jej historia do najweselszych nie należy, dużo w życiu przecierpiała, ale… nie ma w niej złości. (To specjalne uczucie zachowała dla „tego jedynego”). Oczywiście pomińmy wszystkie te małe momenty frustracji, kiedy wylewa z siebie kolorowe potoki najosobliwszych przekleństw, wyzwisk i epitetów tak niecenzuralnych, że aż głowa mała, szczególnie mających miejsce wtedy, gdy ktoś powie, że jest Angielką tudzież spróbuje naśladować jej akcent. (To tylko wierzchołek góry lodowej. Te wyjątki można z powodzeniem mnożyć i utworzyć cały wesoły katalog). Jako że jest kobietą, przysługuje jej jeszcze strzelanie tak zwanego focha, ale to też jest wyjątek od reguły. Nie złości się. Po prostu. Nie mówię jednak, że nie wyrazi swej dezaprobaty (głośno i niecenzuralnie). Wracając do braku złości. Jest w stanie przyjąć do wiadomości każdą kiepską sytuację i się nie zamartwiać, ba, nadal widzieć tę „jasną stronę”. Bywało już przecież gorzej. Nieraz znajdywała się w sytuacjach tak beznadziejnych, że nie pozostawało jej nic innego, jak tylko śmiać się i tańczyć niczym jakiś irlandzki Grek Zorba, aby nie zwariować. Dlatego też nie pochwala zamartwiania się drobnostkami. Stłukłeś XVIII-wieczny wazon? I tak zawsze uważała, że jest paskudny. Spóźniłeś się na spotkanie? Nie ma sprawy. Jej z całą pewnością zdarza się to częściej niż Tobie. (Do tej kwestii wrócimy jeszcze…). Jakoś to będzie prawda?  „Jakośtobędzieizm” stał się jej religią. Stylem życia. Choćby i się waliło i paliło, Aoife jest w stanie to zaakceptować i z cichym westchnieniem nadstawić drugi policzek losowi, który w jej wypadku bardzo często ma grube Brwi.

 

Przepełniona determinacją i tak przetrwa. Jest niezniszczalna. Wcale nie mówię, że zawsze wszystko szło po jej myśli, jednak jak Irlandka sobie coś umyśli, to zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel. Gdyby poniosła porażkę, wtedy mogłaby uczciwie powiedzieć sobie, że przynajmniej próbowała. Ten upór oczywiście ma też złą stronę. Jak uczepi się swojej racji to nie odpuści i po prostu nie ma siły, by wmówić jej, że jest inaczej. Wszelkie podjęte próby wyprowadzenia jej z błędu mogą skończyć się złamanym nosem, kończyną, czy też jakąkolwiek inną częścią ciała. Pomimo, otwartości na innych bardzo ciężko nawiązać z nią bliskie, wymagające obustronnego zaangażowania relacje. Ma świadomość, że za tym stoi wielka odpowiedzialność, której może nie być w stanie udźwignąć… Po dziesiątkach wieków egzystencji jeszcze do tego nie dorosła! I toż to przecież gwałt na jej świętą wolność, o którą tak długo walczyła! Wspominałam już, że ma skłonność do przesadzania? I hola hola! Nie zrozumcie mnie źle! Flirtowanie dla zabawy z kim popadnie i ewentualne skutki tego flirtowania- tak! Stałe związki? Nie bardzo. Przepraszam, co mówiłeś? Samotna...? No chyba ty!

Już prędzej sprawdziłaby się w roli swatki, a nie...

 

*Ukradkiem pociesza Irlandkę i kupuje jej kolejnego kota*

 

 

 

Charakteryzuje ją też pewien feminizm. Nim jednak wyciągniecie widły i zapalicie pochodnie, wysłuchajcie mnie proszę. Ona była feministką, nim jeszcze stało się to modne... Chodzi o to, że będąc najstarszą z rodzeństwa, a jednocześnie jedynym osobnikiem płci pięknej w rodzinie, ciągle musiała udowadniać, że nie jest gorsza od reszty braci. Dlatego też lepiej jej idzie pomaganie innym, niż przyjmowanie tej pomocy, a pomoc, nieważne jak szeroko pojęta, jest dla niej naturalnym odruchem. Chce być potrzebna. Chce być dobra. Jednak czasem po prostu jest za dobra, a ta cecha w połączeniu z zakrawającą o infantylność naiwnością bynajmniej nie jest dobrą mieszanką. Tak. Uwierzy w wymyśloną na poczekaniu bajkę. Ba, jest w stanie dać na to pieniądze (których na jej szczęście ma sporo). Potem w większości przypadków oczywiście okazuje się, że samotna matka z czwórką dzieci wcale nie jest taka samotna, a ciężko chora babcia w rzeczywistości ma się dobrze… Im mniej wiesz, tym szczęśliwszy jesteś, prawda? Nawet jeśli by coś podejrzewała - nie szkodzi. Przynajmniej czuje, że zrobiła coś dobrego. Ktoś mógłby pomyśleć, że Aoife jest trochę (bardzo) głupiutka. MA głupie pomysły i to jest fakt, ale sama Irlandka wbrew wszelkim pozorom głupia nie jest. Potrafi planować jak mało kto. Gdy ktoś jej się narazi, uknuje najstraszniejszą i najzłośliwszą z intryg, tak że na owym głupcu, który ośmielił się ją znieważyć, przez najbliższą dekadę nie zostanie sucha nitka. W większości przypadków i tak chyba nie będzie jej się chciało. To wcale jednak nie musi znaczyć, że da sobą pomiatać. Jest wyszczekana i z całą pewnością sobie poradzi. Potem będzie niszczyć delikwenta, niczym Amelia, uprzykrzając mu życie po cichu. Bardzo to dorosłe, ale jednak. Przynajmniej nikomu nie dzieje się większa krzywda. Chyba. Irlandka jakoś nie odczuwa potrzeby, aby tak idealna harmonia panowała w jej mieszkaniu. Naprawdę. Ilość pustych puszek po Guinnesie gęsto zaścielających podłogę jej pokoju powinna zostać wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa… (Ha ha…). Aoife? Leniem? Skądże znowu. Brak szacunku i nierespektowanie czyjegoś czasu? Gdzie tam. Ona na wszystko ma czas i nigdy nigdzie się nie śpieszy. Pracę, którą ma do zrobienia potrafi odwlekać w nieskończoność, w końcu "są rzeczy ważne i ważniejsze". Pośpieszanie jej przynosi dość marny skutek. Na takie okazje ma swoją ulubioną sentencję:

 

„Wszystko ma swój czas”

 

                               Koh 3,1

 

 

Gdy zacytuje ten wers, każdy w promieniu 10 kilometrów przy tym trochę lepiej znający Irlandkę odruchowo przewróci oczami. Taka magia.

 

O dziwo, gdy się zmobilizuje i zacznie pracować, zmienia się nie do poznania. Jak chce to umie.

 

 

K T O Ś  T O  J E S Z C Z E  C Z Y T A ?

 



 



 

♣ Ma astmę. (Na Wyspach Brytyjskich to problem ogólnonarodowy).

 

♣ Mimo to pali. Nie jakoś strasznie dużo, ale pali, ale pod tym względem nie szanuje się dziewczyna.

 

♣ Kocha dzieci.

 

♣ Niestety ma tendencję te dzieci rozpuszczać.

 

♣To nie tak, że jej jedzenie jest niejadalne! (Jest już bardziej jadalne od tego angielskiego >I) Po prostu… hm… nie umie go ładnie podać.

 

♣Pije. Pije dużo. Wbrew dość powszechnej opinii wcale nie pije więcej niż Niemcy i Czesi. Ale to tam. I tak może się pochwalić wyjątkowo mocną głową.

 

♣Ale z całą pewnością pije więcej herbaty niż Anglia *statystyki*

 

♣HERBATA BEZ MLEKA TO NIE HERBATA >C

 

♣Gdy śpiewa, ma całkiem przyjemny głos. Poza tym potrafi zagrać na wszystkim. Serio. Od kościelnych organów z pięcioma klawiaturami po zwykły grzebień. Najbardziej jednak wyspecjalizowała się w grze na angielskich nerwach.

 

♣ Irlandka ma na palcu Pierścień Claddagh w zależności od sposobu noszenia oznacza on coś innego.

 

Jeśli znajduje się na prawej dłoni, a serce jest skierowane:

 

a) na zewnątrz dłoni – osoba nosząca pierścień oczekuje miłości i zaangażowania w związek
 

b) do wewnątrz dłoni – osoba nosząca pierścień nie oczekuje zaangażowania w związek
 

Jeśli na lewej

 

a) na zewnątrz dłoni – osoba nosząca pierścień jest zaangażowana w związek
 

b) do wewnątrz dłoni – osoba nosząca pierścień znajduje się w związku małżeńskim
 

-Irlandka nosi pierścień na prawej dłoni z sercem skierowanym na zewnątrz dłoni

 

♣A myślicie, że to czemu 29 lutego to kobieta może się oświadczyć mężczyźnie? ;v;
Powrót do góry Go down
 
jvb dxj
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Biurokracja-
Skocz do: