IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Spokojnie, to tylko Irlandia...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Spokojnie, to tylko Irlandia...   Pią Sty 15, 2016 11:35 pm



Republika Irlandii (Poblacht na hÉireann) – lub też po prostu – Irlandia (Éire)

Imię i Nazwisko: Quinn O’Connor (zapewne kiedyś było mu dane nosić też nazwisko Kirkland. Unie, te sprawy…)

Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające): 17 marca (sam Dzień św. Patryka, a także data śmierci świętego – okolice 461r., acz Irlandia jako mały pogański brzdąc ganiał pewnie po wyspie i wcześniej)

Wygląd:
Popatrzcie no na takiego Irlandię i zastanówcie się chwilę – ile mógłby mieć lat? Polać każdemu, kto obstawił coś między dwadzieścia a trzydzieści. Fakt, gdyby był normalnym człowiekiem, wpisaliby mu w metryczkę te dwadzieścia cztery lata i spokój. Ale nie, mamy tu do czynienia z tworem, który w rzeczywistości ma wieki za sobą, a i tak wygląda na tylko część tego. Szczęściarz, nie?
Jak Irlandia, to rudy. Zasada? Bardziej stereotyp, ale tak, Quinn jest rudy, jak najbardziej. Średniej długości rude kłaki na głowie to coś, co zdecydowanie odróżnia go w grupie ludzi. Pod warunkiem, że nie mówimy o rodzinnych zjazdach Wyspiarzy… Czasem zdarzy mu się trochę zaniedbać i bywa, że przydługie włosy zwiąże w krótki kucyk. Rzadko, bo rzadko, ale bywa. Pod rudą grzywką na pewno nie da się nie zauważyć cechy rodzinnej, a mianowicie Brwi. W przypadku Quinna jest to skrajny przypadek, kiedy nawet nie są rude, jak natura nakazała, a ciemniejsze. Przekleństwo, zwłaszcza dla kogoś, o kim już po czymś takim można powiedzieć "rodzina Anglii", a komu to wybitnie nie pasuje. Dobra, to już jest… Oczy. Niby nic, ale… ktoś powiedzenie o lustrach duszy wymyślić musiał. W przypadku Irlandii wspomniane lustra są w odcieniu soczystej zieleni, przywodzącej na myśl szerokie zielone połacie na jego wyspie… Z cech szczególnych zostają jeszcze piegi, których jest, cóż – dość sporo. Najwięcej na twarzy i okolicach, ale nie tylko.
Irlandia nie jest zbyt wysoki, co pewnie tłumaczy przezywanie go leprechaunem, ale bez przesady… metr sześćdziesiąt pięć to nie tak źle! Przesadnie chudy ani gruby też nie jest, powiedzmy, że tu mieści się w tak zwanej normie. No i jeszcze musiał się do wojska swego czasu jakoś dostać, to też można doliczyć do rejestru. Typowy Irlandczyk? Powiedzmy…
W kwestii tego, w czym Quinna można zobaczyć w towarzystwie i nie tylko – w domu bardziej na luzie (zwłaszcza na weekendy), wygodniej, do ludzi wyjdzie w koszuli, w kamizelce, czasem krawacie… Kolory dowolne, choć najczęściej barwy flagowe, to jest zielony, biały i pomarańczowy. Bywa, że je miesza. Ogólnie stara się stwarzać pozory, że jest miły, porządny i w ogóle. A jak go ktoś rozgryzie, to udaje, że nic takiego nie miało miejsca (i postawi kolejne piwo). Gdzieś miał jeszcze wojskowe ubrania, ale zakopał je głęboko w piwnicy i do tego nie wraca.


Charakter:
Wizerunek Irlandczyków w świecie jest wyraźnie określony, ale jednocześnie niespójny. Uważani są za dziecinnych i przebiegłych, genialnych i agresywnych, dowcipnych i tępych, szybkich i powolnych, elokwentnych i nietaktownych, niefrasobliwych i wybuchowych, rozmarzonych i trzeźwo myślących, zakłamanych i lojalnych. Tak więc albo mają schizoidalną osobowość, albo przeczą wszelkiej logice.
Terry Eagleton, The Truth About the Irish


Na pierwszy rzut oka może wydawać się naiwny i głupi, ale to dlatego, że do wszystkiego podchodzi z humorem, mimo swojej kiepskiej sytuacji współczesnej (ale hej, ostatnio jest coraz lepiej!) i wręcz tragicznej przeszłości. Potrafi wrzucić luz nawet w najbardziej rozpędzonym centrum miasta, do tego lubi kupować sobie różne dobra i spędzać wakacje na słońcu (choć tak naprawdę go na takie luksusy najzwyczajniej w świecie nie stać). Zawsze mówi do wszystkich po imieniu, nawet do tych starszych osób. Cóż, wyjątek potwierdzający regułę stanowi Celt. Do ojca jeszcze się nie ośmielił zwrócić bezpośrednio po imieniu, nie bez powodu zresztą, ale to już całkiem inna bajka. Iruś potrafi gadać jak najęty, no gęba mu się cały dzień - a czasem nawet i noc - nie zamknie, przez co może wpędzić się czasem w kłopoty. Jest bardzo ciekawy (żeby nie powiedzieć ciekawski) ludzi i świata ogółem. Tu ma coś wspólnego z Hiszpanią, bo nawet w Irlandii kasjerzy rozmawiający z klientami sklepów są codziennym widokiem. Tak samo jak tworzące się przez to kolejki…
Co się tyczy konwersacji z samym Quinnem - jeśli zadasz mu pytanie wymagające odpowiedzi "tak" lub "nie", uzna Cię za nieuprzejmego. Sam też wprost tak nie odpowie, mało tego, trzaśnie całą przemowę na temat "ściśle" związany z tematem. Ale odpowiedź w tym monologu zawrze, także... słuchaj go wtedy uważnie. Dużą wagę przywiązuje do więzów rodzinnych, dla ich jest w stanie zrobić tak samo wiele, jak dla swojej religii… cóż, z drobnymi wyjątkami, ale o tym później. Potrafi i nawet lubi nic nie robić dla samej zasady, poza tym... Przerwa na lunch jest ŚWIĘTA. No nic nie da się z nim załatwić, jeśli uprze się na takową przerwę. I nie, to nie dlatego, że jest patentowanym leniem i unika pracy jak tylko może. No, może trochę. Preferowanie i poszanowanie sfery osobistej? Nie, te pojęcia są mu raczej nieznane, acz jeśli ktoś da mu do zrozumienia, że nie życzy sobie jego towarzystwa – musi to być okazane w jasny i, nie oszukujmy się, dosadny sposób – to sobie pójdzie. I wróci po prostu później.
Często czuje się niezrozumiany przez otoczenie, wbrew pozorom bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi, jednak jeśli ktoś na tym ucierpi, po fakcie zawsze potrafi przeprosić... no, prawie zawsze.
Były w miarę przynajmniej pozytywne cechy? Ano, były. Czas trochę Irlandię poznać od tej drugiej, nieco gorszej strony.
Na dobry początek… zna słowa, od których więdną uszy i jeśli tylko puszczą mu nerwy (i nie tylko, na nieszczęście dla otoczenia), potrafi się tym "popisać". Nienawidzi być przedrzeźniany, więc lepiej nie próbować udawać irlandzkiego akcentu w jego obecności… a przynajmniej nie aż tak bardzo. Choć, jeśli będzie miał lepszy dzień, może nawet przymknie na to oko. Ale i tak jest coś, czego nie odpuści – nazywania go "Paddy". Za coś takiego potrafi nawet bez ostrzeżenia dać komuś w zęby.
Chętnie wziąłby kasę, gdyby ktoś tylko mu ją dał, ale nie szanuje ludzi przedsiębiorczych i nastawionych na zarabianie pieniędzy. Pazerny, leniwy i szukający okazji gdzie się da... Kiepska mieszanka. Potrafi być straszliwym zazdrośnikiem, a kiedy komuś jakiś biznes się nie uda, na pewno powie "A nie mówiłem". Do tego jeśli coś pójdzie nie tak nawet z jego winy, zawsze winę zrzuci na kogoś. Zawsze.
Lepiej o nic go nie prosić, jeśli nie będzie się miało/nie ma się możliwości spłaty takiego długu - jest wyjątkowo pamiętliwy, łatwo nie odpuści, ale potrafi odwdzięczyć się za wyświadczoną przysługę, także on się zawsze z obietnicy wywiąże.
Wbrew naukom wpajanym przez resztę świata nie ma wielkiego poszanowania dla kobiet. Mimo wpływów kultury celtyckiej, w Irlandii panował głównie system patriarchalny. Quinn jest zdania, że miejsce kobiety jest w domu, o czym stanowi nawet irlandzka konstytucja. Jakby tego było mało, z podobną, a może nawet większą, niechęcią zaczyna odnosić się do imigrantów w swoim kraju. Że nie wspomni o tym, co się dzieje teraz na świecie…
I jeszcze jedno… Niech Was nie zwiedzie jego niepozorny wygląd czy codzienne optymistyczne nastawienie do życia, bo czasem wychodzi na jaw jego druga, bezwzględna natura. Praktyki w IRA swoje z nim zrobiły i lepiej, żeby nie dochodziło do sytuacji, w których mógłby udowodnić, na co go stać. Wtedy pojęcia litości i współczucia są mu zupełnie obce.
Ale czego by o nim nie mówić, w głębi duszy jest naprawdę miłym człowiekiem, który po prostu potrzebuje miłości~


Relacje z innymi:

Albain (Szkocja)
Zaczynamy starszeństwem… Przy czym przy Szkocie można podać określenie rodzeństwa pod sporą wątpliwość, patrząc historycznie. Ale to nie o to chodzi… Nikt nie umknął Irlandzkiej Inkwizycji, Szkota też się zmusiło do przyjęcia religii, nie ma zmiłuj. Mieli swoje lepsze i gorsze momenty, ale wygląda na to, że mimo konfliktów chyba dogadywanie się im idzie. Quinn jest wdzięczny za pomoc w trakcie Głodu, ale to nie tak, że poszedł tam na krzywy ryj. Odwdzięczył się, a jakże. I nie martw się, Szkocie, kiedyś z tą niepodległością i Tobie się uda!

an Aetóip (Etiopia)
Etiopia cieszy się Quinnowym wsparciem do tego stopnia, że jeszcze trochę, a Irlandia nie będzie miał czego sobie samemu do garnka włożyć. Rudy wysyła tam swoich misjonarzy, żeby ci z kolei pomagali z walką z głodem.

an Afraic Theas (RPA)
Dobra dusza, ratująca drzewa i tereny zielone Irlandii. Wojna? Ehehehe, jaka wojna…? Obecnie główne źródło surowców naturalnych, w tym węgla czy kamieni szlachetnych, a także drewna.

an Airgintín (Argentyna)
Cel swego czasu sporej emigracji Irlandczyków, a do tego… Dobra, dobra, Quinn udzielał się w wojnie Argentyny z Brazylią, zadowoleni? Najlepszy dochód był z rolnictwa czy pasterstwa, ale z czasem trzeba było jednak wrócić na rodzimą wyspę. Osobiście Irlandia ma do Argentyny sentyment i może mu się zdarzyć instynktowne bronienie osoby, która zapewniła mu u siebie schronienie. Spłata długów.

an Astráil, an Nua-Shéalainn, etc (Australia, Nowa Zelandia, etc.)
Nietrudno się pewnie domyślić, że kolonie Anglii w większości Quinn lubi i potrafi się z nimi dogadać jak dopiec Arthurowi. Z takim na przykład Australią głównym tematem współpracy są: wypoczynek, edukacja, a także wymiany handlowe maści wszelakiej.
Co się tyczy NZ, tu też kooperacja nie idzie źle, a do tego przecież na Nowej Zelandii mieszka sporo ludzi z korzeniami z Zielonej Wyspy.

an Bhreatain (Brytania)
Była dla Irlandii jak matka, której nigdy tak naprawdę nie miał. Odwdzięczał się pomocą, trochę nawet swego czasu handlowali, a i były przypadki, że mając pod dostatkiem surowca, coś mamie z niego zrobił. Ale wszystko ma swój koniec, także te w miarę dobre relacje. Quinn odciął się od Brytanii na rzecz Szkota i niejakiego Celta. Do samej Brytanii bywa, że ma sentymenty, nachodzące go w najmniej oczekiwanych momentach. Brakuje mu przeszłości, ale się nie przyznaje otwarcie.

an Bhreatain Bheag (Walia)
Kolejne rodzeństwo, dość bliskie, można powiedzieć, w końcu najbliżej przez wodę. Temu to się przez lata dopiero oberwało… Mimo dobrych chęci Irlandia niewiele mógł zrobić, co najwyżej coś kombinować z językiem i to nie do końca. Póki co lubi Walię, a że współczuje Anglika, to swoją drogą…

an Cholóim (Kolumbia)
Kontakty są tu całkiem niczego sobie, można powiedzieć. Długa znajomość, pomoc w walkach wyzwoleńczych i dechrystianizacja swoje robi. A że były zgrzyty przez kogoś z IRA… e tam, ważne, że teraz się jakoś kręci.

an Fhrainc (Francja)
Francja pomógł przy powstaniu, ale i tak niewiele to dało, bo po stłumieniu buntu doszło do unii personalnej Irlandii z Anglią. Niemniej jednak Irek Francisowi nie zapomni tej pomocy. Sporo Irlandczyków służyło w armii francuskiej i hiszpańskiej, więc można potraktować to jako pewnego rodzaju próbę spłaty długu, chociaż po części. Ogółem na przestrzeni lat ich kontakty można określić jako dobre lub bardzo dobre. Nawet dzisiaj Irek przynajmniej ma z kim ponarzekać na Anglię, jeśli akurat nikogo innego nie ma pod ręką.

an Ghearmáin (Niemcy)
Można powiedzieć, że Niemca lubi, a nawet... ma do niego sporo zaufania. Dobrze im się współpracuje na polu europejskim i handlowym oraz naukowo-edukacyjnym, więc nie ma powodów do narzekań. Tak, tego pana Irlandia może zaliczyć nawet do grona bliskich przyjaciół.
Z dnia 8.10.2015 - wygrana z Niemcami w meczu eliminacji do Euro 2016 jeden do zera była bardzo miłym gestem Niemców dla Irlandii, ewentualnie pokazem, jakie to szczęście potrafią mieć Wyspiarze. Tak czy inaczej, Irek chyba mało kiedy miał okazję tak się u... Tak świętować zwycięstwo.

an Ghréig (Grecja)
Dobrze, bardzo dobrze rozumie sytuację Greka i może nawet by mu pomógł, gdyby sam nie był na minusie (ale już coraz mniej!). Jeszcze trochę oleju w głowie Irlandczyk ma, to i nie chce się pogrążyć i skończyć jak sam Grecja. Niemniej jednak zawsze może z nim pogadać, bo wie, jak to jest przechodzić naprawdę ciężki kryzys.

an India(Indie)
Z polityką są na zero, ale za to nadrabiają z obustronną korzyścią przy kulturze i ekonomii. Irlandia chętnie Indiom pomaga, domagając się ludzkiego traktowania indyjskiej społeczności, zwłaszcza tej biedniejszej. W zamian Quinn może podziękować za coraz to nowe miejsca pracy na swojej wyspie i różne usługi ułatwiające życie, jak choćby przy przemyśle elektronicznym czy zwykłych pralniach chemicznych. Ogólnie z Indiami jest dobrze, a i dodaje do tego zapewne fakt, że Indie były kiedyś brytyjskie…

an Íoslainn, Lichtinstéin, an Iorua, an Eilvéis (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria)
Do tych państw generalnie podchodzi na sporym luzie, w zasadzie można powiedzieć, że daje im wolną rękę i aż tak nie interesuje się, co dokładnie robią w jego kraju, choć osoby tych narodowości mają pierwszeństwo zatrudnienia na wybranych przez nich miejscach pracy (ale nie przed samymi Irlandczykami, oczywiście, bo co za dużo, to niezdrowo). Co się tyczy samych personifikacji - Islandię i Liecht Irek traktuje podobnie, oboje to takie ciche, spokojne stworzenia... Szwajcar to dla Quinna wieczna zagadka i prawie bomba mogąca wybuchnąć niemal w każdej chwili. A Norweg... przypomina Irlandii o przeszłości, niezbyt miłej, ale mimo to jakoś idzie wytrzymać.

na Lochlannaigh (Skandynawowie)
Może i przyczynili się do skłócenia Irlandii z Celtem, jednak później Irek pozbył się ich z wyspy. Ciężko było, ale sobie poszli. Mało tego, wiedzieliście, że Dublin został założony przez Skandynawów? To jeden z najtrwalszych śladów po obecności ludów z północy Europy w Irlandii. Swego czasu wikingowie wywozili irlandzkie dzieła sztuki, aby je kopiować. Quinn nie był zadowolony z tego faktu, choć tak naprawdę był dumny, że ktoś potrafił go docenić.
Do niedawna nawet dobrze współpracowało mu się ze Szwedem, jednak ich stosunki zaczęły się stopniowo ochładzać, co nie znaczy, że źle traktuje Berwalda.
Zadłużył się u Danii na około 400 milionów euro zaraz po wstąpieniu do UE, dacie wiarę? Do tej pory kombinuje, jak to spłacić. A picie z Duńcem na rachunek tego drugiego wcale w tym nie pomaga... Serio, nic a nic.
Mimo średniej jakości dawnych kontaktów, teraz podchodzi do tych z północy przynajmniej neutralnie, prawie całkiem zapominając o dawnych zwadach. I niech ojciec mówi co chce, fajne w sumie chłopaki z nich... teraz.

an Nigéir (Nigeria)
Wspólny patron wspólnym patronem, ale… bez przesady! No tak, fajnie, że mają ze sobą coś wspólnego, ale na Irlandzki gust Nigeria odrobinę przegina i nadużywa cierpliwości.

an Pholainn (Polska)
No dobrze, na początku było nawet znośnie, szło się z Polakiem dogadać, nawet w związku z pielgrzymką Jana Pawła II w 1979 powstało Towarzystwo Irlandzko-Polskie, promujące współpracę kulturalną oraz pogłębiające kontakt pomiędzy oboma krajami. Ale potem? Polacy do tej pory wyjeżdżają do Irlandii, głównie w celach zarobkowych, tym samym zajmując miejsca pracy samym Irlandczykom i gdyby nie kryzys na wyspie, byłoby ich tam o wiele więcej. Ale, zgoda, trzeba zwrócić honor Polakowi - jest solidny w swojej pracy i przynajmniej wie co robi, zwłaszcza chyba w kwestiach mechaniczno-hydraulicznych (no co, w Irlandii też są pewne stereotypy pracy Polaków). Za to Irlandia do tej pory nie może zrozumieć, jakim cudem można tak niebezpiecznie i lekkomyślnie prowadzić samochody... Ale to pewnie przez różnice dotyczące kierownicy z drugiej strony i ruchu lewostronnego.
Słowem podsumowania - Irek Polskę nawet lubi, choć ten czasem działa mu na nerwy. Wyjątek stanowi Euro ’12 – tu wspólnego świętowania tak wygranych jak i przegranych nie było końca, Irek bardzo miło to wspomina, choć tak naprawdę niewiele pamięta, z różnych przyczyn~

an Rúis (Rosja)
Jeszcze za czasów RFSRR (Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej) to Rosja jako pierwszy uznał niepodległość Irlandii w 1918 roku, choć niechętnie, zapewne obawiając się o sprawy powiązane z Wielką Brytanią. Znacznie lepiej współpracowali ze sobą po Zimnej Wojnie, ale i taka jakaś niechęć i chłodne tolerowanie swojej wzajemnej obecności chyba między nimi pozostała.

an Spáinn, an Phortaingéil (Hiszpania, Portugalia)
Irlandia przyjął pod swój dach Żydów, wypędzonych z tych krajów, a później szukał wsparcia u Hiszpanii przeciw Anglii... Ogółem ciężko mu się dogadać tak z jednym, jak i z drugim, ale nie to, że ich nie lubi. Znacie może pojęcie "black Irish"? Wzięło się to najprawdopodobniej od kupców hiszpańskich, którzy trafili do Irlandii i tam się osiedlili, w efekcie przyczyniając się do społeczeństwa Irlandczyków z ciemną karnacją, ciemnymi oczami i włosami. Hiszpania pomógł też Irlandczykom osiedlić się w Argentynie, Chile i Brazylii oraz częściowo na Kubie. Mało tego, to do Hiszpanii obecnie irlandzcy turyści wyjeżdżają najchętniej. W końcu ładnie, ciepło i nie pada całymi dniami (i latami). Idealne miejsce na wypoczynek.

an Téaváin (Tajwan)
Irlandia średnio popiera odłączenie się Tajwanu od Chin, w związku z tym ich relacje nie są zbyt przyjazne, mimo kulturowych i ekonomicznych korzyści po obu stronach.

an Tuirc (Turcja)
Jeszcze za czasów osmańskich Turcja chciał pomóc Irkowi w czasie Wielkiego Głodu, ale zamiast 10 tys. funtów wysłał tylko tysiąc, przystopowany przez królową Viktorię. Cóż, trzeba jednak wiedzieć, że mimo to kilka statków potajemnie wpłynęło do portu z całkiem niezłym ładunkiem żywności, choć większość rejestrów o tym zaginęła. Oczywiście wysłano w zamian list z podziękowaniem. W sumie Irlandia do tej pory docenia tę pomoc, odwdzięczając się postawieniem meczetu i wyjątkowo niskim rejestrem prześladowań Muzułmanów. Do tego współpraca ogółem idzie i może nawet Irek pomoże Turkowi w dostaniu się do UE... o ile sam coś z tej przysługi wyniesie.

an tSeapáin (Japonia)
Ich kontakty są... dziwne. Japończycy chyba nie rozumieją niemal braku dyscypliny i wiecznego irlandzkiego luzu, ale jakoś idzie się dogadać. Towarzystwo Japan Friendly Society nie założyło się przecież samo. Tak samo jak same nie przesłały się pieniądze dla Japonii po trzęsieniu ziemi w 2011. Oprócz tego, główna wymiana handlowa opiera się na produktach niemal najnowszych generacji po obu stronach. W obu państwach można przebywać bez wizy do pół roku, także... koniec końców jakoś to tam leci, raczej pozytywnie~

an tSín (Chiny)
Jak sytuacja Chińczyków w Irlandii wygląda, każdy widzi. A kto nie widzi czy nie widział, może wierzyć na słowo, że jest ich sporo. Wspólne interesy zbliżają, a przynajmniej do pewnego stopnia, tak samo sprawa ma się z Chinami. Tajwan Tajwanem, ale gospodarki się z tego powodu nie wstrzyma. W przeciwieństwie do lekcji w weekendowych irlandzkich szkołach… A i obchody Chińskiego Nowego Roku też dobra okazja do oderwania się na chwilę od codzienności.

an tSlóvaic (Słowacja)
Ci tutaj posprzeczali się tak naprawdę przez przypadek, a Irek do tej pory nie jest w stanie zapomnieć o pewnym incydencie. Otóż kiedyś, w ramach ćwiczeń, w bagażu przypadkowych ludzi na słowackim lotnisku umieszczono ładunki wybuchowe. Część takich przesyłek znalazła się później w Irlandii… Łatwo się domyślić, co z tego wynikło.

an Úcráin (Ukraina)
Z tą panią Irlandia nawet się dogaduje - pewnie dlatego, że uznał w 1991 niepodległość Ukrainki, to i zaplusował. Do tej pory współpracują w kwestii kulturowej, naukowej i edukacyjnej.

an Vatacáin (Watykan)
Nie wymienić w relacjach Irlandii Watykanu to jak zapomnieć o którymkolwiek Wyspiarzu. Po prostu niemożliwe. Z racji swojego katolicyzmu, Republika jest silnie ze Stolicą Apostolską związany, mimo braku wsparcia w czasie walk o niepodległość Irlandii (1919-21). Trochę im się tylko podłamały kontakty przez kilka nieprzyjemnych sytuacji na wyspie, ale o szczegółach mówić nie wypada, dość powiedzieć, że sprawa była poważna. Obecnie stosunki są stopniowo odbudowywane, ale takie jak kiedyś już nigdy nie będą.

Ceilteach (Celt)
Można powiedzieć, że ojciec, choć nie ma co tu się doszukiwać więzów krwi, jak zwykle w każdym przypadku personifikacji… prawda? Wiadomo na pewno, że Irlandia pałał do niego pewnego rodzaju fascynacją do tego stopnia, że zapomniał nawet o Brytanii. Z Celtem dogadywanie się szło raz lepiej, raz gorzej, ale jak trzeba było pomóc, Quinn pomógł. Co dostał w zamian? Najpierw zniknięcie bez pożegnania, a potem pretekst do powstania. Może to drugie było pozytywne na swój sposób, ale… niesmak pozostał.

Iosrael (Izrael)
Na początku, wydawałoby się, było nawet znośnie. Przyjęto Żydów wypędzonych z Portugalii i Hiszpanii, pozwolono im osiedlić się na (głównie) wschodnim wybrzeżu wyspy, ale z czasem irlandzcy księża zaczęli odradzać z nimi wszelkich kontaktów. Trzeba było jednak Żydów przeprosić, kiedy pomagali Irlandczykom przy okazji Wielkiego Głodu, wspomagając swoją żywnością, tak samo nie można zapomnieć o żydowskim wsparciu oddziałów IRA. Niemniej jednak odmówiono wsparcia i schronienia, mogących być alternatywą dla holokaustu; zdarzyło się też kilka antysemickich incydentów, ale... to już było i nie warto do tego wracać. Część broni użytej podczas konfliktu w Gazie pochodziło... z Irlandii, ale rząd na wyspie odmówił podania szczegółów tej sprawy. W ogóle Irek tłukł się nie raz, nie dwa z Izraelem o broń, także to w zasadzie norma, choć, oczywiście, tak nie powinno być. Ale jest. Ostatnio im się kontakty już w ogóle popsuły - przejmowanie samolotów, protesty... no, wesoło nie jest. Nie lubią się i to widać na pierwszy rzut oka.

Meicsiceo (Meksyk)
Amigo, który jako jeden z naprawdę niewielu chyba się na Irlandii poznał – stawiał pomniki, zrobił nawet prezydentem… W zamian Irlandczyk wyjątkowo wspierał katolików z Meksyku. Obecnie handel irlandzko-meksykański ma się dobrze. Nawet ten na czarno… Ale to tylko plotki. Jasne?

na hOileáin Fhilipíneacha (Filipiny)
Bo widzicie… misjonarze z Irlandii zajechali nawet tam, szerząc wiedzę i ogólnie parząc sobie ręce kagankiem oświaty. Efekt osiągnęli do tego stopnia, że Filipiny można uznać za taką małą "azjatycką Irlandię"~

Nárú (Nauru)
Cóż, tu relacje raczej pozytywne nie są. Ba, można powiedzieć, że są dość negatywne... najprawdopodobniej. No bo sami zobaczcie - ot, przybyło na Nauru kilku irlandzkich przestępców. Posiedzieli, pomyśleli, i wpadli na pomysł - jakże genialny - przejęcia kontroli nad tamtejszymi mieszkańcami. Do jednych odnosili się lepiej, do innych gorzej, dopóki... no właśnie. Wiadomo, każdemu w końcu cierpliwość się skończy i takim oto sposobem Irlandczycy zostali z Nauru przepędzeni. Sam Irek, przez swoją pamiętliwość, do tej pory nie może tego zapomnieć, bo jak to w ogóle ktokolwiek śmiał wypędzić jego ludzi? Też coś...

Oileán Mhanann (Wyspa Man)
Tu też się Irlandczyk wtrącił ze swoim gaelic, trochę pomógł, a co wyszło… cóż. Nie od razu Rzym zbudowano, nie? Znacznie lepiej poszła współpraca z finansami, podatkami. Znaczy, dla nich, bo ludzie narzekają na procedury… Zdecydowanie na plus wyszło żądanie poszanowania dla środowiska i wyłączenie elektrowni.

SAM, Ceanada (USA, Kanada)
Kojarzą się Irlandii z Anglikiem, no nie poradzisz, ale mimo to… w przeciwieństwie do Arthura, potrafili się zachować, jak wujek zza wielkiej kałuży potrzebował pomocy.
Ze Stanami było tak, że – owszem – Irlandczycy doczekali się pewnych ograniczeń. Głównie dlatego, żeby nie przesadzili z imigracją (obecna Europa mogłaby wziąć przykład). Alfred był też znaczną stroną (tak naprawdę najbardziej neutralną z obecnych) przy kwestii Porozumienia Wielkopiątkowego. Quinnowi dostało się wtedy po uszach, ale za to obiecał USA do tej pory utrzymywaną politykę wojskowej neutralności, mimo że Irlandię czasem to zwyczajnie irytuje, bo USA robi zupełnie co innego. Do tego wszystkiego powiązani są takimi dziedzinami jak edukacja, medycyna i nauka (rozumiana na różne sposoby). No i ci wszyscy znani ludzie ze Stanów o co najmniej irlandzkich korzeniach~
Z Kanadą Irlandia żyje bezkonfliktowo, choć mieli i gorsze wydarzenia w historii między sobą. Quinn docenia wsparcie od Kanady, naprawdę, przynajmniej gospodarka się trzyma…

Sasana (Anglia)
Chciałoby się tu napisać coś w stylu "długi, burzliwy i zdecydowanie toksyczny romans", ale Quinnowi by się zrobiło z miejsca niedobrze ze złości, a i reakcja Anglii byłaby zapewne podobna. Mieli za sobą tak unie, jak i większe bijatyki, Arthur ograniczał tego drugiego jak tylko chciał, ale do czasu. Dość już było trzymania pod reżimem… Po odejściu z unii Quinn liczył na choć minimalną pomoc, zwłaszcza w najcięższych momentach, ale wiadomo, co zobaczył od Anglika.

tíortha Bhenelux (kraje Beneluxu)
Z tą trójką łączy go niemal wyłącznie wzajemny handel, więc gdyby ktoś Irlandię zapytał, co o nich myśli, wzruszyłby jedynie ramionami i zaczął rozmowę na zupełnie inny temat, do relacji nie wracając. A teraz serio – Belgię pewnie by nawet polubił, gdyby tylko poznał ją bliżej, Holandia okazałby się pewnie za wielkim perfekcjonistą (cóż, Irlandia lubi poszaleć sobie czasem w kuchni), a Luxemburg… o tym chyba nie wiedziałby, co myśleć, tak całkiem poważnie mówiąc.

Tuaisceart Éireann (Irlandia Północna)
Jest okazja wygarnąć, co leży na sercu… Dobrze, będzie możliwie kulturalnie. Momentami.
Problemy z Irlandią Północną były od samego początku, w sumie nadal są i kto wie, jak będzie dalej, ale małe prawdopodobieństwo, że się to zmieni. Fakt, przerzucali się, wtedy jeszcze Ulsterem, z Anglią, ale stanęło na tym, że sześć odłączonych od Irlandii hrabstw miało należeć do Wielkiej Brytanii. Nie obyło się bez szkód przez Republikę, bo temu zachciało się być w czasie IIWŚ neutralnym (drugi Szwajcar się znalazł). Przeprosiny? A gdzie tam…
Obecnie kontakty są możliwie neutralne, czasem nieco cieplejsze, jeśli Quinn ma lepszy dzień. Nic dziwnego nie ma w zobaczeniu tej dwójki dogryzającej sobie, ale jak razem piją, to też norma, w końcu z kim pić, jak nie z najbliższym sąsiedztwem? Ale pewnie zazwyczaj i tak będzie tak, że będą sobie wyciągać stare brudy w drobnych i zgryźliwych uwagach, nie szczędząc nawet tematów religijnych.

Uganda
Tu to były przeboje… Do Ugandy Irlandia podchodzi sceptycznie i z nabytą po pewnym incydencie finansowym nieufnością i dystansem. Pomoc w rozwoju kraju nie miała skończyć się pieniędzmi w kieszeniach ugandzkich polityków.

Religia i kultura:

Inne narody mają narodowość. Irlandczycy i Żydzi - psychozę.
Brendan Behan, Richard's Cork Leg



  • Irlandia ma w sobie tak naprawdę dwie natury: katolika i… poganina, wierzącego w magiczną moc wokół ruin celtyckich siedlisk, potrafiącego zakopać krowią racicę na polu ziemniaków na szkodę właścicielowi, a nawet wierzącego we wróżki, elfy i zjawy, które widzi, oczywiście. Ba, nawet ma nieznaczną – ale zawsze! – kontrolę nad leprechaunami. Po co mu to? Oj, nie chcecie wiedzieć.

  • Jest w stanie bronić swojego wyznania do upadłego. Mało tego, uważa, że katolicyzm to jedyna słuszna religia, a wszyscy nie-katolicy powinni zmienić swoje przekonania. Oferowano mu nawet majątek za zmianę religii na protestantyzm, jednak nie dał się przekonać, uparcie trwając przy swoim. Do tego przechodząc obok kościołów i religijnych miejsc nie wstydzi się przeżegnać nawet w miejscu publicznym.

  • Zdarzało mu się czasem przyjść do klasztoru i pomóc mnichom przy przepisywaniu ksiąg, ale mało kto o tym wie. W przeciwieństwie do faktu, że Irek chodził kiedyś… w habicie. O tym wiedzą chyba wszyscy, mało tego – Irlandia niejednokrotnie był przez to obiektem żartów nie tylko wikingów, ale i własnej rodziny. Tak go kochają...

  • Jest święcie przekonany, że to nie grzech ukraść, jeśli jest się w potrzebie, a okradany ma czegoś aż nadto.

  • Irlandzcy misjonarze zawędrowali do pogańskich Szwajcarów, Hiszpanów, Francuzów i Anglików. W różnych miejscach z różnymi skutkami.

  • W Republice jest coś w rodzaju odpowiednika dobrze znanego większości z nas bierzmowania, jednak bez udzielania samego sakramentu – wielu Irlandczyków wybiera sobie jedną świętą postać, studiuje jej życiorys i słowa oraz modli się do niej o wstawiennictwo do Boga.

  • Duchowni z Irlandii wyjeżdżają na misje nawet do Afryki i na Daleki Wschód.

  • Szkoły są podzielone "wyznaniowo" (głównie na katolickie i protestanckie).

  • Bardzo ważna (i w większości przypadków nawet przestrzegana) w Irlandii jest wierność małżeńska i przedślubny celibat.


  • Dużą wagę przywiązuje do pielęgnowania swojego dziedzictwa kulturowego, nie odcina się od swoich korzeni mimo głębokiego katolicyzmu.

  • Ruiny i lepiej zachowane celtyckie domy nadal są elementami krajobrazu. Irlandia sam bardzo się nimi interesuje, na wpół wspominając, na wpół nadal poznając niektóre zwyczaje z życia Celta.

  • Od małego wpajano mu szacunek do kobiet, z czasem chronionych przez system prawny w jego kraju. Na próżno, Irlandia i tak wie swoje, więc nawet nikt nie wybije mu pewnych rzeczy z tego rudego łba. Niestety.

  • Że niby w Irlandii nigdy nie było węży i te wszystkie opowieści to tylko czyste bzdury? A spróbujcie to powtórzyć przy Quinnie, to Was co najmniej wyśmieje i postuka się w czoło. A co zrobi oprócz tego - to już zależy od nastroju i ogółu sytuacji.

  • Uwaga, lubi bawić się w swatkę! Wiecie, co to listy Skellig? Nie? To może i lepiej. Tak czy inaczej kawalerzy i panny niech się przy nim pilnują… A już na pewno nie odpuści, nie będzie zmiłuj, jak się dowie że ktoś z kimś kręci.

  • To nie tak, że on celowo miesza historię z mitologią, Skądże. To wina ostatniego 20-stolecia XIXw. i odrodzenia kultury celtyckiej. Słowem, ojciec mu namieszał, a on się teraz musi z tego przed wszystkimi tłumaczyć, jak to Celt mu zrobił dowcip… dopisując coś to tu, to tam, w irlandzkich kronikach. No dobrze, niech będzie – tak naprawdę jeśli ktoś mu powie, że to wszystko to tylko pół prawdy, obraża się czy nawet wścieka.

  • Jeśli wystarczająco długo będziecie go prosić, może w końcu ulegnie i kogoś nauczy podstaw tańca irlandzkiego. Bo prędzej i tak sam zatańczy niż kogoś nauczy.

  • Zna wiele piosenek, choćby na mało ważne tematy; lubi śpiewać acz najczęściej nie na trzeźwo. Ma też swoje dudy, a jakże. Lepsze niż te szkockie, bo irlandzkie mają więcej oktaw, choć z instrumentów najbardziej upodobał sobie skrzypce, flety i harfy. Tak, bardzo lubi grać na harfie, która nie bez powodu jest symbolem kraju.

  • Przez coraz liczniejsze skanseny i centra dziedzictwa narodowego w okolicach ważnych, historycznych miejsc, Irlandia stoi na skraju przekształcenia się w całości w park tematyczny. Taki rudy Disneyland. Niezbyt miła perspektywa, co?

  • W tym samym czasie co święto przedchrześcijańskiego bóstwa plonów odbywa się w Irlandii festyn, polegający głównie na… piciu. Jak zwykle, żadna nowość.

  • 26.12 to dzień dość makabrycznego święta, zwłaszcza dla obrońców zwierząt (przynajmniej kiedyś, bo chodziło się po domach z martwym ptakiem) – Wren boys. Ludzie przebierają się wtedy nawet za chochoły. Efekt jest… dość ciekawy.

  • Wyrażenie "Good luck" często działa też jako pożegnanie, tak się już utarło w Irlandii, że mimo wszystko ludzie na pożegnanie życzą sobie wzajemnie szczęścia. Miłe, prawda?

  • Twórczość irlandzkich pisarzy stanowi dużą część literatury obowiązkowej dla studentów anglistyki nie tylko w Anglii, ale i na całym świecie.



Ciekawostki, dodatkowe informacje:

  • Stare przyzwyczajenie do zalesionej okolicy ciężko wyplenić tak z irlandzkiego społeczeństwa jak i z samego Irlandii, ale przemysł drzewny jest najlepszą wizją na przyszłość kraju, trzeba się więc z tym pogodzić.

  • Mimo złożenia broni przez IRA w 2005 roku, w jednym ze swoich domów, w piwnicy, Quinn nadal ma jeszcze całkiem pokaźne składowisko broni, ale tylko zbierające kurz. W końcu obiecał.

  • Jeśli tylko chce – lub czasami musi, w skrajnych wypadkach – potrafi być piekielnie zdolnym złodziejem. Więc jeśli tylko w okolicy będą jakieś zamieszki… być może sobie z nich Irlandia skorzysta. Jak to mówią - "okazja czyni złodzieja". Lepiej się przy nim dobrze pilnować.

  • Do tej pory nie może znieść myśli, że część miast wybudowanych zostało w stylu a la angielskim. Gdyby to nie były jego własne miasta, wyburzyłby budynki choćby osobiście. Niestety, nie może tego zrobić, więc tylko zostaje mu zgrzytanie zębami na ten fakt.

  • Jest wyjątkowo do tej pory wdzięczny Jakubowi I za odbicie ziem Anglikom i zwrócenie ich irlandzkim katolikom.

  • Ma prywatny uraz do ziemniaków, ale gastronomia by mu bez nich padła, więc jakoś musi to znosić. Choćby za każdym razem na samo wspomnienie go niemal mdliło...

  • Przez sen zdarza mu się raz na jakiś czas gadać w języku - czy raczej slangu - Shelta, którym posługują się Wędrowcy - to mieszanka słów angielskich, irlandzkich i wymyślonych.

  • Jest w stanie zabrać, pożyczyć lub nawet wyżebrać kasę na alkohol. Bo przecież nie może pędzić cały czas tylko swojego. I cały czas pić tylko za swoje, no bez takich.

  • Jego samochód to kompletny grat, który trzyma się w kupie tylko dlatego, że jest obwiązany sznurkiem.

  • Potrafi zorganizować przekręt, a potem całkiem sprytnie wytłumaczyć go tak, że przedsięwzięcie okazuje się zupełnie legalne.

  • Nie zdziwcie się, jeśli umówicie się z nim w poniedziałek rano, a Irlandia odezwie się dopiero w piątek wieczór. To ten alternatywny system czasowy, standard.

  • Quinn może "pochwalić się" całkiem niezłymi umiejętnościami walki w miejskiej partyzantce, choć może na to nie wyglądać.

  • Irlandia to jedno z najbezpieczniejszych państw w wielu aspektach: liczba ofiar śmiertelnych wypadków samochodowych, morderstw, ataków serca czy kilku innych groźnych zabójców, jest tam jedną z najmniejszych.

  • W Dublinie panuje natomiast wysoka przestępczość narkotykowa, stopniowo rozszerzająca się na inne miasta, więc… Nie, to wcale nie jest żadna sugestia czy propozycja, skądże!

  • Irlandczycy mają wiele określeń na różne rodzaje deszczu – wynika to z morskiego klimatu wyspy, na której często i gęsto pada (nawet 270 dni w roku!) – jednak niektóre nawet nie nadają się do druku.

  • Jeżdżenie "stopem" jest dość popularne i stosunkowo bezpieczne na tyle, że dziewczyny i kobiety jeżdżą w pojedynkę. Zwłaszcza w okolicach mniejszych miast wręcz oczekuje się od kierowców, że sami zaproponują podwiezienie osobie idącej poboczem.

  • Głównym przemysłem było i jest rolnictwo, ale stopniowo się to zmienia, wartość tej gałęzi przemysłu traci na wartości tak mentalnej, jak i ekonomicznej.

  • W 2002 roku bezrobocie w Irlandii spadło nawet do poniżej 5%.

  • Przemysł narodowy to głównie elektrownie, transport, radio/TV, huty, przemysł drzewny, poczta.

  • Któregoś razu Tudorowie zorganizowali wyprawę łupieżczą na tereny Irlandii. Głównym celem były dobra naturalne (w dużej części drewno z licznych irlandzkich lasów), ale ucierpiało na tym również wiele kościołów i klasztorów.

  • Kilka losowo wybranych dat z historii Irlandii:
    - 300r. p.n.e. – pojawienie się na wyspie Celtów
    - 17 marca 461r. - data śmierci św. Patryka
    - 800r. n.e. – przybycie do Irlandii wikingów
    - 24 kwietnia 1916r. – powstanie wielkanocne
    - 29 grudnia 1937r. – konstytucja

  • Whiskey - kiedyś nazywane w Irlandii uisce beatha (isk-ke ba-ha) - przez złą wymowę zmieniona została właśnie na whiskey. I pamiętacie, szkocka to whisky. Irlandzka - whiskey. Mała rzecz, a robi różnicę, bo obie znacznie różnią się smakiem, aromatem… khem, przejdźmy jednak dalej.

  • Z dowcipów o Irlandczykach można śmiać się tylko wtedy, gdy opowiada je Irlandczyk, inaczej zostanie się uznanym za osobę pozbawioną dobrych manier.

  • W Dublinie funkcjonuje jedyne na wyspie krematorium.

  • Guinness to nie jest po prostu piwo, to styl życia. Lek tonizujący. Podawany jest nawet dzieciom w drobnych ilościach przy różnych dolegliwościach.

  • Kiedyś dzieci urodzone na wyspie dostawały obywatelstwo z automatu, ale zmieniona w 2004 roku konstytucja już tego nie gwarantuje. Za dużo przekrętów z tym było.

  • Tak naprawdę… Brytyjczycy i Niemcy piją więcej per capita niż Irlandczycy.

  • W Irlandii każde miasto - niezależnie od tego, jak jest małe i jak niewiele ma ludności - ma więcej pubów niż wszystkich sklepów razem wziętych.

  • XIX wiek - czas deindustrializacji, więc główny przemysł to i tak nadal rolnictwo.

  • Wielu Irlandczyków to lekarze czy prawnicy.

  • To irlandzkimi rękami została wzniesiona większość brytyjskiej infrastruktury. Nie wierzycie? A jednak.

  • Znacie zapewne powiedzenie "Niemiec płakał jak sprzedawał". Równie dobrze można to odnieść i do Irlandczyków.

  • W latach 90. XX wieku do parlamentu zostało wybranych więcej kobiet niż kiedykolwiek w historii wyspy.



Drobna uwaga w kwestii magicznej:
Tak naprawdę od małego jest uzdolniony magicznie, ale po prostu od jakiegoś czasu z tego aż tak bardzo nie korzysta (zapewne od chrystianizacji kraju, bo by go jeszcze posądzili o herezję czy coś w tym stylu!). Niemniej jednak, sprowokowany czy przy wyjątkowo skrajnych nastrojach, nadal potrafi się do tego uciec. Wychodzić mu to może nieco chaotycznie, z lekkim poślizgiem, ale wciąż skutecznie – w jego przypadku posługiwanie się magią jest jak jazda na rowerze – nie zapomniał, nawet jeśli nie robił tego zbyt często.
No dobra, nie tylko w skrajnych przypadkach. Czasem potrafi ludziom robić drobne żarty… Ale to tak z sympatii, naprawdę. No, chyba że kogoś nie lubi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Spokojnie, to tylko Irlandia...   Sob Sty 16, 2016 12:47 am

Wiem, że to było w poprzedniej KP, ale chciałabym zobaczyć Ira uznającego za nieuprzejme pytanie "Czy idziesz ze mną na piwo?".
Akcept.

Oj, zdziwiłabyś się xd ~Rude
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Spokojnie, to tylko Irlandia...   Sob Sty 16, 2016 2:32 pm

Akcept:3
Powrót do góry Go down
 
Spokojnie, to tylko Irlandia...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin
» Rodzina Bein. Dublin, Irlandia, 72.
» Jakie zwierze przypomina Ci poprzednik?
» Stara latarnia morska
» Skojarzenia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Eventownia :: Archiwum-
Skocz do: