IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia w Północnej Korei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 8:32 pm



W ramach próby zmiany sąsiada z tak strasznego, jakim jest, w kogoś bliższego licznym sercom świata, musiał udać się do kraju tego. Było to jak podróż w czasie... Jakby cała czasoprzestrzeń zmieniła się w coś niemożliwego, odległego, nieznanego. Miał po raz kolejny rozmawiać z personifikacją, tak bliską mu dawniej, tak dziś odległą, gdy ich szefowie starali się zmienił cały świat. A on... siedział w kawiarni, czekał, aż piękne dziewczę nadejdzie... To był jeden z propagandowych podstępów jej szefa. Miał oglądać "potęgę" tegoż państwa, zakochać się w jego pięknie. Lecz czy było to możliwe? Wydawało mu się, jakby był w starym filmie... Filmie, który się ogląda i tęskni do tych czasów, myśli się o beztrosce młodości... Ale doskonale rozumie się, iż życie w takim świecie nie byłoby doskonałe... Czekał więc... Czuł jednak, jakby miał czekać prawie sto lat, by jej świat i jego stały się jednością, by mogli się spotkać... By mogli odrzucić nienawiść i strach... By mogli odrzucić niepewność...
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 8:57 pm

Powiedzieć, że nie była zadowolona z konieczności spotkania się z Kiku, to za mało. Ogólnie Koreanka była ostatnia do migania się od różnych ważnych rzeczy, tym razem jednak bardzo chciała zrobić wyjątek. Rowy by poszła kopać, byle się z nim nie widzieć. Sęk w tym, że nie mogła. Sam szef poprosił ją, aby porozmawiała z Japończykiem w ramach współpracy, a z prośbami szefa nigdy nie dyskutowała.
Jedno zakrawało w tym wszystkim na ironię losu: oto Kiku po latach znowu znalazł się w Korei. Jednak skoro przybył z szefem, to znaczy, że tym razem i on nie miał nic do gadania. Pod innymi względami też nie miał- i to właśnie myśl o tym, że może mu dosadnie pokazać swoją przewagę na nieneutralnym gruncie, sprawiała, że Hyesoo pod pewnym względem cieszyła się z tego spotkania.
Nie stroiła się przesadnie- ot, ubrała się w miarę elegancko, ale i prosto. Tak, aby idealnie mieścić się w granicach tego, co wypada w takiej sytuacji. Weszła do wyznaczonej kawiarni i rozejrzała się. O tej porze nie było tu zbyt tłoczno; można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że więcej było tu teraz wszystkich pracowników niż gości. Nie spieszyła się z podejściem do stolika, przy którym siedział Kiku- szła jednak z wielką pewnością siebie.
- Witaj- rzuciła sucho, kłaniając się lekko i zajmując wolne krzesło przy stoliku.- Wyznaczyli nam najlepszą kawiarnię w mieście- dodała po chwili, niby od niechcenia.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 9:11 pm

Wiedział, iż musi jak najbardziej chwalić ten kraj, nieważne, jak byłby przerażający... Inaczej stałyby się rzeczy, o których nawet w koszmarach nigdy by nie śnił. Korea Północna jest niczym miejsce poza czasem i przestrzenią. Jest absolutem, którego istnienia nie zauważasz, a który w każdej chwili może zmienić Cię w pył. Rozumiał to zbyt dobrze. Ujrzał ją... Tak obcą, lecz piękną... Nie musiał o tym kłamać, to była prawda. Jednak nie był w stanie sam przed sobą tego przyznać. Pamiętał ją delikatna, przestraszoną, z pięknym warkoczem. Teraz zamiast słodkiej dziewczynki widział poważną, sroga kobietę. Obwiniał się za to... Obwiniał się za odebranie jej tej niewinności. Lecz czy tylko on był winien? Możliwe, ze nie. Lecz tylko on był swej winy całkowicie świadomy.
- Miło Cię widzieć - również się ukłonił, nieco niepewnie. - Istotnie, to miejsce jest wspaniałe. Trudno znaleźć piękniejsze - powiedział cicho, chcąc ją pochwalić, lecz słowa te trudno przechodziły mu przez gardło.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 9:27 pm

Widziała tę jego niepewność. Mimo całej niechęci do spotkania się z nim na swój sposób bawiło ją patrzenie, jak Kiku najwyraźniej nie wie, co robić. Uśmiechnęła się wrednie. Jaka miła odmiana od momentu, gdy panoszył się na jej i Południa ziemiach. Nawet gdy w końcu go wykurzyli, nie było łatwo. Tym milej było zobaczyć, że teraz tak reaguje.
- Wśród kawiarni na pewno- odparła spokojnie.- Poza tym jest u mnie wiele pięknych miejsc, ale te już chyba kojarzysz- zauważyła z nutką złośliwości.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 9:34 pm

- Mam wrażenie, że wypiękniały odkąd widziałem je po raz ostatni... - powiedział cicho. - Mam na myśli miejsca oczywiście... - czuł się okropnie. Wiedział, że kiedyś ją skrzywdził. Lecz nie rozumiał, że nie tylko on. Nie wiedział więc czemu Południe go nawet trochę lubi, a Północ... Północ jest Północą... Nigdy nie potrafił dostrzec winy nikogo poza sobą. Więc całe jej cierpienie, choć złożone z wielu czynników, uważał za swoją winę. Bał się... Bał się ponownie ujrzeć jej łzy. Czy ujrzy jej uśmiech kiedykolwiek?
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 9:49 pm

Dopiero słysząc, że "oczywiście miał na myśli miejsca", zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie miał na myśli czegoś innego. Pośrednie mówienie było bardzo w jego stylu, pozostało więc zastanowić się, czy nie mówi o niej. Zmieszała się, nawet było to przez chwilę widać. Wyglądała inaczej, pewnie. Czy pięknie? Sama uważała, że nie. Uważała się za silniejszą niż wcześniej, ale już nie za szczególnie powalającą. Sama taka aluzja, nawet w ustach kogoś takiego jak Japonia, sprawiała, że nie bardzo wiedziała, jak zareagować.
Pod tym względem mogła się cieszyć z tego, że może to zmieszanie ukryć za złością.
- Wypiękniały, bo ciebie już tu nie ma- zauważyła nieprzyjemnie.
Chciała jeszcze mu dopiec, jednak wtedy podeszła do nich kelnerka i po przywitaniu ich spytała, co im podać. Hyesoo zamówiła herbatę jaśminową.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 10:35 pm

Zawstydził się, a jego twarz nabrała koloru delikatnych kwiatów wiśni. Nie wiedział co i po co mówił. Trudno mu było się skupić w tym miejscu, w tym stresie... Zauważył jednak, że i ona zachowywała się nieco inaczej. Bądź co bądź była piękną, acz niedocenioną kobieta. Mogła reagować na komplementy, które nieświadomie opuszczały jego usta.
- Cóż... Niektóre miejsca ja zbudowałem... Ciesze się, że Ci się przydają i nadal ich używasz - uśmiechnął się delikatnie. Po chwili, gdy pojawiła się przy nich kelnerka zamówił to samo, co jego towarzyszka. - Wciąż mamy podobny gust... - powiedział cicho, nostalgicznie.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 11:04 pm

Pokiwała głową, słysząc o miejscach, które zbudował. Tak, to jedno nawet ona musiała przyznać, że zrobił dobrze. Zbudował u niej i Południa szkoły, z których po części wciąż korzystają. I cokolwiek by o nim nie myślała, wciąż cieszyła się, że i w tamtych mrocznych czasach mogła się dokształcić.
- Wcale nie- zaprzeczyła niemal od razu, gdy zauważył, że mają podobny gust. Przez lata wypierania jakiegokolwiek jej podobieństwa do Japonii, taka reakcja wydawała się oczywista. Nawet w przypadku, gdy chodziło o tak pozornie nieznaczące rzeczy jak lubienie danego rodzaju herbaty czy zamiłowanie do tradycyjnej sztuki chińskiej.
Kelnerka po przyjęciu zamówienia poprosiła, aby poczekali, i odeszła. Zostali sami przy stoliku. Koreanka poczekała, aż pracowniczka się oddali, i powiedziała:
- Nigdy nie byliśmy podobni. Choć teraz lubię pokazywać innym, gdzie ich miejsce. Tak jak ty- właściwie, zastanawiała się nad tym, jak ich szef widział ich rozmowę i jak sam rozmawiał z szefem Japonii. Przecież sam wiedział, co ona myśli o Kiku. Nawet w tak pozornie oficjalnej sytuacji nie potrafiła mu nie nawrzucać.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 10, 2016 11:23 pm

- Minęły już te czasy. wiesz... Zawsze byłem tylko "tym czymś obok Chin". To z nim wszyscy się liczyli. To z nim handlowali. Jak w końcu ktoś przybył do mnie to najpierw próbowano mnie zniszczyć obcą religią, musiałem się zamknąć... Potem Amerykanie sobie wymyślili zrobić ze mnie swój domek letniskowy. Musiałem pokazać, że jestem czymś więcej niż zabawką, maskotką... I chciałem, żebyście wy byli przy mnie... Czułem, że sami za mną nie pójdziecie... Czułem, że nie jestem godzien was o to prosić. Więc chciałem pokazać, iż am siłę, by was bronić, by pokonać zachód, który mógłby chcieć nas poniżyć... A okazałem się być gorszym od tego, z czym chciałem walczyć. Ale... Po prostu chciałem odzyskać godność... I odzyskać was... A przez to co zrobiłem... Straciłem wszystko... - zacisnął mocno dłonie w pięści, paznokcie wbijając w delikatną skórę. - Straciłem Ciebie... A to gorsze od utraty życia. - jego głos drżał lekko, a on patrzył na stół, nie na nią. Nie chciał widzieć gniewu w jej oczach. Chciał wciąż pamiętać jej dziecinną radość i niewinność...
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Wto Paź 11, 2016 6:42 pm

Słuchała go i też zaciskała pięści, jednak ze zgoła innego powodu. Otóż, najchętniej pokazałaby mu, co o nim myśli, w najlepszym stylu typowego Seby. Ale w takim miejscu jak kawiarnia zwyczajnie nie wypadało. Wbiła więc wzrok w wiszący na ścianie portret Kim Dzong Ila.
Nie przerywała mu, grzecznie pozwoliła mu się wypowiedzieć i przez większość czasu tylko w myślach wyrażała to, jak bardzo się z nim nie zgadza. Że to z Chinami bardziej się liczono nie ulegało akurat dyskusji, jednak jego podejście do bardziej współczesnej historii... Kiku brzmiał tak, jakby za wszelką cenę chciał się wybielić. Co trochę dziwiło ją w przypadku kogoś, kto oficjalnie prędzej posypałby głowę popiołem albo uniknął tematu. Najbardziej jednak czuła złość.
- Jasne, to nie ty, to inni cię zmusili!- zakpiła, rozglądając się pobieżnie, czy nikt się nadmiernie nie interesuje ich rozmową. Zbyt ciekawskich nie było, zniżyła jednak nieco głos i dodała oschle: - Tyle że to nie było bronienie nas przed Zachodem. Po prostu brakowało ci popychadeł!
Obrona nie była konieczna zwłaszcza w przypadku Korei, która swego czasu też się bardzo izolowała i zachodnie mocarstwa nie interesowały się nią bardziej niż takimi Chinami. Nic, z czym nie byłaby sobie w stanie z Południem poradzić. Pamiętała, w jakiej atmosferze utracili kontrolę nad własnymi ziemiami. Być może dałaby radę zauważyć tu podobieństwo do Rosji zajmującego kolejne tereny i przestać aż tak nienawidzić Japonii. Tyle tylko, że nie potrafiła.
- Dobrze ci tak. Zresztą, nigdy nie sprawiałeś wrażenia, jakby ci na mnie zależało- zauważyła.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Wto Paź 11, 2016 7:55 pm

- Wiem, że zrobiłem coś, za co najchętniej wyjęłabyś mi wnętrzności i powiesiła na najbliższej latarni... Sam kilka razy miałem taki zamiar... Ale wiesz... My nie umieramy tak łatwo... Uwierz mi, próbowałem... - powiedział, łamiącym się głosem. - Masz rację, okłamuję sam siebie. Po prostu chciałem być szczęśliwy, chciałem mieć was przy sobie... I wiesz jak to się skończyło. Nie chciałem "popychadeł"... Chciałem rodziny... Wszyscy byliście przy Chinach. Gdy się odłączyłem, straciłem was. A tego nie chciałem... Chciałem, by wszyscy byli przy mnie, ale nie chciałem być w cieniu Chin... Więc myślałem, ze jeśli to on zamieszka w moim domu, nie ja w jego, jeśli wy wszyscy będziecie przy mnie... Wtedy będę szczęśliwy... Nie wiem czy naprawdę myślałem o waszym szczęściu... Chciałem po prostu budzić się ze świadomością, że Ty śpisz obok, że wystarczy wejść do pokoju tuż za ścianą, by ujrzeć Twój uśmiech. Nigdy nie chciałem widzieć Twoich łez... Gdybym mógł cofnąć czas... Odrzuciłbym własną godność, by błagać Cię, byś sama za mną poszła, bym nie musiał podnosić na Ciebie ręki. ale wtedy nie był to czas na takie myślenie. Wtedy w dłoniach trzymano miecze, nie kwiaty. Wtedy rozkwitały szkarłatne róże, nie było miejsca na delikatne wiśnie... To był czas likorysów, nie lilii... - patrzył na nią jak skazany na kata, obnażając przed nią swe serce. Wiedział, że gdy schwyta je w swe dłonie będzie mogła rozerwać je na tysiące kawałków. Już je trzymała, już boleśnie wbijała w nie paznokcie. Jednak dopiero, gdy stare serce zostanie zniszczone, będzie mogło narodzić się nowe. Na miejsce zgniłych kwiatów musza wyrosnąć świeże.

(Według zdobytych w dniu dzisiejszym informacje wspomniane likorysy są to czerwone kwiaty składane na grobach w Japonii. Lilie zaś zwykle oznaczają niewinność i czystość. Dodatkowo oba kwiaty mają kolory zawarte we fladze Japonii. Czyli można to zrozumieć jakby mówił iż "To był czas opłakiwania zmarłych, nie zaś niewinności, przelewu krwi, nie pokoju". Jako iż chryzantemy się w wypowiedzi nie pojawiają, to nie było czasu dla honoru. Trzeba było odrzucić niewinność, by przelać krew, nikt nie myślał o zasadach. Przepraszam, że piszę w tak dziwny sposób, że muszę sam siebie tłumaczyć...)
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Wto Paź 11, 2016 10:05 pm

Oj, jak bardzo by chciała rozerwać mu serce nie tylko w przenośni, ale i dosłownie. Dobrze, że o tym wiedział. Zdziwiło ją jednak to, że sam próbował, i nawet tego nie ukrywała. Wiedziała, że gdyby coś, to Kiku nie wahałby się z samobójstwem, jednak nie sądziła nigdy, że próbowałby i w takich okolicznościach. Zrzuciła to jednak, po swojemu, na sam fakt jego kapitulacji. Pewno to dlatego. Wciąż nie dawała się przekonać do jego tłumaczeń. Nawet pomimo faktu, że przy tym głos mu się łamał i tak na nią patrzył.
- Dobry kontakt, słyszałeś o takim czymś?!- podniosła głos, starała się jednak nie krzyczeć na całą kawiarnię.- Wtedy miałbyś to, co chciałeś... ach, no tak, i tak miałeś. Bez pytania, co my na to- zauważyła z kwaśną miną. Poczuła się zachęcona jego wywodami i reakcją; spojrzała prosto na niego i kontynuowała: - Przez swoje widzimisię zrujnowałeś kawał Azji i życie wielu Koreańczyków. Tego chciałeś w rodzinie?! Nic nie myślałeś. Tylko trupy się dla ciebie liczyły. Gdybyś sam nie robił wojny, nikt by jej nie robił.
Nikt, poza Ameryką, oczywiście.
Dało się dostrzec w jej spojrzeniu wyrzut, choć starała się go ukryć. Kolejne słowa cedziła przez zęby, zła i jednocześnie zadowolona, że może w końcu go opieprzyć i coś do niego dotrze.
Nie odniosła się natomiast do tego, co mówił bezpośrednio o niej, choć wcześniej pociągnęła go w tym miejscu za język. Nie potrafiła po prostu złożyć sobie w spójną całość wspomnień z czasów okupacji i jego chęci, by była blisko. I to takiej szczerej i niewinnej chęci, bo złe zamiary nietrudno w tym dostrzegała.
Milczała dramatycznie dłuższą chwilę, gdy kelnerka przyniosła im zamówienia. Koreanka uśmiechnęła się do niej miło i podziękowała, po czym napiła się herbaty.
- Nigdy nie chciałeś widzieć moich łez i dlatego to wszystko robiłeś. Świetny sposób- stwierdziła kąśliwie.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Wto Paź 11, 2016 11:09 pm

- Najpierw czułem, jakby wszyscy ignorowali moje istnienie. Chciałem pokazać swa siłę, odzyskać godność... Udało mi się. Częściowo byłem szczęśliwy. Mogłem odegrać się za lata bycia w cieniu, pokazać, że ja też coś znaczę. Ale wtedy zrozumiałem, że zostałem sam. A to było... Przerażające... Nie chciałem tego. Zauważyłem, że bez Chin byliście bezbronni. Gdy już jemu udowodniłem, że nie jest tylko dzieckiem pod jego opieką, postanowiłem zająć jego miejsce, stać się waszym starszym bratem... A co innego mogłem zrobić, gdy już miałem krew na rękach? Myślisz, że mógłbym tak po prostu wyciągnąć ku wam splamione dłonie? Zastanów się. Co byś zrobiła, gdybym tego spróbował? Zobaczyłaś mnie po wojnie z Chinami. Gdybym tuż po tym podszedł do Ciebie i poprosił, byś za mną poszła... Zrobiłabyś to? A nie chciałem, by odebrał Cię kto inny. Pamiętałem wiele wojen, gdy Europejczycy robili z nas swoje kolonie, mniej lub bardziej bezpośrednio. I nie tylko Europejczycy. Czułem, że muszę pokazać, że nie jestem tylko marionetką, więc walczyłem z Chinami, bo czułem, że to on trzyma moje sznurki. Ale nie chciałem, by któreś z was zostało tymi samymi sznurkami omotane... Chciałem was chronić przed Zachodem, który niszczył Chiny jak i mnie samego... Wiem, że sam zrobiłem rzeczy o wiele gorsze niż to, przed czym chciałem was chronić. Ale to tak jak z matką, która w czasie powodzi przyciska dziecko do piersi, łamiąc mu kości... Chce je ratować, a sama je zabija... Zapewne wiesz, że w niepewnych czasach wiele matek bało się, iż płacz ich dziecka usłyszany zostanie przez wroga. Więc by chronić dziecko od śmierci zasłaniały dziecku usta, by nie było słyszane. Lecz ostatecznie wiele dzieci się dusiło... W tamtym czasie byłem własnie jak te matki... Nie chciałem jednak, byście skończyli tak samo jak te niemowlęta... - postarał się opanować nieco, gdy obok niego pojawiła się kobieta. Udawał, że wszystko jest dobrze, uśmiechał się sztucznie, by nie budził podejrzeń. Jego gardło przypominało pustynie, tak więc postanowił się napić. - Wiesz... Może prawda jest taka, że chciałem ocierać Twe łzy i móc trzymać Twą dłoń, gdy będziesz płakać... Nie chciałem jednak nigdy, byś czyniła to z mego powodu...
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sro Paź 12, 2016 7:45 pm

Skoro Japończyk się rozgadał, to słuchała jego wywodu. W pewnym momencie jej wzrok znowu powędrował ku portretowi Kima, bo chyba tylko w ten sposób potrafiła się w miarę uspokoić i powstrzymać chęć oblania go herbatą, którą właśnie niespiesznie piła. Może i chciał dobrze, nie wnikała. Nie miała na to ochoty. Wciąż jednak nie usprawiedliwiało to nic z tego, co odwalał.
Mimo że słuchała, to najbardziej wyłapywała jedynie pojedyncze fragmenty jego wypowiedzi. I do tych się odnosiła.
- Słuchaj no, bez Chin dobrze sobie radziłam już wtedy. I nie rozumiem, jak odnosi się traktowanie Koreańczyków jak najgorszych do bronienia ich, możesz mi to wyjaśnić?- rzuciła ostro patrząc prosto na niego, przy pytaniu jeszcze uśmiechnęła się niewinnie. Niech się chłopak pomęczy z wyjaśnieniami. Skoro i tak wzięło go na tłumaczenie się, to niech chociaż powie coś konkretniejszego. Coś, co bardziej odnosiło się do niej i Południa.
- A może tak bardzo tego chciałeś, że sam mnie doprowadzałeś do łez, żeby nie czekać?!
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sro Paź 12, 2016 11:08 pm

- Moi ludzie pragnęli wielu sprzecznych rzeczy. A jeszcze czego innego pragnął władca. Ja widziałem w was dzieci i chciałem stać się waszym ojcem. Wiem dobrze jednak, co robili inni. Wysyłanie waszych kobiet jako "prezenty" dla żołnierzy, zmuszanie waszych mężczyzn do pracy... Wiem, że to było okropne. Ale to standard wojny. Ja tylko chciałem, byście byli przy mnie. Nie mogłem jednak powstrzymać tych, którzy pragnęli władzy. Może sam tez tego pragnąłem. Może chciałem choć raz sam błyszczeć, a nie zostawać w cieniu... - gdy krzyknęła, sam już nie wytrzymał. Jego serce było już bardzo stare i nie mogło tak łatwo jak młode dostosować się do nowych emocji. - Tak! Tak! Chciałem, żebyś w końcu widziała we mnie siłę, a nie tylko słabość! Dobrze, rozumiem, że wtedy byłem gorszy od największych koszmarów. Ale czy teraz też taki jestem? - jego dłonie drżały. Czuł, że tracił opanowanie, a to mogło doprowadzić do utraty honoru. A właśnie honor był dla niego najważniejszy. Nie widział nic złego w rozlewie krwi, jeśli to pomogłoby mu zyskać siłę, godność. Zaprzestanie działań było dla niego ucieczką. A to pozbawiało honoru. wolał być znienawidzony niż niepoważany. Dawniej te emocje były jeszcze mocniejsze. Wolał zabić czy zostać zabitym niż choćby myśleć o splamieniu honoru. Teraz jednak rozumiał, że stanie się potworem również ten honor odbierało. Dawniej to mordowanie było sposobem zachowania godności, a ucieczka jej utraty. Dopiero niedawno zrozumiał, że lepiej jest unikać konfliktów niż je tworzyć. Jednak, gdy to pojął, było już za późno.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Czw Paź 13, 2016 11:47 pm

- "Okropne" to może sobie być twoje żarcie, a nie to, co robiliście! W życiu nie widziałam nic tak nieludzkiego jak wtedy- w sensie, do tamtego momentu. Potem i w niepodległej Korei Północnej działy się dantejskie sceny. Zresztą, co innego, gdy dzieje się to całkowicie we własnym zakresie i państwo samo odpowiedzialne jest za zło na własnym podwórku, a co innego, gdy robi to ktoś inny.- Latami musiałam odbudowywać to, co zniszczyliście. I gdybyś tylko chciał, na pewno byłbyś w stanie coś z tym zrobić. Powstrzymać ich, namówić do czego innego. Ale nie, wydawałeś rozkazy dalej! Chyba że byłeś taki słaby, że nawet z własnymi ludźmi sobie nie radziłeś- dodała złośliwie. Widziała, w jakim on jest stanie i czuła, że może go to zaboleć, jednak w ogóle się nie przejmowała. Od lat żyła w przeświadczeniu, że dokopanie po prostu mu się należy. I nie zamierzała z tego rezygnować, choćby miała mu tylko hurtem wbijać szpileczki.- A ojcem mojego narodu jest nasz Wódz, kropka.- oświadczyła oschle. Napiła się herbaty, jakby spokojniej niż jeszcze przed chwilą.
- I ja cały czas wdziałam w tobie siłę!- Nie mówiła nigdy, że nie.- Nie musiałeś zabierać mi władzy nad własnym krajem, żeby ją pokazać.- Sklęła go pod nosem po koreańsku.
Właściwie, jak się nad tym zastanowić, to sama od kilkudziesięciu lat robiła wiele rzeczy tylko po to, żeby inne personifikacje postrzegały ją jako silną. W życiu jednak nie powiedziałaby tego na głos. A już w ogóle nie przyznałaby się do tego, że przypomina w tym Kiku. Uważałaby to za równie wielką ujmę na honorze co pozwolenie komuś na zobaczenie własnej słabości.
Czy teraz Japończyk był równie zły, jak za okupacji? Jej skrzywione postrzeganie świata mówiło jej, że tak. Że tylko spiskuje z Ameryką i kombinuje, jak tu odbudować dawną potęgę. No i jest bardzo niechętny temu, jak Północ kieruje swoim krajem. Komuś takiemu tym bardziej nie należało ufać. A dostrzegać dobrych stron to już w ogóle. Dlatego nie dopuszczała do siebie za bardzo tego, że on tak bardzo się zmienił. Rozumiała jego wywody, wciąż nie powiedziałaby jednak o nim dobrego słowa. I tak też mu odpowiedziała:
- Dobry człowiek i teraz tak się nie zachowuje. Tylko patrzeć, aż znowu wywołasz jakąś wojnę.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Paź 14, 2016 4:23 am

- Doskonale wiem, co się działo. Wiem też, co działo się później. Rozumiem, że wiele późniejszych rzeczy spowodowane jest konsekwencjami moich działań, więc pośrednio jestem za nie odpowiedzialny, nawet, jeśli nie jestem jedynym winnym. Ale czy pozwolisz mi opatrzyć rany, które Ci zadałem? Moje emocje i myśli, tak jak każdego z nas, są powiązaniem tysięcy, milionów uczuć każdego z naszych obywateli. Co miałem więc zrobić, co miałem myśleć, gdy panowały nastroje nacjonalistyczne? Pragnąłem dumy, władzy, siły... Pragnąłem też Ciebie... Wiem, że brzmię teraz jak obrzydliwy starzec zakradający się do młódki z chloroformem w ręku i tłumaczący się miłością, ale... Taki własnie wtedy byłem. Pogrążony w milionach pragnień i żądz, których nie mogłem opanować. Natura kazała mi kochać tych, w których oczach widziałem siebie. Ludzie kazali mi pragnąć władzy. Rząd kazał mi walczyć... Tak oto stałem się tym, czym wtedy byłem... Lecz teraz jestem już zupełnie czym innym. Może masz rację. Może ludzie znów podniosą bunt, rząd zapragnie siły i na nowo stanę się bezmyślnym potworem. Ale teraz ludzie są świadomi konsekwencji wojny. Pragnęli potęgi, otrzymali poniżenie. Ja pragnąłem waszego ciepła, otrzymałem nienawiść... Choć nie tylko ją, za co niektórym mogę być wdzięczny. Zaś nikogo za nic nie mogę obwiniać. To był szalony czas wariatów rządzących krajami, oszalałych ludzi i obłąkanych krajów. Mnie to nie ominęło. Lecz Ciebie nigdy nie chciałem traktować jak trofeum. Byłaś dzikim zwierzęciem, które chciałem oswoić. Dziś wiem, że byłaś dzieckiem, które powinienem był wychować. Teraz jednak widzę kobietę, którą mogę tylko podziwiać z oddali. Nie proszę Cię o wybaczenie, nie zasługuję na nie. Nie proszę Cię o zapomnienie, jest ono niemożliwe. Proszę Cię tylko o zrozumienie. To jedyne czego mogę pragnąć - jego głos drżał, gdy otwierał przed nią swe serce. Dziwił się, iż ono wciąż biło po tak wielu latach bycia kamienną twierdzą. Od dawna marzył o tym, by ktokolwiek zobaczył w nim kogoś więcej niż potwora. Bo sam nie mógł ujrzeć w sobie niczego innego. Z obrzydzeniem patrzył w lustro. Nawet teraz, gdy mógł korzystać z technologii, które stworzył, gdy jego kultura była podziwiana. Zupełnie jak Lady Makbet w dramacie Szekspira. Wciąż nie mógł zmyć plamy krwi. Nie mógł pozbyć się dowodów swego występku. A to powoli pożerało go od środka jak kwasy trawienne umarłe ciało, któremu dawniej służyły za życia. Czuł się wypalony, wewnętrznie nadgniły. Tak okropny, obrzydliwy, jak mógł być tylko on sam... Nie rozumiał, że nie tylko on na podobne określenia zasłużył, nie wiedział, czy ktokolwiek to samo czuł.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Paź 14, 2016 7:21 pm

Podczas, gdy on się tłumaczył, ona sączyła herbatę. Rozglądała się też, ciekawa, czy ich rozmowa nie przykuła większej uwagi. Na szczęście niezbyt. Stojąca za ladą dziewczyna plotkująca z koleżanką z pracy wydawała się zaciekawiona, unikała jednak gapienia się.
Przez większość czasu starała się opanowywać. Ze względu na miejsce, w jakim się znajdowali, chciała być co najwyżej jak mały złośliwy sukinsyn; inaczej po prostu nie wypadało. Jednak gdy w swoich tłumaczeniach doszedł do wzmianki o tym, że jej pragnął, nie wytrzymała i kopnęła go pod stołem. Nie miałaby nic przeciwko usłyszeniu czegoś takiego wprost, naprawdę. Sęk tylko w tym, od kogo to usłyszała. Może i takie tłumaczenie swojego zachowania przez Kiku było szczere, ale w kontekście kilkudziesięciu lat okupacji bardziej ją złościło niż usprawiedliwiało cokolwiek.
- Otrzymałeś to, na co zasłużyłeś! Może gdybyś traktował nas inaczej, to miałbyś to, co chciałeś. Zupełnie pokojowo. A mnie chcąc nie chcąc traktowałeś jak trofeum, nie zaprzeczaj. Jedną kolonię miałeś i od razu taki ważny, ssibal. Podziwiać? Tak się teraz czepiasz tego, co robię u siebie, a mimo to mnie podziwiasz?- spojrzała na niego zaskoczona. Nie podejrzewałaby go nigdy o inne podziwianie jej niż to, gdy próbowali zrobić z niej Japonkę, a ona starała się dopasować.- Przynajmniej wiesz, że ci nie wybaczę.
Co do zrozumienia, to nie byłoby jej łatwo przyznać ot tak, że byłaby w stanie je okazać przynajmniej po części. Po pierwsze, dla zasady. Przez cały wiek z hakiem słyszała, że Japończyk to wróg i nie potrafiła spojrzeć na niego zupełnie inaczej. Poza tym, ta jej niechęć nie brała się z powietrza ani z propagandy. Jego wszelkie ataki czy działania na Półwyspie siłą rzeczy odbijały się na niej i pomimo chęci nie mieściło jej się to w głowie. Dlatego nie odpowiedziała na jego prośby.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Paź 14, 2016 9:53 pm

Cicho syknął, gdy został kopnięty. Nie zwracał uwagi na ludzi w okół, ani na szczerość swych słów. Chciał jej powiedzieć prawdę, po tym jak tak długo czasu ją okłamywał. Wiele rzeczy, które uczynił musiał trzymać w tajemnicy. I to nie z powodu własnego rządu. Przez wiele lat to amerykanie zabraniali mówić mu o tym, co się stało, a wszystkie dowody wydarzeń zabrali do siebie. Gdy nagle świat dowiedział się o przeszłości, został on ukazany jako potwór, który nawet nie potrafi się przyznać do błędu. Lecz czy taka była prawda? Kto naprawdę był potworem? Kto zaś przeżywał największy koszmar.
- Wiem co zrobiłem i wiem tez, że powinienem był zostać ukarany. Jednak w tamtym czasie pokój nie był dostępną nam opcją. Nie był w ogóle opcją. To, co się dzieje w Twym kraju, a Ty sama to zupełnie co innego. Nie chcę widzieć cierpienia, jakie przeżywasz teraz. Przerażenie spowodowane Twoim rządem i głodem Twych ludzi nie zmyje podziwu jaki mam do Twej siły i wspaniałości. Jesteś nie tylko krajem, ale też człowiekiem. Może już nie bezbronną dziewczynką, lecz silną kobietą. To, że nie mogę wyrazić pozytywnego zdania o tym, czym stał się Twój kraj, nie znaczy że nie mogę podziwiać człowieka, jakim Ty się stałaś. Jesteś piękną i silną kobietą, a ja jedynie słabym mężczyzną, który nie ma nawet na tyle honoru, by pozbyć się bezsensownej dumy i przeprosić Cię jak należy. Ale co mam zrobić? Nie oddam Ci ludzi, którzy zginęli. Nie chcesz współpracować, bym chociaż mógł oddać Ci zniszczone budynki. Dumę i honor sama odzyskałaś. Wiem, że posiadasz potęgę. Południe współpracuje ze mną, rozwija się. Chcesz być przy nim? chcesz go prześcignąć? Na Twych terenach jest wiele złóż, które jemu są potrzebne. On ma jedzenie, które przyda się Tobie. Razem możecie wszystko. Zawsze chciałem prowadzić was do sukcesu. Wiem, ze zamiast prowadzić was za ręce, założyłem wam obroże i ciągnąłem na zbyt krótkich smyczach. Ale teraz wyciągnąłem ku niemu dłoń i ją przyjął. Wyciągam dłoń również ku Tobie - uczynił to dosłownie, kierując ku niej swą rękę. - Czy ją przyjmiesz? - patrzył niepewnie w jej piękne oczy, czując jak całe jego wnętrze drży w niepewności. Spodziewał się wszystkiego. Odepchnięcia jego reki, nawet jej złamania, odejścia bez słowa, czy nawet wywołania awantury. Nie spodziewał się jedynie przyjęcia tej dłoni, choć na to najbardziej liczył. Czemu więc miał nadzieję na coś niemożliwego? Bo nadzieja umiera ostatnia. A jemu została już tylko ona.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pią Paź 14, 2016 10:54 pm

- Nie był opcją tylko dlatego, że tobie się zachciało bawić w wojnę- mruknęła niezadowolona. Fakt, potem nastały bardziej niespokojne czasy, jednak moment, gdy Japonia zainteresował się Koreą, był względnie spokojny. Pomijając jego niedawną wojnę z Rosją.
Jego wypowiedź ją zdziwiła o tyle, że faktycznie wyłaniał się z tego podziw. Miło było usłyszeć coś takiego; od razu uśmiechnęła się z wyższością. Pomijając pojedyncze rzeczy, uświadomiła sobie, że warto było się poświęcać, aby jeden z największych wrogów uznał ją za silną. Nie do końca wierzyła jednak w szczerość jego intencji. A co, jeśli znowu coś kombinuje?
- Nie chrzań, ja nie cierpię- warknęła ostrzegawczo. Nawet sama przed sobą nie przyznała, że cierpi. Owszem, miewała ciężkie chwile, nie myślała jednak o tym w takich kategoriach. Uważała to za najwygodniejszą opcję.- Moi ludzie też nie. Japończycy, których porwałam, mogliby ci sami powiedzieć- dodała z wrednym uśmiechem. Zaraz potem zamieniła się w słuch i zastanawiała nad tym, co on mówił. Więc o to mu chodziło... wizja zjednoczenia z Południem pociągała ją odkąd została komunistycznym krajem, tak samo jak wizja rywalizacji z nim. Jednak im dłużej żyła sama, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że pasuje jej obecna sytuacja. Zresztą, Yong pomagał jej już od jakiegoś czasu i pośrednictwo Japonii nie było potrzebne.
Nie zawiesiła się, gdy zadał pytanie. Niby jej szef planował najwyraźniej współpracę i powinna się zgodzić. Wiedziała jednak, że przyjazne stosunki na oficjalnym szczeblu niekoniecznie przekładały się na te między personifikacjami, dość szybko pozbyła się więc poczucia, że koniecznie musi się zgodzić, bo tak wypada. Sam Kiku wydawał się bardzo niepewny. Zupełnie nie jak ktoś, kto swego czasu był zdolny do wszystkiego. Nie odpowiedziała jednak jednoznacznie, podobnie jak przed chwilą.
- Odzyskałam dumę i honor, bo nie miałam wyjścia. Musiałam pokazać, że koreańskiego ducha we mnie nie zdławiłeś. A Południe...- westchnęła.- Zrobiliście sobie z niego z Ameryką idealne popychadło, nie ma co. Ze mną ci się tak nie uda!- Napiła się jeszcze herbaty i odstawiła filiżankę. Chwilę później zaś gwałtownie odgięła mu palce wyciągniętej dłoni do tyłu. W jej oczach z łatwością dało się dojrzeć chłód.- Skoro jesteś taki honorowy, to przeproś.
Coś tam słyszała, że rząd Japonii oficjalnie przeprosił za zbrodnie, jednak to były tylko przeprosiny rządu. Nie musiały nawet być prawdziwe. Koreanka chciała zmusić jego do przeprosin za wszystko.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Sob Paź 15, 2016 12:55 am

- Byłem silny i słaby jednocześnie. Miałem siłę, która mogła przydać się na wojnie, ale nie w czasach pokoju. Serce było zbyt słabe, by się temu oprzeć. Więc zrobiłem coś, czego do dzisiaj żałuję - powiedział spokojnie, nie próbując się tłumaczyć. Rozumiał, że to już nic nie da. Musiał przyznać przed nią i przed samym sobą, że nigdy nie był tym, kim być powinien. Wiedział jednak, że ona nie jest z nim do końca szczera. Albo z samą sobą. - W Twoim kraju są obozy możliwe, że gorsze od tych, które istniały za czasów drugiej Wielkiej Wojny. Twoi ludzie umierają z głodu. Myślisz, że teraz są bardziej wolni niż wtedy? Dla mnie to wygląda na większą niewolę niż za czasów prawdziwej niewoli. I to na własne życzenie. Kochasz Chiny, prawda? Dlatego tak bardzo mnie nienawidzisz. Jednak to bardziej ja czy Południe go teraz przypominamy niż Ty. A przecież to wszystko zrobiłaś, by być bliżej niego, być taka jak on. On też się o Ciebie martwi. Zwłaszcza on. Bo, jeśli wiesz, on nigdy nie przestał Cię kochać. Powiedziałbym, że kocha każde ze swego rodzeństwa, ale jestem dowodem, ze nie wszystkich może kochać... Choć, może powiem tak... Kocha każdego, kogo może nazwać swym bratem czy siostrą. On chce, byś była szczęśliwa. Zrobisz to dla niego? - doskonale wiedział, co jest najbliższe jej sercu. Musiał operować na jej uczuciach, by uwolnić ją z klatki, w której sama siebie zamknęła. Chciał zobaczyć jak rozpościera skrzydła. Kiedyś pragnął, by latała tylko w jego ogrodzie. Lecz nie sądził, że kiedyś będzie jeszcze bardziej zniewolona, niż wtedy, gdy to on ją zniewolił. I to w czasach, kiedy mówiła o sobie, że jest wolna... Lecz czy wolność naprawdę istnieje? Czym ona jest? I kto naprawdę jest wolny? - Wszyscy chcą, byś była szczęśliwa. Przyznam Ci rację, co do Ameryki. Ze wszystkich już od samego początku robi swoje popychadła. Sam nim kiedyś byłem. Możliwe, że nadal jestem. Jeśli uważasz, że i Twój brat nim jest... To czemu nie zbliżysz się ku niemu i nie dasz mu swej siły, by go uwolnić? Pomogę wam. A wtedy wszyscy będziemy wolni tak, jak Chiny - poczuł ciepło jej dłoni, a później przeszywający ból Rozumiał, że na to zasłużył, a zostanie przez nią dotkniętym, choćby w sposób bolesny było niejakim szczęściem. - Co dadzą Ci moje słowa? Choćbym tysiąc razy powiedział "Przepraszam", to i tak nie uwierzysz. Chcę więc przeprosić Cię moimi czynami - spojrzał jej pewnie w oczy, choć trudno mu było to z powodu bólu, jaki mu zadała. Jednak nie podda się. Dla niej. Dla siebie. Dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Nie Paź 16, 2016 4:56 pm

Żałuje, to coś nowego. Pomimo całej swojej niechęci do niego chciała to usłyszeć od niego wprost. Nie musiała mu wierzyć- ważne, że w końcu powiedział to, co od dawna powinien. Cokolwiek by go nie skłoniło do powiedzenia tego.
Gdy jednak zaczął odnosić się do sytuacji w jej kraju, Hyesoo natychmiast przyjęła postawę obronną.
- Słuchasz kłamstw Południa?! U mnie nic złego się nie dzieje. Mamy zwykłe więzienia, karzemy tylko tych, którzy na to zasługują- zmrużyła oczy.- Kłam tak dalej, to już stąd nie wyjedziesz-- Warknęła.
To, co się u niej działo, było tajemnicą poliszynela, jednak ona zawsze utrzymywała, że to nieprawda. Choćby przedstawiano jej najbardziej konkretne dowody zbrodni u niej, ona i tak by szła w zaparte. Pod tym względem nie była szczera z nikim, nawet z Chinami. A co dopiero ze swoim oprawcą. Kto jak kto, ale on nie musiał wiedzieć o tym, co się u niej teraz wyprawia. A już na pewno nie powinien wyrażać żadnych opinii na ten temat.
- Jesteśmy wolni!- to akurat nie było tylko czczą formułką; naprawdę była przekonana o słuszności zarówno twierdzenia o byciu wolną, jak i swoich czynów. Zupełnie nie podobało jej się też, że Kiku oferuje pomoc. Że najwyraźniej chce grać na jej uczuciach. To gadanie o Chinach, namawianie jej "dla Yao"... Czy nie robi tego, by ją wykorzystać, oszukać? Na to nie mogła pozwolić. Dlatego traktowała jego słowa z dużym dystansem. Nawet to, co mówił o Ameryce. Zawsze mógł tak mówić tylko po to, żeby coś ugrać. Choć musiała przyznać, że jedynie ze wzmianką o Południu mogła się zgodzić, choć nie chciała mu tego przyznać. Mogłaby "wyzwolić" brata. Ale bez pośrednictwa Kiku.
Odgięła mu palce jeszcze mocniej, gdy mówił, że nie przeprosi słowami, po czym puściła.
- No i co zrobisz, hm? Będziesz błagał mnie na kolanach? Bo nie chcę twojej pomocy. Pewnie wtedy znowu być nas zajął- wycedziła przez zęby.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 17, 2016 2:19 am

- Wiesz, on bardzo się o Ciebie martwi i nie sądzę, by kłamał. Mógł otrzymać nieprawdziwe informacje z Twojego kraju, jeśli uważasz, że jego słowa nie są prawdą. Może więc pokażesz mi jaka jest prawda i udowodnisz, że się myli? Pozwolisz ludziom podróżować do woli po kraju, bez kontroli i każdy zobaczy Twój kraj. Jesteś z niego dumna, więc czemu nie pozwalasz go podziwiać? I, skoro jesteście wolni, to czemu wszędzie jest tylu żołnierzy, a jeszcze nigdy nie widziałem nikogo z Twego kraju poza nim? Czemu nikt tego kraju nie opuszcza? Jest tak piękny, że nikt tego nie chce uczynić? Czy może nikomu nie wolno? Czytałem o relacjach ludzi, którzy stąd odeszli... Wiesz... Nie były przychylne... I nie brzmiały jak bezsensowna nienawiść. Chciałbym sprawić, by wspólną pracą, Twój kraj stał się tak wspaniały jak jest według Twych słów. By każdy go podziwiał. Lecz na razie nikt nie może go ujrzeć, ani z niego wyjechać, by o nim opowiedzieć. Ma pomoc ma to zmienić - spoglądał jej w oczy dość pewnie. Nie chciał się zawahać, nie chciał, by zrozumiała go opacznie. Chciał by była szczęśliwa. Nie tylko dla jej szczęścia. Ale też dla własnego. Chciał znów ujrzeć Północ i Południe razem, chciał zostać pochwalony przez Chiny. Nie chciał być odrzucony w cieniu jak dawniej, nie chciał też znów mieć maski zbrodniarza. Chciał widzieć szczęście, uczestniczyć w nim. Chciał być szczęśliwy. Wiedział, że jej szczęście jest kluczem do jego własnego. Więc musiał je zdobyć.
Powrót do góry Go down
Korea Północna

avatar

Imię i nazwisko : Hyesoo Im
Liczba postów : 183
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 17, 2016 8:32 pm

- Sam wymyślił wszystkie te relacje. Czego ty oczekujesz od kogoś, z kim formalnie nie skończyłam wojny?! On zrobi wszystko, by pokazać, że u mnie jest gorzej niż w rzeczywistości- może wyjechała z tym zaprzeczeniem zbyt gwałtownie, jednak sama tego nie zauważyła aż tak. Dla niej było oczywiste, że zaprzeczyć musi. Po prostu musi. Choćby i miało to zabrzmieć jak wyuczona odpowiedź. Do reszty tego, co mówił, nie odniosła się kawałek po kawałku. Czuła się trochę tak, jakby znowu nakryto ją na zrobieniu czegoś, czego nie powinna, i tym bardziej ją to denerwowało.- I zauważ, ilu ludzi wyjeżdża i wraca do Korei, aby ją budować. Mamy turystów. A ty co, stęskniłeś się już za wtykaniem nosa w moje sprawy?! Już raz niby mi pomagałeś i wszyscy wiemy, co z tego wyszło- patrzyła mu w oczy równie pewnie, brzmiała zaś tak, jakby chciała, żeby lepiej się nie wtrącał. Gdyby Chińczyk zaoferował jej pomoc w takim samym zakresie, przyjęłaby ją w końcu. Jednak w jego przypadku zbyt obawiała się powtórki z rozrywki.
Powrót do góry Go down
Japonia

avatar

Liczba postów : 227
Join date : 31/03/2016

PisanieTemat: Re: Kawiarnia w Północnej Korei   Pon Paź 17, 2016 9:29 pm

- Ja wciąż jestem w stanie wojny z Rosją, nie wiesz o tym? Dopiero teraz sytuacja zaczyna się zmieniać. A czy mówię o nim takie rzeczy? Cóż... Czasem słyszę o nim ciekawsze rzeczy niż o Tobie... Ale domyślamy się oboje kto to mówi i czemu. Chcę Ci pomóc. Jeśli twierdzisz, że inni kłamią, pozwól mi zebrać dowody na Twoją niewinność. Udowodnimy ją razem i każdy, kto próbuje działać na Twą niekorzyść zostanie ukarany., Więc pokaż mi prawdę. Taką, jaka jest. Nie taką jaką chcesz ją widzieć. Mało kto może ją ujrzeć, gdyż każdy turysta jest kierowany przez przewodników. I nie wszyscy chcą tu być. Nawet Twój szef uczył się za granicą. Ale czemu? Przecież w domu miał wszystko, czego mógłby pragnąć... Nawet Chiny martwi się o Ciebie. Bądź taka jak on. Otwórz się i pokaż swą potęgę. Jesteś jego ukochaną siostrą. Wręcz córką, jego dumą. Więc pokaż światu, że ma z czego być dumnym. Pokaż jemu na jaką wspaniałą damę wyrosłaś - powiedział to spokojnie, cicho, jakby jej krzyk w ogóle nie trafił ku niemu. - Pamiętam jak byłaś mała... Miałaś piękne, długie włosy, ludzie w Twym kraju byli różnorodni, piękni niczym kwiaty... Teraz wszyscy są tacy sami, nie ma już Twego warkocza... A ludzie zamiast kwiatów przypominają ciernie... chciałbym, byś znowu zakwitła... Może to egoistyczne, że chciałbym znów ujrzeć obraz, który pokochałem za młodu... Lecz wiesz... Na stare lata pozostały mi tylko wspomnienia...
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia w Północnej Korei
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 12Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Fabularnie :: Rozgrywki w postach :: Świat :: W miejscu nieokreślonym-
Skocz do: