IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kernow a'gas dynnergh

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kornwalia

avatar

Imię i nazwisko : Rosen Kirkland (Penkelt)
Liczba postów : 38
Join date : 16/01/2016

PisanieTemat: Kernow a'gas dynnergh   Nie Sty 17, 2016 12:48 am

[You must be registered and logged in to see this image.]
*krówka z dedykacją dla Austrii, bo powiedziała by zostawić*

Imię i Nazwisko:  Rosen Breuyen Kirkland (Penkelt)

Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające):  5 marca - jest to dzień patrona Kornwalii, świętego Pirana.

Wygląd: Kornwalijczyk raczej swoim wyglądem nie przykuwa wielu spojrzeń. Ot, zwykły chłopak, niespecjalnie wyróżniający się z tłumu. Wzrostem też nie odstaje od normy - jest nawet trochę niższy od Walijczyka. Czemu akurat tego z wielu jego starszych braci wspomniano? Otóż patrząc na tę dwójkę można bez problemu zauważyć, że są rodzeństwem (i to nie tylko zasługa jakże charakterystycznych dla Brytyjczyków brwi, które Kornwalijczyk również posiada). Począwszy od niemal identycznego koloru włosów - brązu wpadającego w rudość, poprzez cerę, po zielony kolor oczu, do których nieraz wpada przydługa grzywka. W odróżnieniu do brata Rosen ma dość długie włosy - sięgające łopatek. Zwykł także zaplatać luźne, opadające po bokach twarzy kosmyki w warkoczyki (najczęściej celtyckie, więc ma już je opanowane do perfekcji. Zawsze czesze się w ten sposób, chyba, że po prostu mu się nie chce lub dokądś się śpieszy - wówczas plecie najzwyklejsze warkocze) i spinać je z tyłu głowy, by po prostu mu nie przeszkadzały. Rzadziej widzi się go w kitkach.  Wracając do jego ogólnej budowy ciała (prócz tego, że jest średniego wzrostu), Rosen jest także dość wysportowany - ale bez przesady; poza tym uwagę od jego silnych rąk odwraca niejedna blizna, będąca "pamiątką" po wszystkich wojnach, powstaniach i rebeliach. Spędził wiele lat zajmując się górnictwem, czy nawet pracą w portach przy statkach (stąd silne ręce). Jednak nie tylko to miało wpływ na jego formę fizyczną - uprawia on także różne sporty, może nie w dużym natężeniu, bo raczej (gdy najdzie go w ogóle chęć) robi to dla zabawy. Ważniejsza jest zabawa i granie według zasad niż wynik. Na co dzień ubiera się raczej swobodnie i kieruje się myślą, że musi być po prostu "wygodnie", choć czasem wkrada się również myśl "tanio". W koszulach czy w garniturach często się go raczej nie zobaczy. Warto zaznaczyć, że w Kornwalii zaczynają jako część garderoby przyjmować się kilty. Są one czarne, bądź z tartanem kornwalijskim, pierwszy raz pojawiły się w 1903 roku, kiedy tak ubrani delegaci kornwalijscy pojawili się na Kongresie Celtyckim w Caernarfon.

Charakter: Z pozoru Kornwalijczyk jest osobą o prostym usposobieniu, mało wymagającą i bezproblemową. Po części tak jest, dlatego przy pierwszym spotkaniu zazwyczaj można spodziewać się po nim serdeczności, lekkiego uśmiechu i chęci do rozmowy. Warto jednak zaznaczyć, że preferuje rozmowy w mniejszym niż większym gronie. Wszystko dlatego, że nie ma dużej siły przebicia, co w większym towarzystwie spycha go do roli słuchacza. Co szczerze powiedziawszy też mu nie przeszkadza, ale nieraz przecież ciekawiej jest uczestniczyć w rozmowie niż tylko jej słuchać. Przez taką bierność może się zdawać nieporadny, niepotrafiący poradzić sobie z problemami, jakie życie rzuca pod nogi. Owszem, jest w jakimś stopniu taki, ale wcale nie robi sobie z tego powodu do wyrzutów. Przecież nie ma osoby nieomylnej, czy radzącej sobie ze wszystkim. Jednak takie myślenie wcale nie utrzymuje go przy posiadaniu dwóch lewych rąk. Potrafi wziąć się za siebie i to nie tylko wtedy, gdy sytuacja go do tego zmusi. A gdy zostanie postawiony pod murem, umie wykazać się zaskakująco wielką pomysłowością i wyratować nawet z bardzo trudnej sytuacji - chociaż zazwyczaj specjalnie wielkiej inteligencji po nim nie widać. Rosen może szczycić się swoją pracowitością. Lubi pracę, ale raczej taką, która wymaga siły fizycznej, to jest: rolnictwo, hodowla zwierząt, rybołówstwo, czy górnictwo. W kwestii tego ostatniego ma ogromną intuicję. W, z pozoru, nieopłacalnej ziemi potrafi znaleźć ogromne pokłady jakiegoś złoża i być z tego powodu prze-szczęśliwym. Łatwo dostrzec, że górnictwo jest jego konikiem, w pewnym stopniu też pasją. Jakby nie patrzeć od najmłodszych lat miał styczność z wydobyciem wielu kruszców, głównie cyny i miedzi, a bliskość Walii sprawiała, że od starszego brata tego i owego się nauczył.
Skoro już wspomniany został Walijczyk oraz chwile dzieciństwa, to warto zaznaczyć, że Rosen z tamtych lat zdecydowanie różni się od tego, jaki jest na dzień dzisiejszy. Chociaż na dobrą sprawę tę różnicę  są w stanie dostrzec tylko najbliższe mu osoby. Dlaczego? Bo jest i był dość enigmatyczny, jednak "teraz" zdecydowanie przybrało to na sile. Nie tylko jest bardziej "skomplikowany", ale i zrobił się też bardziej skryty. Choć mimo wszystko powoli się to poprawia, bo zaczął od nowa wychodzić na światło dzienne, upominać Anglii o autonomię, a nieraz także niepodległość. Duży przełom w nim samym nastąpił, gdy w 2001 roku uznano narodowość Kornwalijską. Wtedy sam sobie znów udowodnił, że jak się chce i uparcie trwa przy swoim, to można wiele - do takich wniosków dochodzi również obserwując poczynania Szkocji. Od jakiegoś też czasu jest mocno wyczulony na punkcie swoich symboli narodowych i łatwo się irytuje, gdy ktoś choć trochę spróbuje je sobie przywłaszczyć. Między innymi dlatego ma konflikt z Devonem, bo kto to widział tak bezczelnie kraść kornwalijską flagę? Już mniejsza o wspólną historię, niech znajdują inną.
Po głębszym poznaniu go, widzi się człowieka łagodnego, unikającego sporów, naiwnego, cierpliwego i po prostu robiącego wszystko w swoim tempie. Warto przyznać, że jest również osobą, która łatwo się zamyśla i drogą skojarzeń potrafi przypomnieć różne szczegóły ze swojego życia, o których normalnie by nie pamiętał. Przez taki, a nie inny bieg historii już dawno uznał, lub wmówił sobie, że prześladuje go pech. Dlatego bardzo niechętnie bierze udział w sytuacjach, gdzie musi coś zaryzykować - chyba, że wspiera go ktoś z większymi pokładami szczęścia. Biorąc pod uwagę wszystkie jego cechy, to łatwo wysnuć wniosek, że dogadanie się z nim nie stanowi większego problemu. Ale... przede wszystkim należy brać pod uwagę, że jest humorzasty, a nad humorami średnio potrafi panować, więc jego zachowanie jest uzależnione od nich. Dlatego czasem jakąś głupotę puści płazem i nie zareaguje w ogóle, a innym razem za to samo może się poirytować lub obrazić. W kwestii rodziny stara się być jeszcze bardziej wyrozumiałym, nawet jak ma gorszy nastrój, bo przecież rodzina, to rodzina, doskonale wie jacy bywają.
Uwielbia baśnie, legendy i różne historie, więc nierzadko widzi się go przy książkach, zarazem jest przekonany o prawdziwości ów tekstów. Potrafi docenić wszelkie słowo pisane i chętnie sam w wolnych chwilach próbuje sił w pisaniu. Duża wyobraźnia, zamiłowanie do magicznych istot i legend sprawia, że chyba nie są te teksty takie złe, chociażby pod kątem bycia interesującymi. Przynajmniej sam Kornwalijczyk tak uważa, bo nieśpieszno mu z pokazywaniem niczego innym, raczej chomikuje wszystko w różnych miejscach w swoim domu i pozostawia tylko dla siebie. Z trudnych czasów zostało mu chowanie wszystkiego co dla niego ważne i nieraz jest w tym tak skuteczny, że zapomina gdzie co zostało położone. Bywa apatyczny, dlatego czasem jak gdzieś usiądzie, to dłuższy czas tak zalega. W takich chwilach trochę odtrąca innych od siebie, ale mimo wszystko doceni jakieś miłe, nawet najgłupsze słowo wsparcia. W takich chwilach niewskazane jest podawanie mu alkoholu, bo zaczyna jeszcze mocniej wyolbrzymiać wszystko co się da, chyba, że jest się mistrzem zagadania go, bo wtedy łatwo zmienić mu humor na lepszy. A dobry humor w połączeniu z cydrem czy innym alkoholem (a warto zaznaczyć, że mocniej głowy to nie ma), kończy się niestworzonymi teoriami na temat jednorożców, które przecież mieszkają stadami u niego. Bo przecież taki łagodny klimat musiał się skądś wziąć, a najlogiczniejszy argument to jednorożec. Jednak żeby to się tylko na jednorożcach kończyło, to by było dobrze.
Trzeba wspomnieć jeszcze o tym, że ma dość lepkie ręce, takie tam pozostałości z czasów, gdy parał się przemytem wszystkiego co się da, z wcześniej zniszczonych statków. Trochę niechlubna sprawa, ale tamte zdarzenia i swój handel nazywał "sprawiedliwym" zamiast nielegalnym. Jakoś przetrwać trzeba było. Był na tyle skuteczny, że cały proceder trwał dobre sto lat, aż poprowadzono linie kolejowe na kornwalijskie ziemie. Na dzień dzisiejszy raczej nie ruszy czegoś co jest czyjeś, bo nie ma w tym celu, ale czasem się potrafi zapomnieć i długopis odruchowo do kieszeni schowa.



Relacje z innymi:

Walia: Starszy, ważny i najbliższy brat. Do VI wieku mieli ze sobą bardzo bliski kontakt, ale zerwał się on w dużym stopniu przez Anglo-Sasów po przegranej bitwie pod Dyrhan. Jeżeli chodzi o Walijczyka, to zawsze umiał znaleźć z Kornwalią wspólny język, a fakt, że walijski i kornijski są bardzo podobne tylko to ułatwiał. Obaj są spokojni i rozumieją się doskonale (przynajmniej zazwyczaj). Są w stanie spędzić ze sobą wiele godzin i nie będzie nawet najmniejszego ryzyka, że któryś drugiego zirytuje. Łączy ich również uwielbienie do wszelkich opowieści i legend, których można znaleźć na pęczki u jednego i drugiego. Kornwalijczyk cieszy się niezmiernie faktem, że Walia wyraża tyle aprobaty i wspiera go w kwestii dążeń do uznania jako część Wielkiej Brytanii, a nie tylko Anglii. Z kimkolwiek nie spędza czasu, to właśnie przy Walii czuje się najpewniej i najlepiej - jest to kwestia wielu lat spędzonych blisko brata, nieraz nawet naśladowania go, i zawsze znajdowania oparcia w wielu sprawach. Dlatego gdy jakieś poważniejsze sprawy nie dają mu spać po nocach, to powie o nich tylko i wyłącznie Walii. Często zdarza mu się marudzić - i nierzadko własnej rodzinie - że czuje się ignorowany. No i chyba tylko do Walii nie ma żadnych pretensji w tym stylu.

Szkocja: Kolejny starszy brat, i on akurat raczej średnio zwracał uwagę na Kornwalię (ale może to być po prostu wrażenie samego Rosena?), choć ze strony Kornwalijczyka wygląda to zgoła inaczej. Otóż Kornwalia mocno popierał Szkocję chociażby w kwestii jego referendum, jego silnych dążeń do niepodległości. Tak naprawdę bardzo się temu przyglądał - no i w pewnym momencie uznał właśnie Szkota za wzór...? Chce na swój pokrętny sposób pójść w jego ślady, by móc osiągnąć to, czego sam chce. Czy to zła, czy dobra droga - tego sam nie jest pewien, ale pewne jest to, że Szkot dostał swoje referendum, a jego wynik tak czy owak w jakiś sposób motywuje, prawda? Prawda. No i fakt, że nieraz widać u obu podobne cechy, jak upartość, czy solidne wykonywanie swoich zadań. Dlatego Rosen liczy jeszcze bardziej, że uda mu się coś osiągnąć więcej. Bo i czego zawsze chciał? Spokoju, ale teraz też bycia zauważonym.

Irlandia: Również starszy brat, z którym Rosen jest zdecydowanie bliżej niż ze Szkocją, ale nie tak blisko jak z Walią. Łączy ich chyba głównie to, że w kwestiach religijno-kulturowych to właśnie Irlandia(wraz z Walią) wprowadzali w Kornwalii chrześcijaństwo. Na samym wprowadzeniu i zakorzenieniu wiary się nie skończyło, w Kornwalii przecież przebywał święty Patryk. A gdy celtycka chrześcijańska sztuka przeżywała odrodzenie w Irlandii, to wędrowała zaraz do Kornwalii. Zazwyczaj to co działo się u starszego brata, zaraz przychodziło na ziemie kornijskie. Swoim podejściem zawsze umiał przekonać do czegoś Rosena. Podsumować można tak, że lubi Irlandię, jego towarzystwo i rozmowy z nim. A Kornwalijczyk, będąc osobą która raczej zapomina innym wiele to i nie zarzuca niczego bratu.

Irlandia Północna: Tutaj jest neutralnie. Choć jak do samego Irlandii, tak i do Irka Północnego nie żywi żadnych pretensji, czy innych nieprzyjemnych uczuć, więc zamiast "neutralnie" to można się pokusić o stwierdzenie - "całkiem dobrze". Do tego Irlandia Północny jest młodszy, a z młodymi Kornwalia ma (zazwyczaj) całkiem dobre kontakty. To i tym chętniej swoimi "mądrościami" się dzieli, chyba, że wyraźnie dostanie sygnał by tego nie robić.

Wyspa Man: Mają raczej neutralne stosunki, choć Kornwalijczyk nie ma oporów by usiąść i pogadać z bratem. Jakoś nigdy zbyt wiele czasu nie spędzili, nawet jakby któryś chciał to nie było jak i kiedy. Każdy zajmował się swoimi sprawami. Fakt, bywały momenty - jak powołanie się na brata i złożenie na przykład petycji na Igrzyska Wspólnoty Narodów, aby uznać odrębność reprezentacji Kornwalii na takich samych zasadach jak Guernsey czy Wyspa Man. Ale wyszło jak wyszło i petycja nie przeszła, choć próbować było warto.

Celt: Ojciec, którego Kornwalijczyk nigdy się nie wyparł - tak jak nigdy nie wyparł się bycia celtyckiej krwi. Może tylko przez jakiś czas jedynie w tym temacie po prostu milczał, by nie napytać sobie jeszcze większej biedy ze strony Anglii. Ale teraz wręcz podkreśla swoje pochodzenie. Nie wstydzi się tego, wręcz jest dumny ze swojego pochodzenia. Może czasem przesadza, jednak zbyt długo był tłamszony, by teraz się tym tak nie szczycić... Niezbyt dobrze ojca pamięta. Ale zdecydowanie po nim odziedziczył to, że lubi podróżować. Z tą różnicą, że Rosena nie ciągnęła chęć zgłębiania nowych miejsc, ale szukanie zarobku (chociaż swoją drogą, nowe miejsca zawsze były ciekawe i chętnie wszystko poznawał). Dom dobry, ale podróż i nowe miejsca również. Chociaż zarówno te "nowe miejsca" są już równie stałymi co dom, bo raczej nie zapędza się w coraz to nowe.

Anglia: O ile Kornwalijczyk nie jest osobą chowającą urazy, tak Anglia doczekał się bycia wyjątkiem. Nie ma osoby, do której żywiłby więcej negatywnych uczuć niż do Anglika. A gdy Rosen ma zły humor to jest w stanie utrudniać mu życie w każdy możliwy, jednak w jak najmniej inwazyjny sposób. Zazwyczaj jednak jest względem niego oschły, niechętnie podejmuje zarówno poważniejsze rozmowy, jak i takie codzienne, które miałyby być luźne. Rosena irytuje jego protekcjonalizm, oraz uważanie się za Bóg wie kogo. Bo uważanie się i wmawianie nawet, a "bycie" to jest zupełnie inna sprawa. W oczach Kornwalijczyka z czasem stał zwykłym przybłędą w rodzinie i trudno, by to się zmieniło. Bo przecież jaki Celt z niego? Żaden. Może być jedynie przyszywanym bratem, nikim więcej. Przez wiele lat będąc "pod butem" Anglii Rosen czuł się skrępowany, zagrożony i z podejrzliwością patrzył mu na ręce, zarazem stając się wręcz przewrażliwionym. Wiele lat, wiele zdarzeń doprowadziło do tego, jak teraz postrzega "młodszego brata", ale ostatnimi czasy na nowo zaczyna budzić się w nim coraz większe poczucie odrębności, zaczyna wytykać Anglikowi co tylko się da. Drażniącym elementem jest to, że Anglik bezdyskusyjnie uważa za chwilową fanaberię kornwalijskie dążenia przynajmniej do autonomii... Ale przecież nie ma ani jednego dokumentu świadczącego o aneksji Kornwalii. Właściwie można zarzucić wiele Arthurowi, a z pozytywnych rzeczy? Gdyby Rosen się skupił to by na pewno wymyślił lepszą zaletę, niż śmieszne marszczenie angielskich Brwi przy kolejnym zwróceniu uwagi na to, że nie miał kontroli nad kornwalijskimi przemytami i cichym nielegalnym handlu z dawnych lat.

Dania: Osoba, którą jest (chyba) w stanie nazwać przyjacielem, jak i spędzić czas zawsze i wszędzie. Dumny jest, że mógł niegdyś stać, ramię w ramię z Duńczykiem w boju. Uznaje go za wspaniałego sojusznika po dziś dzień, a sam Dania uznaje Kornwalię za Celta, a nie jakiś fragment Anglii. Kto by pomyślał, że ich relacja przetrwa aż tak długo? A wszystko zaczęło się w momencie zawarcia sojuszu kornijsko-duńskiego przeciw Saksonom z Wesseksu, w wojnie Anglo-Celtyckiej. Bardzo docenił pomoc i samego Danię w tamtych czasach, a  patrząc ile plusów niosły wspólne kontakty, Kornwalia nawet jest w stanie przymknąć oko na najazdy wikingów. Chociaż czasem z krzywą miną jest w stanie mu wypomnieć to i owo, na przykład: zdobycie kornwalijskiego miasta przez wikingów, które było uważane za niemożliwe do zdobycia. To wcale nie podniosło na duchu Kornwalii, podczas gdy był jeszcze przygniatany Anglo-Sasami.

Holandia: Holendra również lubi, wydaje się być małomówny i nieprzyjemny, ale rękę do roślin ma. A one czują, kto jest w porządku, a kto nie(przynajmniej w mniemaniu Kornwalii). Chłopak nieraz potrafi do niego podejść i pochwalić nowym, wyhodowanym kwiatem. Ale też to nie jest reguła, nieraz podejdzie i zaczepi ot tak o. Jakby nie patrzeć to właśnie osoba z Holandii jest twórcą  cudownych ogrodów w Kornwalii. Pierwszym tworem był ogród Heligan, a największym dotąd dziełem Eden Projekt, w dodatku twórca sam zbierał fundusze na te przedsięwzięcia. Rosen na pokrętny, własny sposób stara się naśladować Holendra, bo uważa, że dobrze na tym wyjdzie. Intuicja tak mu mówi, więc czemu jej nie zaufać?

Meksyk: Z serii podróży, w nowe miejsca Kornwalia skierował się i do Meksyku.  Ale te podróże miały na celu znalezienie pracy. Znalazła się - przy srebrze. W Meksyku Rosen czuł się dobrze. Wielu Kornwalijczyków także tam pozostało na stałe, a kultura kornijska przetrwała tam na tyle, że bliźniacze osady srebra zaczęto nazywać "Małą meksykańską Kornwalią". W Mineral del Monte po niektórych uliczkach i zabudowaniach widać, że mają wiele charakterystycznych cech dla kornwalijskich zabudowań. Dzięki górnikom z Kornwalii, w centralnym Meksyku specjalnością lokalną stały się także tradycyjne kornijskie paszteciki. Na dzień dzisiejszy Rosen całkiem lubi spędzać czas z tym chłopakiem.

Brazylia:  Idąc dalej, za kopalniami Kornwalijczyk dotarł też do Brazylii gdzie odegrał ogromną rolę przy wydobyciu złota. "Anglo-Brazilian Gold Mining Company" zaczęło się właśnie dzięki Kornwalijczykom. Wydobywano tam złoto w sposób jaki opracował kornijski inżynier i dzięki nowej technologii wydobyto więcej złota niż zakładano. W Brazylii Kornwalia również zagrzał miejsce, co tu wiele mówić, były nawet sytuacje, że słynnych lingwistów wzywano, bo ludzie byli zaszokowani językiem i przyśpiewkami kornwalijskich górników. Bywało naprawdę zabawnie, przynajmniej według niego samego, no i co tu wiele mówić? Brazylia był(a?) w porządku.

USA: Głośny choć miły chłopak, ale na dłuższą metę męczący. Ale chyba taki urok Alfreda, że zachowuje się jak duże dziecko. Nie ma nic przeciw niemu. Jakby nie patrzeć od dobrego XVII wieku się już znają, a zaczęło się oczywiście od kopalń, a dociera do tego, że w Kalifornii w wielu miastach śpiewane są kornijskie kolędy, które stały się wręcz tożsamością tamtejszych miast. Mnogość rzeźb i pomników upamiętniających to, jaki wpływ mieli Kornwaliczycy na ich rozwój. Kornijska kultura do tej pory w niektórych miejscach Stanów ma wpływ na górnictwo, a blisko 2mln osób w USA jest pochodzenia kornijskiego. Cóż... Gdyby Rosen miał opisać jak widzi chłopaka to pewnie podsumowałby jego niepoważne podejście do wielu spraw, roztargnienie, częste mieszanie się w nie swoje sprawy, jak i bycie naprawdę głośnym. Jednak na pewno Alfred nie usłyszałby, że jest kimś niewdzięcznym.

Kanada: Bratanek, którego zauważa nie to co niektórzy. Docenia bardzo kanadyjskie usposobienie, spokój i bycie serdecznym. Zdecydowanie chłopak tego po Anglii nie ma... Miło spędzać z nim czas, choć czasem Kornwalia czuje się w jakiś sposób przytłoczony, bo... w XIX wieku bardzo wielu Kornwalijczyków wyjechało do Kanady, przez co liczba ludności na rodzimej ziemi mocno się zawęziła.

Australia:  Jedna z najbliższych dla Kornwalii osoba. Bardzo wiele czasu spędził u bratanka, dlatego czasem czuje się u niego jak w domu. Nic właściwie dziwnego, skoro jest tam miejsce znane jako "Mała Australijska Kornwalia", w którym dodatkowo co roku odbywa się największy na świecie kornwalijski festiwal zwany Kernewek Lowender. Kornwalijczyk znalazł u Australii zarówno spokój, prace, jak i naprawdę świetne towarzystwo. Energiczność i pogoda ducha praktycznie zawsze się Rosenowi udziela, przez co nieraz własnie przy tym chłopaku umie się wyluzować, pomówić o wszelkich pierdołach i powygłupiać. Czuje się również przy nim pewnie, bo ten nieraz wstawiał się za Kornwalię i był nawet przypadek, że Anglia przeprosił. Australia tak naprawdę jest jedną z nielicznych osób, które są w stanie namówić go na realizacje głupich pomysłów. Rosen nawet doczekał się, by gdzieś poza swoim  domem zobaczyć napisy, nazwy ulic czy domów wywodzące się z Kornwalii, lub dotyczące ważnych kornijskich osób. Tak, jakby miał się wynieść z wysp, wybrałby Australię.

Nowa Zelandia: Tu relacje są dosyć... Dziwaczne? Można powiedzieć na dzień dzisiejszy, że dość śmieszne. Bo wszystko zaczęło się od zapotrzebowanie w Nowej Zelandii na "nowe" młode pokolenie chętnie pracujące. I Wielka Brytania, która dostała kryteria przyjęcia wstawiła w pierwszej kolejności Kornwalijczyków i Szkotów, ponieważ ludzie stamtąd byli znani z ciężkiej pracy i nie straszne im były trudy, dlatego byli "dobrzy do życia kolonialnego".  Ostatecznie Rosen potraktował to i tak jako kolejną przygodę, a Nowa Zelandia okazał się inny niż to sobie  Kornwalia wyobraził na początku, więc nawet jeśli aż tak się nie zżyli (jak na przykład z Australią), to i tak przyjemnie czasem zamienić słowo lub dwa.


Republika Południowej Afryki:  Gorączka złota i takie tam... Kornwalia również liczył na to, że coś uda mu się uzyskać, trochę dorobić, ale ostatecznie głównie skończyło się na tym, że dzielił się wiedzą i doświadczeniem na temat górnictwa. I faktycznie, pod koniec wieku XIX zaczęło coś się dziać... Mimo, że miał jakiś minimalny wkład w kopalnie w RPA, to nie zagrzał tam miejsca. To i z nim(nią?) do tej pory ma po prostu neutralne stosunki.


Francja: Z Francuzem jest dość... skomplikowanie. Zazwyczaj wszystko zależy od ich humorów gdy na siebie trafiają. Francis imponował mu pod kątem sztuki. Ale pomimo tego, że pod kątem ozdabiania potrafią się dogadać, tak Kornwalijczykowi ręce już opadają, gdy słucha pretensji o to, że "kradnie wspaniałą i wyjątkową francuską atrakcje turystyczną", którą tak właściwie jest zamek na wyspie, do której podczas odpływu można dojść pieszo. Faktycznie kradzione. Na dobrą sprawę to właśnie Kornwalia jest w stanie wytknąć poważniejsze rzeczy Francuzowi!


Fenicja: Starożytna kraina na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. I szczerze? Jeśli ktoś ją lepiej pamięta to z pewnością ojciec, bo sam Kornwalijczyk był mały i pamięta to trochę jak przez mgłę. Jednak doskonale umie skojarzyć z tą osobą wszelką zachłanność i kopanie dołów pod kimś, dlatego bez wahania każde tego typu zachowanie od razu mu się kojarzy z Fenicją. W bardzo dawnych czasach Kornwalia była jednym z najważniejszych źródeł cyny.  A Fenicja chcąc monopol na handel tym surowcem, rozsiała historie mające na celu zniechęcenie kupców do ziem kornijskich. Wszelkie te wymyślanki bazowały na niby odizolowaniu, czy poważnymi trudnościami z dotarciem, czy opuszczenia wysp.


Rzym: Temu panu już dziękujemy.  Ma do niego pretensje, może nie aż takie co reszta rodziny, na przykład Walia. Ale prawdą, a Bogiem to tak naprawdę drogi i wpływy rzymskie w Kornwalii ograniczały się do dwóch twierdz, bo Rzym był zainteresowany innymi ziemiami. Co nie zmienia faktu, że w przededniu wycofania się Rzymian z Wysp Brytyjskich, "bo Sasi", ziemie kornijskie zostały pod władaniem zarówno celtyckim, jak i nadal troszkę rzymskim. Rosen musi też przyznać, że przydały mu się te małe amfiteatry wykute w skałach, a w dodatku teraz z tego jakieś pieniądze są...

Ciekawostki, dodatkowe informacje:

- "Eden Project" - założony na terenach dawnej kopalni glinki porcelanowej. W głębokim na 50 metrów przypominającym krater wyrobisku, zbudowano wielką plantację w niebywale efektowny sposób prezentującą roślinność ze wszystkich obszarów naszej planety. Można tu oglądać ponad 120 000 gatunków roślin. Ze względu na swoją skalę, Eden Project, jest czymś innym niż liczne w Anglii piękne ogrody - błądząc poprzez gąszcz kwiatów i pnączy, natrafiamy tu na cieplarnie, mieszczące całe gaje oliwne i cytrusowe, plantacje kaktusów, bambusa, herbaty, tytoniu. Eden Project ma własną rzekę z wodospadem, a na pobieżne choćby  zapoznanie się z całością trzeba przeznaczyć minimum pół dnia.

- Glendurgan Garden i Trabah Garden - dwa ogrody założone w XIX wieku, w dolinie o tropikalnym mikroklimacie zapraszają do spacerów wśród stuletnich rododendronów, kamelii, wawrzynów i innych egzotycznych roślin sprowadzonych ze wszystkich stron świata.

- Trelissick Garden - a tu znajdują się bardzo rzadkie gatunki azjatyckich roślin.

- Wyspy Scilly między innymi charakteryzuje: turkusowa woda, olśniewająco biały piasek, morskie ptaki, łagodny klimat, subtropikalna roślinność. Archipelag składa się z setki małych wysepek, z których tylko sześć jest zamieszkanych, i cieszy się złą sławą wśród żeglarzy. Najważniejszą wyspą, także pod względem turystycznym jest Saint Mary's. Prawdziwy rajski ogród stanowi Tresco, gdzie rosną palmy, akacje oraz bananowce i gdzie mona zobaczyć foki.

- Na drodze z Saint Ives do Tintagel, 10 km na południe od Trevose Head, naturalna linia poszarpanych przez morzę skał przypomina (według miejscowej tradycji) ślady kroków legendarnego olbrzyma Bedruthana.

- W Kornwalii istnieje linia kolejowa Looe Valley Line, tzw. „szlak cydru” – specjalna linia turystyczna prowadząca z Liskeard do Looe. Wzdłuż trasy, malowniczo położonej w dolinie rzeki Looe usytuowane są przystanki, przy których znajdują się puby – tam turyści degustują ten charakterystyczny dla południowo-zachodniej Anglii napój. Informacji o kursach zasięgnąć można na każdym dworcu obsługiwanym przez linię First Great Western. Czas przejazdu (łącznie z konsumpcją) – ok. 7 godzin

-  Według popularnej reguły, rodowitego Kornwalijczyka można poznać po nazwisku rozpoczynającym się od Tre-, Pol-, lub Pen-. Czyli zgodnie z wierszykiem "By Tre, Pol and Pen shall ye know all Cornishmen".

*- Kwestia imienia: Imię Rosen jest zangielszczoną formą wcześniejszego i przyjętą przez niego ze względu na zawirowania historii, więc w skrócie... dla świętego spokoju.

- Na mapach z XVII wieku, w tym słynnej mapie Mercatora, Kornwalia przedstawiana była – na równi z Walią i Irlandią – jako jeden z narodów brytyjskich.

- Symbolem Kornwalii jest wrończyk– w poezji kornwalijskiej używa się go jako symbolu regionu. W Kornwalii wierzono również, że król Artur żyje obecnie pod postacią wrończyka. Jego angielska nazwa "chough" często służyła w Anglii jako przydomek Kornwalijczyka. Niestety na dzień dzisiejszy ten ptak żyje już tylko w Irlandii...

- Za oficjalny symbol kwiatowy w Kornwalii uważany jest wrzosiec rozpierzchły, oraz żonkil.

- Ósmego maja(albo w najbliższą sobotę, jeśli ósmy wypada w niedziele, lub sobotę) organizowane jest powitanie wiosny poprzez pochód Furry Dance, barwny taneczny korowód odbywany tradycyjnie od XVII wieku.

- Land's End - najdalej na zachód wysunięty kraniec Kornwalii i Wielkiej Brytanii. Zależnie od pogody  można stąd dostrzec latarnie morskie Longships(2,5km od brzegu),  Wolf Rock(14km od brzegu), a nawet brzegi odległych od 40km wysp Scilly.

- Mimo, że stolicą jest Truro, to mianem duchowej stolicy Kornwalii jest zdecydowanie Padstow.  Atmosfera średniowiecznego miasta, wielu mieszkańców zajumje się zawodowo rybołówstwem, a obyczaje kornwalijskie pozostają nadal żywe.

- W epoce wiktoriańskiej kornwalijskie górnictwo uważano za najnowocześniejsze w świecie, a z samego zagłębia Redruth-Caborne pochodziły aż 2/3 światowej produkcji miedzi.

- Richard Trevithick - twórca maszyny parowej, która spowodowała rewolucję górnictwa i unowocześniła je jeszcze bardziej. Kornwalijskie silniki zaczęły być eksportowane i stały się popularne w świecie.

- Na chwile obecną, Kornwalia jest jednym z najbiedniejszych regionów Wielkiej Brytanii. Średni dochód wynosi 62% dochodów brytyjskich. Utrzymuje się głównie z turystyki.

- Kornwalia nie ma ani jednej autostrady i w najbliższej przyszłości nie przewiduje się jej zbudowania, choć sprawą zainteresowana jest Unia Europejska.

Przerobiłam stare kp, bo wcześniejsze bolało mocno, to chociaż jest krótsze i mnie już tak mocno nie boli, może was też nie będzie. :c


Ostatnio zmieniony przez Kornwalia dnia Nie Sty 17, 2016 11:38 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kernow a'gas dynnergh   Nie Sty 17, 2016 11:36 am

Akcept:3
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kernow a'gas dynnergh   Nie Sty 17, 2016 2:29 pm

'kcept
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kernow a'gas dynnergh   Nie Sty 17, 2016 3:07 pm

I ode mnie akceptacja~
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kernow a'gas dynnergh   

Powrót do góry Go down
 
Kernow a'gas dynnergh
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Przewodnik :: Karty Postaci-
Skocz do: